Z egzotycznych krajów przywozimy…choroby tropikalne

Najbardziej narażone na wirusy są dzieci. Najczęściej dopada je biegunka, której nie wolno lekceważyć. Fot. Mariusz Włoch

KRAJ, PODKARPACIE. Specjaliści alarmują: nie jesteśmy przygotowani na choroby tropikalne – mamy problem z dostępem do fachowej diagnostyki tych chorób oraz leków potrzebnych w ich terapii.

Polacy coraz częściej zimą wybierają się do egzotycznych zakątków świata. Z takich podróży przywożą nie tylko piękne wspomnienia i pamiątki, ale również choroby, które wcześniej u nas nie występowały. Co niechcianego można przywieźć i to niekoniecznie w walizce?

- Nie musimy jechać do tropików, żeby przywlec nieznane lub rzadko spotykane w Polsce groźne choroby. Coraz więcej mamy w Europie przypadków wirusowych gorączek krwotocznych np. Hanta czy gorączki Zachodniego Nilu (śmiertelne przypadki odnotowano już w Rumunii, Turcji, Grecji i Rosji). Po malarię też nie musimy jechać do tropików, możemy ją złapać na południowych obrzeżach Europy. Nie ma przeciwko niej szczepionki, bo nie jest to choroba wirusowa czy bakteryjna, tylko pasożytnicza. Nowoczesne leki przeciwmalaryczne są w 100 proc. skuteczne, tyle że nie są refundowane. Warto jednak się w nie zaopatrzyć wyjeżdżając w rejony potencjalnie niebezpieczne (jakie to są kraje i tereny “malaryczne” możemy sprawdzić w Internecie). Oprócz tego z urlopu możemy przywieść np. gruźlicę wielolekooporną, dur brzuszny, enterotoksyczne E. coli, biegunki podróżnych – mówi Janusz Kaliszczak, konsultant wojewódzki ds. epidemiologii na obszarze województwa podkarpackiego.

Ważne rozpoznanie choroby
Szybka diagnoza w przypadku chorób tropikalnych odgrywa kluczową rolę, a o niekorzystnym rokowaniu może przesądzić opóźnienie leczenia nawet o dobę. Teoretycznie chorzy mogą być leczeni we wszystkich szpitalach zakaźnych w kraju. Jednak praktycznie tylko 3 ośrodki są fachowo przygotowane do szybkiej diagnostyki i leczenia chorób tropikalnych. W Polsce brakuje także specjalistów, którzy są w stanie poradzić sobie z laboratoryjną diagnostyką takich chorób. Statystyki wskazują, że śmiertelność z powodu malarii wśród Polaków jest kilka razy wyższa niż w wielu krajach Europy Zachodniej.

Według specjalistów, wraz z rozwojem turystyki problem tropikalnych chorób zakaźnych będzie narastał. Coraz więcej kłopotów przysparzać będą także bakterie oporne na leki. Wywołane przez nie choroby są bardzo trudne w leczeniu, niekiedy praktycznie niemożliwe do wyleczenia. Szacuje się, że spośród nowo pojawiających się chorób zakaźnych człowieka,75 proc. to choroby odzwierzęce.

Najczęściej przyjeżdżamy jednak z biegunką
Większość chorób związanych z podróżowaniem to infekcje przenoszone drogą pokarmową. Ryzyko zachorowania wzrasta w miejscach występowania wysokich temperatur powietrza i zależy m.in. od sposobu przechowywania żywności oraz poziomu higieny. Najczęstszymi schorzeniami, na które zapadają turyści, jest właśnie biegunka, którą przechodzi co druga osoba. Mało kto zdaje sobie sprawę, że biegunki nie wolno lekceważyć, bo może prowadzić do przewlekłych schorzeń. Lekarze leczą takie osoby z poinfekcyjnego zapalenia stawów albo zespołu jelita drażliwego, który wyzwala się po banalnych infekcjach bakteryjnych podczas pobytu w tropikach.

Anna Moraniec

do “Z egzotycznych krajów przywozimy…choroby tropikalne”

  1. Maria

    Bardzo proszę o podanie tych 3 ośrodków, które mogą zdiaggnozować chorobę.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.