Z Jarosławia na szczyt

Jarosławianin Bogdan Zając w barwach klubu z chińskiego Shenzhen. Teraz będzie pomagał Adamowi Nawałce w budowaniu reprezentacji Polski. Fot. Ze zbiorów B. Zająca
Jarosławianin Bogdan Zając w barwach klubu z chińskiego Shenzhen. Teraz będzie pomagał Adamowi Nawałce w budowaniu reprezentacji Polski. Fot. Ze zbiorów B. Zająca

PIŁKA NOŻNA. Był mistrzem Polski z Wisłą, grał w Chinach, pomaga chorym dzieciom – wychowanek JKS-u, Bogdan Zając, został asystentem nowego selekcjonera Adama Nawałki.

W Zabrzu żartują, że Bogdan Zając boi się zasnąć, bo trener Adam Nawałka nawet w nocy dzwoni, by rozmawiać o taktyce. Jednak wychowanek JKS-u Jarosław został właśnie nagrodzony za swoją lojalność – będzie pomagał nowemu selekcjonerowi w budowaniu reprezentacji.

Sportowiec 100-lecia JKS Jarosław latem 2010 roku świętował z Nawałką powrót Górnika Zabrze do ekstraklasy. Od tamtego czasu panowie są nierozłączni, a Bogdan Zając marzenia o samodzielnym prowadzeniu Wisły musiał odłożyć na inne czasy.

Wbił gola Buffonowi
Z krakowskim klubem dwukrotnie zostawał mistrzem Polski i grał w europejskich pucharach. Powstrzymywał Patricka Kluiverta i Rivaldo z Barcelony, strzelił gola słynnemu Gianluigiemu Buffonowi, wtedy bramkarzowi Parmy. Do zespołu „Białej Gwiazdy” ściągnął go na początku lat 90. XX wieku trener Lucjan Franczak. To było jeszcze przed erą Bogusława Cupiała. – Przyszedłem do klubu, gdzie nie było na wodę mineralną, a 300 zł stypendium stanowiło problem – wspominał.

Rózgą po łydkach
Bogdan Zając ma 41 lat, za sobą grę w 11 klubach w Polsce, Austrii, na Cyprze i w Chinach. Jesienią 1998 roku pierwszy i ostatni raz wystąpił w reprezentacji. Polska pokonała 3-1 Słowację w Bratysławie. Przygodę życia zaliczył grając przez półtora roku dla drużyny z 10-milionowego Shenzhen, zwanego chińskim Nowym Jorkiem. Od tamtejszych trenerów Zając niczego się jednak nie nauczył.

– Obowiązywał żołnierski dryl. Miejscowy szkoleniowiec podczas zajęć bił chłopaków rózgą po łydkach, kazał dźwigać 130-kilogramową sztangę. Bez bata Chińczyka do ciężkiej pracy się nie zagoni – odpowiadał, gdy my, obcokrajowcy, protestowaliśmy. Oczywiście byliśmy traktowani w inny sposób – opowiadał nasz bohater.

Pieniądze go nie zmienią
Ptasiego mleka w Chinach Zającowi nie brakowało, podobnie jak dramatycznych wydarzeń. – Odwiedziła mnie rodzina. Starszy syn Mateusz, alergik, zaraz po przylocie złapał zapalenie płuc, a potem paskudną bakterię. Dwa tygodnie spędziliśmy z żoną przy szpitalnym łóżku. Modliliśmy się, bo bywały dni, gdy miał 40 stopni gorączki.

Zając jest głęboko wierzący. Pomaga innym, swego czasu sprowadzał do Jarosławia gwiazdy: Jakuba Błaszczykowskiego, Tomasza Frankowskiego, Macieja Szczęsnego i Mirosława Szymkowiaka. Grali dla dzieci chorych na zanik mięśni.

Pieniądze nie zmieniły go i nie zmienią. – Nie mogą – podkreśla. – W domu się nie przelewało. Pamiętam nawet, jak szukałem z mamą drobnych, by mieć na bułkę.

Od wtorku wierny żołnierz Nawałki zaczyna nowy – miejmy nadzieję – fascynujący rozdział swojego życia.

Tomasz Szeliga

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
blondynka
blondynka
7 lat temu

Błyskawicznie poprawili. To jest natychmiastowa reakcja !

blondynka
blondynka
7 lat temu

Pytanie. Tu cytat – Kazał dźwigać 130 kilometrową sztangę – koniec cytatu. Ile ważyła sztanga?