Z maczetą na spacer

PODKARPACIE Noszenie tasaka zgodne z prawem. Według ustawodawcy to nie broń

- To granda i skandal, by każdy kto chce chodził po ulicy z tasakiem – nie kryje oburzenia pani Zofia z Rzeszowa. – Wcześniej człowiek bał się wyjść z domu po zmroku, a teraz nawet w biały dzień nie można czuć się bezpiecznie – dodaje. Podobnie sądzą mieszkańcy podkarpackich miast, którzy są zszokowani napływającymi z kraju informacjami o nożownikach. Jeszcze większym zdumieniem napawa fakt, że prawo nie zabrania chodzić z długim nożem po ulicach Mielca czy Krosna.

- Według ustawy o broni i amunicji, broń biała to m.in. ostrza ukryte w przedmiotach nie mających wyglądu broni, kastety, pałki posiadające zakończenie z ciężkiego i twardego materiału lub zawierające wkładki z takiego materiału – wyjaśnia podkom. Paweł Międlar, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji. – Maczety czy miecza w definicji nie znajdziemy. Sądzę, że godnym rozważenia winien być zakaz noszenia tak niebezpiecznych narzędzi w miejscach publicznych – dodaje. Zaznaczmy, że opinia policji bierze się z codziennych doświadczeń.

Przypomnijmy przypadek sprzed zaledwie tygodnia. Po otrzymaniu ponad 50 ciosów nożem i maczetą na krakowskiej ulicy zmarł 30-letni mężczyzna. Nie była to bójka, czy chęć pobicia, była to normalna zbrodnia. Napastnicy mieli świadomość, że zadawane ciosy muszą skończyć się śmiercią.

Z halabardą na dyskotekę

To niewiarygodne, że w myśl polskiego prawa, każdy może paradować z halabardą po rzeszowskim deptaku 3 Maja lub tarnobrzeskim rynku. Jak się okazuje, natrafić na uzbrojoną osobę możemy nie tylko pod „szemranymi lokalami”, w ciemnych zaułkach, pod dyskoteką czy stadionem.

- Na szczęście rozboje z nożem w ręku to sporadyczne przypadki – kontynuuje podkom. Paweł Międlar.

Łatwość dostępu

Jak sprawdziliśmy, nie ma żadnego problemu z dostępem do takiego arsenału. Maczetę można kupić zarówno w internecie jak i w tradycyjnym sklepie. – Różnica jest taka, że u nas jakikolwiek długi nóż może kupić tylko osoba dorosła – opowiada pan Mariusz Michalak, współwłaściciel jednego z rzeszowskich sklepów z bronią. – Takiej broni sprzedaje się u mnie kilka sztuk miesięcznie, głównymi nabywcami są osoby związane z myślistwem czy wędkarstwem. Natomiast obrotu w internecie, kto i w jakim celu kupuje, nikt nie jest w stanie kontrolować – dodaje.

Paweł Malinowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.