Z niektórych osiedli nie można wydostać się „do cywilizacji”

Mieszkańcy tej ulicy (Króla Stanisława Augusta w Przemyślu) mają więcej szczęścia niż przemyślanie z Bielskiego 44. Tu pługi i ekipa odśnieżająca na chwilę zawitały. Pewnie dlatego, że to droga wylotowa z miasta. Fot. Monika Kamińska

PRZEMYŚL. Miasto sparaliżowane z powodu opadów śniegu.

- Pomocy! Niech ktoś nam pomoże! – tak prosili nas telefonicznie odcięci od świata mieszkańcy bloku nr 44 przy przemyskiej ulicy Bielskiego. – Nie możemy wydostać się na główną drogę! Strach pomyśleć, co byłoby, gdyby tu u nas ktoś zachorował i trzeba byłoby jechać do szpitala, bo karetka tu nie podjedzie – ludzie byli naprawdę zdesperowani.

Wszystko to rozgrywało się w piątek (15 marca) w południe. Około setka mieszkańców bloku została praktycznie odcięta od „cywilizacji” przez padający nieprzerwanie od czwartku gęsty śnieg. – Niektórzy nie dotarli do pracy, dzwoniliśmy i braliśmy urlopy na żądanie – relacjonował nam telefonicznie mieszkaniec z Bielskiego 44, gdzie mieszczą się trzy bloki z tym numerem oznaczone „a”, „b” i „c”. – Nie sposób nawet wyjść na drogę, nie mówiąc o wyjechaniu – dodał. – Widzieliśmy pług, wołaliśmy do kierowcy, żeby koło naszych bloków przejechał, ale nas zignorował – wspomniał oburzony przemyślanin. – My jesteśmy jakimiś mieszkańcami gorszej kategorii? – pytał.

„Miejcie ludzie cierpliwość”
Piotr Bartocha, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu, na nasze pytanie dlaczego pługi odśnieżające omijają ciche osiedle Bielskiego 44 radzi nam popatrzeć, co się dzieje na ulicach. Bez tej rady widzimy, że miasto zostało zasypane. – Cały sprzęt odśnieżający pracuje na ulicach. Mamy 7 pługów śnieżnych i 5 ciągników z piaskarkami – wyjaśniał P. Bartocha. – W pierwszej kolejności musimy utrzymać w stanie pozwalającym na ruch ulice w strategicznych sektorach miasta, czyli na drogach głównych i dojazdowych oraz wyjazdowych z miasta oraz objętych komunikacją publiczną – tłumaczył wiceszef ZDM. – Ulica nie Bielskiego do takich nie należy, więc mieszkańcy muszą uzbroić się w cierpliwość – dodał. – Cierpliwość? – mieszkańcy osiedla nie kryli irytacji. – Znaczy mamy rozumieć, że jak śnieg stopnieje, co daj Boże rychło nastąpi, to będziemy mogli wydostać się z osiedla – kpili. – Na razie tkwimy tu odcięci od świata! Dobrze, że choć telefony działają – dodawali.

***
„Zima znowu zaskoczyła drogowców” to znane, rzecz można nawet „oklepane” tytuły prasowe, które od wielu lat w prawie całej Polsce powtarzają się, na ogół z nadejściem zimy. Teraz mamy jej atak, gdy kalendarzowo ma się już ku końcowi. Zima „rzutem na taśmę” postanowiła nam przypomnieć, że jeszcze trwa i dała się we znaki. Prawda to, że w połowie marca rzadko raczej zdarzają się takie śniegi, ale na litość boską, synoptycy to zapowiadali, a śnieg nie spadł wszak w lipcu, tylko w marcu, w którym wedle przysłowia ”jak w garncu”, czyli śnieg to żadne dziwo. Skoro więc można się było i po kalendarzu i po prognozach śniegu spodziewać, to dlaczego… zima znów zaskoczyła drogowców?

Monika Kamińska

do “Z niektórych osiedli nie można wydostać się „do cywilizacji””

  1. jolo

    Monia ! Napisz coś o sprzątaniu przystanków i wsiadaniu do taboru MZK. Za rok skopiujesz i wkleisz i będzie gotowe, jak od 20 lat……….. Pozdrowienia

  2. Anna

    Drogowcy nigdy nie odśnieżają mojej malutkiej uliczki (należącej do miasta) nawet „jak nie mają nic do roboty „. Ja i moi sąsiedzi odśnieżamy ZAWSZE, każdy po kawałku i wszyscy na tym korzystają. Nikt z nas nie lezy do góry brzuchem i nie marudzi jakie to Państwo jest okropne bo dużo śniegu nasypało a my też płacimy podatki. Tym bardziej mnie dziwi, że w tak trudnych warunkach jakie nam się teraz trafiły, bloki pełne ludzi potrafią tylko marudzić i psioczyć na niedobre Państwo, zamiast złapać za łopatę. Wstyd, że raz w roku awaryjnie nie mogą się do niczego zaangażować. Oto Polska. Oto Polak.

  3. sokół

    Za Polski Ludowej każdy brał łopate i odsnieżał, sniegu było do metra i problemu nie było. Teraz jeden patrzy na drugiego, a kilkuset na miasto, a miasto niewydala i paraliz. Glupota ludzka przekracza wszelkie granice. Do roboty Polacy!

    • Imię (wymagane)

      rzeczywiscie. Sokol ma racje. biadolenie nic nie da. nie mieszkam wprawdzie w bloku ale na wsi i bite 5 godzin zajelo mi usuniecie sniegu z drogi dojazdowej i samego podjazdu do garazu. i musze powiedziec , ze czuje sie cudownie zrelaksowany. mieszkancy miast chyba stali sie -delikatnie mowiac – zbyt samolubni. w Norwegii taki snieg to zadna anomalia a wszyscy jakos bez sarkania biora za lopate i odsniezaja. pomyslcie lepiej o tym, co bedzie, jesli nastapi za pare dni gwaltowne ocieplenie. Pani Kaminska zanim cos napisze, niech sie chwile przedtem zastanowi albo sie przejedzie do pierwszej lepszej wioski pod Przemyslem. moze przestanie wtedy pisac nie na temat.

  4. jan

    A do łopaty to nie łaska ? i samemu wziąść sie za odsnieżanie.Ja odsnieżam 2 godz żeby wyjechać z podwórka autem ,podatek gruntowy płacę i co z tego.Jeśli wystąpiła taka sytuacja to najwazniejsze jest utrzymanie dróg aby karetka mogła dojechać w razie wypadku,czy zaopatrzenie do sklepów i szpitali.Mniej egoizmu szanowni mieszkańcy bloków

  5. maniek

    Dlaczego z moich podatków mają odśnieżać dojazd nierobom z Bielskiego, niech wezmą łopaty w ręce i sami odśnieżą.

  6. andrzej

    Do cywilizacji to trzeba by wyjechać za granicę zachodnią.

  7. andrzej

    Mieszkańcy ul.Bielskiego.
    Proszę łopaty w ręce i do roboty odśnieżycie w kilkadziesiąt minut dojazd do swoich bloków.
    Ja wyjeżdżając ze swojej posesji musiałem 1,5 h szuflować i nie wołałem o pomoc. Odśnieżyłem i wyjechałem a wy lenie wołacie o pomoc. Wstyd !!! Ludzie zdrowi dorośli wołają o pomoc. Łopaty w ręce i do roboty.

    • Klaudyna

      Mieszkancy u. Bielskiego płacą PODATKI na obecne władze swego miasta i państwa. Procentowo jedne z najwyzszych na świecie, więc łopaty w łapy radni i rządzący za te miloiony które zdzierają z naszych kieszeni!!!!!!!!

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.