Z optymizmem w Nowy Rok

PLUSLIGA. Asseco Resovia mimo kadrowych problemów inkasuje komplet punktów w Radomiu i niweluje straty do szóstki.

Asseco Resovia pokonała Cerrad Czarnych, mimo że zagrała bez swojego lidera Thibaulta Rossarda (naderwany mięsień dwugłowy – przerwa w grze może potrwać 3-5 tygodni). Dla rzeszowian, w szeregach których świetnie spisywał się Damian Schulz, była to czwarta wygrana (trzecia z rzędu) przy ośmiu porażkach, która pozwala mieć nadzieję na udaną rundę rewanżową.

CERRAD CZARNI 1
ASSECO RESOVIA           3
(22:25, 22:25, 28:26, 16:25)
CERRAD CZARNI:
Vincić 1, Żaliński 22, Pajenk 7, Żygałow 11, Fornal 4, Huber 6 oraz Rucaik (libero), Kwasowski 3, Filip, Giger 1.
ASSECO RESOVIA:
Kozub, Mika 13, Smith 11, Schulz 28, Buszek 10, Lemański 7 oraz Perry (libero), Możdżonek,
Sędziowali:
J. Litwin i M. Kolendowski. Widzów: 1500.MVPmeczu: Damian Schulz.

Resoviacy mimo że zagrali bez swojego asa i tylko z dwójką nominalnych przyjmujących (Nicolas Szerszeń pauzował kolejny mecz z powodu problemów mięśni brzucha) na trudnym terenie w Radomiu spisali się bardzo dobrze. Wobec ww. problemów ciężar gry na siebie wziął Damian Schulz rozgrywając fantastyczny mecz – 67 proc. skuteczność ataku, 3 bloki, 1 as. To właśnie atakujący Asseco Resovii niemal „w pojedynkę” wygrał inauguracyjną partię, w której Mateusz Mika na pięć ataków nie skończył ani jednego, podobnie jak Rafal Buszek (dwa ataki). Radomianie spisywali się fatalnie, zawodziło ich przyjęcie, atak i popełnili aż 12 własnych błędów. Obraz gry nie uległ zmianie w II secie. Wciąż dla gospodarzy nie do zatrzymania był Schulz, którego oprócz Davida Smitha coraz bardziej wydajnie zaczęli w ofensywie wspierać Mika i Buszek. Na nic zdawały się zmiany, jakie dokonywał trener Robert Prygiel, jego zespół grał grubo poniżej oczekiwań, a to co było ich dużym atutem we własnej hali – zagrywka nie stanowiła żadnego zagrożenia dla rywali. Ci byli na dobrej drodze do zakończenia meczu w trzech setach, ale w najbardziej emocjonującej trzeciej partii zaprzepaści szansę w końcówce (mieli dwie piłki meczowe).

Wydawało się, że radomianie w IV secie pójdą za ciosem, ale nic z tych rzeczy. Partia tak już od samego początku zdecydowana dominacja ekipy z Podkarpacia. – To bardzo cenne zwycięstwo – mówi Łukasz Kozub, dla którego był to już drugi mecz w tym sezonie w hali w Radomiu. Poprzedni rozegrał w barwach ekipy MKS-u Będzin przegrywając 0-3. – Wówczas mecz trwał bodaj 50 minut, a teraz różnica była taka, że przetrzymaliśmy serwis rywali i nie daliśmy im się nakręcić, bo wszyscy wiedzą, ze jeśli pozwoli się tej drużynie grać w polu serwisowym. Oni zaczęli popełniać błędy, a my kończyliśmy trudne piłki przede wszystkim Damian Schulz. Świetni to kończył. To był klucz, żeby nie dać się im nakręcić – stwierdził zadowolony rozgrywający ekipy z Rzeszowa.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o