Z werwą na Vervę

Rzeszowianie mocno postawili się najlepszej drużynie poprzedniego sezonu i pojedynku z nią zdobyli 1 punkt. Fot. Paweł Dubiel

PLUSLIGA. Zdobyty punkt cieszy, ale niedosyt pozostał.

Grająca w środowy wieczór bez kontuzjowanych Zbigniewa Bartmana i Marcina Możdżonka Asseco Resovia dość nieoczekiwanie urwała punkt aktualnemu mistrzowi Polski, Grupie Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Już w niedzielę rzeszowian czeka kolejny trudny mecz, tym razem w stolicy z drużyną VERVA Warszawa ORLEN Paliwa.

ASSECO RESOVIA 2
GA ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3
(26:28, 23:25, 25:23, 25:23, 11:15)
ASSECO RESOVIA:
Komenda 2, Krulicki 8, Kosok 2, Hoag 23, Marechal 16, Schulz 17, Perry (libero) oraz Lemański 9, Shoji, Buszek, Rousseau 1
GA ZAKSA:
Toniutti 7, Kaczmarek 14, Parodi 4, Wiśniewski 13, Smith 8, Śliwka 14, Zatorski (libero) oraz Semeniuk 11, Baroti 6, Rejno 2
Sędziowali:
Paweł Burkiewicz i Maciej Kolendowski (obaj Kraków). Widzów 4123. MVP: Łukasz Wiśniewski.

– Patrząc na ostatnie treningi i charakter chłopaków, uważam, że nasz zespół może naprawdę rozegrać dobry mecz i bardzo tego potrzebuje, a przede wszystkim potrzebuje punktów. Jeżeli rozegralibyśmy dobre spotkanie i zdobylibyśmy punkty, to dużo rzeczy mogłoby się poprawić, zwłaszcza pod kątem pewności siebie – mówił Piotr Gruszka, trener Asseco Resovii przed meczem z mistrzem Polski i niedzielnym spotkaniem w Warszawie. Rzeszowianie mogli w środowy wieczór pluć sobie w brodę, bowiem gdyby nie przegrany przez nich inauguracyjny set, mieli oni szansę pokusić się nawet o odprawienia z kwitkiem najlepszej drużyny poprzedniego sezonu. Pierwsza partia wprawdzie lepiej zaczęła się dla przyjezdnych (4:8), jednak ambitna pogoń rzeszowian, sprawiła że chwilę później na świetlnej tablicy notowaliśmy remis po 9. Po zaciętej walce punkt, za punkt, Asseco Resovia odskoczyła w samej końcówce seta, kiedy to Damiana Schulz zablokował byłego zawodnika rzeszowskiej drużyny, Aleksandra Śliwkę (24:22). Późniejszy błąd Schulza, oraz skuteczny atak Śliwki sprawił, że ponownie był remis (24:24). Ostatecznie goście wygrali tego seta dzięki bloku na Nicholasie Hoagu, a chwilę wcześnie otrzymali oni punkt po wideoweryfikacji (sędziowie puścili Resovii odbicie piłki będącej już poza antenką). Trzy kolejne partie znowu rozstrzygały się w samych końcówkach. Wprawdzie w drugim secie Asseco Resovia przegrywała już 17:23, ale mimo tego zdołała postraszyć rywali, by ostatecznie przegrać tę partię do 23. Mający nóż na gardle gospodarze wzięli za to rewanż w kolejnej odsłonie. W niej rzeszowianie prowadzili 15:12, by chwilę później roztrwonić całą przewagę (22:22), a nawet przegrywać (22:23) po ataku w taśmę Bartłomieja Lemańskiego. Punkty Hoaga i Nicolasa Marechala przy jednoczesnym błędzie Kamila Semeniuka sprawiły, że rzeszowianie pozostali w grze i… nadal fundowali swoim kibicom wielkie emocje. Prowadząc w IV secie 24:21, znowu dali się niemal dogonić (24:23), ale w decydującym momencie nie zawiódł Hoag, rehabilitując się przy okazji za wcześniejszy błąd. W tie-breaku Asseco Resovia, za wyjątkiem prowadzenia 1-0, oddała inicjatywę rywalowi, który od stanu 2:2, sukcesywnie powiększał przewagę i by ostatecznie wygrać tę partię 15:11 a cały mecz 3-2. Przed rzeszowianami teraz kolejny trudny pojedynek z ekipą z Warszawy, która w środę w Bełchatowie przegrała pierwszy mecz w tym sezonie. Czy również i tym razem Asseco Resovię będzie stać na urwanie punktów faworyzowanemu rywalowi? O tym przekonamy się w niedzielny wieczór.

mj

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o