Z zaległą wizytą u Myszki Miki

Żużel w Zielonej Górze jest niczym religia. Świadczą o tym pełne zazwyczaj trybuny i gorący doping tamtejszych kibiców. W takiej atmosferze przyjdzie w piątek walczyć PGE Marmie o kolejne ligowe punkty. Fot. Paweł Bialic

Żużel w Zielonej Górze jest niczym religia. Świadczą o tym pełne zazwyczaj trybuny i gorący doping tamtejszych kibiców. W takiej atmosferze przyjdzie w piątek walczyć PGE Marmie o kolejne ligowe punkty. Fot. Paweł Bialic

ENEA EKSTRALIGA. Marco Gashka zastąpił Łukasza Sówkę w składzie na piątkowym mecz w Zielonej Górze.

W piątek w Zielonej Górze dojdzie do zaległego spotkania 2. kolejki, w którym miejscowy Stelmet Falubaz zmierzy się z PGE Marmą Rzeszów. To już trzecie podejście do tego spotkania. – Miejmy nadzieję, że tym razem wreszcie uda się objechać ten mecz – mówi trener PGE Marmy, Dariusz Śledź.

Starcie w Zielonej Górze w pierwszym terminie (6 kwietnia) nie doszło do skutku z powodu przebudowy tamtejszego stadionu. Za drugim razem przeszkodziła aura, co w Grodzie Bachusa nie jest żadną nowością. Na piątek prognozy są na szczęście optymistyczne. – Jedziemy jak zwykle powalczyć o jak najlepszy wynik. W tym sezonie było już wiele niespodziewanych rozstrzygnięć, tak więc wszystko jest możliwe – przekonuje Dariusz Śledź.

Rzeszowski szkoleniowiec po raz pierwszy w tym sezonie desygnuje do ekstraligowego boju Marco Gaschkę. – Marco pokazał się z niezłej strony w Lidze Juniorów, gdzie zwłaszcza w Tarnowie był lepszy od Łukasz Kreta, dlatego dostanie w piątek swoją szansę – argumentuje swoją decyzję opiekun „ Żurawi”.

Rzeszowanie w Zielonej Górze zameldują się w optymalnym składzie, na czele z Nicki Pedersenem. – Duńczyk w wielkim stylu wrócił do naszej drużyn. Jego obecność daje zespołowi przysłowiowego kopa – kończy Śledź. Co ciekawe, aż czterech żużlowców PGE Marmy (Walasek, Sówka, Pedersen i Okoniewski) w przeszłości jeździło z Myszką Miki na plastronie. Znajomość zielonogórskiego toru może mieć zatem spore znaczenie w kwestii końcowego wyniku.

29.qxd

„Myszy” mają kłopoty
Falubaz po 10 meczach ma na swoim koncie 13 punków, jednak w tym sezonie spisuje się poniżej oczekiwań. Popularne „Myszy” mają problemy ze sprzętem, co odbija się na ich wynikach.

- Czasu jest bardzo mało. Liga nam się poprzeciągała, terminów jest mało i są takie sytuacje jak teraz, że do tego meczu z Rzeszowem podejdziemy nieco z marszu. Wciąż mamy kłopoty. Tego nie idzie odciąć jednym cięciem i one cały czas wymagają mozolnej pracy – mówi na łamach sportowefakty.pl trener Falubazu, w przeszłości zawodnik rzeszowskiego klubu, Rafał Dobrucki.

W piątek po raz pierwszy w tym sezonie prowadzącym parę będzie Krzysztof Jabłoński. To efekt dobrego występu tego zawodnika w Derbach Lubuski, przeciwko Stali Gorzów, w których zdobył 11 punktów i 2 bonusy.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.