Z zazdrości o kobietę zmasakrował człowieka

Dariusz J., który jest podejrzewany o zamordowanie Witolda Sz., został zatrzymany przez policję w styczniu 2011 roku. Twierdzi, że nie zabił Witolda. Fot. Michał Czekański

KROSNO. Finał procesu dot. potwornej zbrodni coraz bliżej.

Wczoraj w krośnieńskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa w sprawie morderstwa do którego doszło blisko cztery lata temu na dworcu PKP w Sanoku. Słuchany był  kluczowy świadek – Agnieszka P. (29 l.), którą przed oblicze Temidy przywiózł policyjny konwój. Sąd częściowo wyłączył jawność rozprawy.

Przypomnijmy; 22 listopada 2008 r. kwadrans po północy maszynista pociągu relacji Chyrów – Zagórz, który zatrzymał się na stacji PKP w Sanoku, dostrzegł mężczyznę leżącego na śniegu koło wiaty przystanku i nie dającego oznak życia. Jego ciało było potwornie zmasakrowane. Okazało się, że denat to Witold Sz., 49-letni sanoczanin. Doznał licznych obrażeń ciała, miał m.in. złamaną szczękę, nos, żebra i uszkodzone organy wewnętrzne. Miał także zmasakrowaną twarz, a nawet odciski podeszwy buta na ciele. Śledztwo po kilku miesiącach zostało umorzone w związku z niewykryciem sprawcy. Mimo to policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Rzeszowie szukali mordercy. Dopiero po dwóch latach funkcjonariusze dotarli do informacji, które pomogły trafić na trop podejrzanego o tę zbrodnię. 30-letni Dariusz J. z Sanoka został zatrzymany w styczniu ub. r.  Usłyszał zarzut zabójstwa Witolda Sz.. Ofiara i zabójca dobrze się znali, mieszkali nawet na tym samym osiedlu. Pokochali tę samą kobietę – Agnieszkę P.

Syn Agnieszki P. trafił do rodziny zastępczej

Agnieszka P., gdy poznała Darka w 2005 r. była w ciąży z Witkiem. Urodziła syna Bartka, który trafił do rodziny zastępczej. Przebywała w zakładzie karnym w Nisku od 21 czerwca do 17 listopada 2008 r. Oznajmiła, że w tym czasie z Darkiem utrzymywała kontakt telefoniczny i listowny, a po wyjściu z zakładu nie kontaktowała się z Witkiem. – Nie dzwoniliśmy do siebie – oznajmiła. Do czerwca 2010 r. mieszkała na ul. Lwowskiej z Darkiem (opodal dworca PKP). – Czy oskarżony miał pretensje o wcześniejszy pani związek z Witoldem Sz.? – pytał sędzia świadka. – Nie zauważyłam, aby Witek był wrogo nastawiony do Darka, nigdy nie doszło do rękoczynów między nimi, w mojej obecności zawsze spokojnie rozmawiali – odpowiedziała.

Przed śmiercią Witka razem pili alkohol

- Był październik lub listopad 2008 r. Wraz z Darkiem spotkaliśmy Witka koło domu handlowego, był podpity. Darek przyniósł papierosy i butelkę wódki, którą wypiliśmy w pobliżu, nie było utarczek słownych – zeznała. – Ok. godz. 16 wróciłam z Darkiem do domu. Darek był mocno wypity, prowadziłam go po schodach, położyliśmy się spać, pod wieczór się przebudziliśmy.  Darek wyszedł po wódkę,  nie było go ok. 20 minut, potem w mieszkaniu wypiliśmy na pewno więcej jak połowę butelki wódki, pokłóciliśmy się i wyszedł – zeznała kobieta. – Następnego dnia rano zobaczyłam, że na jednym bucie Darka jest krew. – Gdy zapytałam go skąd ta krew nie odpowiedział, obydwa buty wrzucił do pieca – zeznała. Stwierdziła, że nie skojarzyła krwi na bucie ze śmiercią Witka. – Nie docierało do mnie, że Darek może popełnić taką zbrodnię – wyjaśniała.

Dariusz J. początkowo przyznał się, że tamtej feralnej nocy pobił Witolda. Na dworcu PKP spotkali się najprawdopodobniej przypadkiem. Zamienili kilka słów, potem Witold miał powiedzieć na Agnieszkę coś, co stawiało ją w negatywnym świetle. Obraźliwe słowa doprowadziły do awantury, doszło do rękoczynów. Dariusz J. bez opamiętania kopał 49-latka. Przyznał, że gdy odchodził Witold charczał, ale jeszcze żył. Potem odwołał zeznania.

Sąd wyznaczył termin następnej rozprawy na 19 lipca.

Wioletta Zuzak

do “Z zazdrości o kobietę zmasakrował człowieka”

  1. Angela

    P A T O L G I A tyle ode mnie!

  2. ALI

    Żadna nie jst tego warta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.