Za co „wyleciał” urzędnik, nie wiadomo

To, jakoby naczelnika miała z tego budynku wyprowadzić w kajdankach policja wiosną tego roku, okazało się plotką. Ale zwolnienie dyscyplinarne urzędnika jest już faktem. Fot. Archiwum

To, jakoby naczelnika miała z tego budynku wyprowadzić w kajdankach policja wiosną tego roku, okazało się plotką. Ale zwolnienie dyscyplinarne urzędnika jest już faktem. Fot. Archiwum

PRZEMYŚL. Były naczelnik magistracki zwolniony dyscyplinarnie.

Były naczelnik Wydziału Komunikacji, Transportu i Dróg w Urzędzie Miejskim w Przemyślu, wobec którego wiosną tego roku wszczęto postępowanie dyscyplinarne już w przemyskim magistracie nie pracuje. Urząd nie ujawnia jednak żadnych szczegółów jego odejścia z pracy, poza tym, że dostał „dyscyplinarkę”.

Przypomnijmy; w maju miasto obiegły sensacyjne plotki, jakoby naczelnika Wydziału Komunikacji, Transportu i Dróg w Urzędzie Miejskim w Przemyślu miała z urzędu wyprowadzić w kajdankach policja. Powody? Tych też „podawano” kilka: korupcja, mobbing, a nawet molestowanie. Okazało się, że opowieści o kajdankach i policji można między bajki włożyć. Naczelnika nie wyprowadzano, sam wyszedł, tyle że na wyraźną „prośbę” prezydenta Przemyśla, Roberta Chomy. Włodarz miasta szefa wydziału urlopował zakazując mu kontaktów z podwładnymi, jak podano wówczas, do wyjaśnienia sprawy. A musiała być poważna, skoro wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Nie sposób jednak było się dowiedzieć, co tak naprawdę zarzucano naczelnikowi.

I nadal tego oficjalnie nie wiadomo. – Z byłym naczelnikiem Wydziału Komunikacji, Transportu i Dróg w Urzędzie Miejskim w Przemyślu rozwiązano umowę o pracę zgodnie z art. 52 Kodeksu Pracy – informuje Artur Komorowski z przemyskiego magistratu. Dla niewtajemniczonych – art. 52 Kodeksu Pracy, to zwolnienie dyscyplinarne. Nic więcej nie udało nam się dowiedzieć, poza tym, że wydziałem nadal kieruje pełniąc obowiązki naczelnika, sekretarz Dariusz Łapa i na razie tak pozostanie.

Nie żebyśmy jakoś szczególnie wścibscy byli, ale nieco nas dziwi dlaczego okoliczności dyscyplinarnego zwolnienia urzędnika owiane są taką tajemnicą. W końcu był wynagradzany z pieniędzy podatników. I opinia publiczna ma prawo wiedzieć, dlaczego ów pan, nawiasem mówiąc, długoletni pracownik magistratu, „wyleciał” dyscyplinarnie. Tego rodzaju „sekrety” w sferze publicznej powodują, że rodzą się najróżniejsze plotki, domysły i „sensacje”.

Monika Kamińska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.