Za dwa tygodnie wszyscy będą zarażeni!

Fot. pixabay

To już pewne – 18 stycznia, po wielomiesięcznej przerwie, najmłodsi uczniowie zamiast przed ekranem, usiądą przed tablicą. – Mam pełne przekonanie, że jesteśmy przygotowani do powrotu dzieci do nauczania stacjonarnego w klasach I – III najbardziej, jak to jest tylko możliwe – ogłosił w poniedziałek minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek. – Oby ten powrót nie spowodował, że za miesiąc całkiem nas w domach pozamykają – komentują nauczyciele.

„Wczoraj nie byli przygotowani i nie wiedzieli, kiedy będą przygotowani, a dziś są przygotowani doskonale. Wszystko to ściema” – piszą na nauczycielskich forach. „W zasadzie mogli wykorzystać poprzednią, sierpniową konferencję pt. Bezpieczny powrót do szkół. Jestem ciekawa, jak zapewniane będą lekcje np. angielskiego skoro <<w miarę możliwości>> nauczyciel ma nie uczyć stacjonarnie w różnych klasach” – ironizują internauci.
„No cóż dzieci z klas 1-3 takie króliczki doświadczalne. Przecież szkoła już w sierpniu była świetnie przygotowana na powrót dzieci i co po miesiącu się stało; bach prawie 30 tys. zachorowań dziennie. Oby ten powrót dzieci nie spowodował że za miesiąc całkiem nas w domach pozamykają a wtedy będzie płacz tych wszystkich, którzy teraz tak się cieszą ze dzieci wracają” – czytamy.
Świetlice będą wyzwaniem
Jakie nastroje panują w szkołach tuż przed pierwszym dzwonkiem? – Gdy w poniedziałek w szkole wykonywano testy, panie podkreślały, że już nie mogą się doczekać powrotu do pracy. Ja, jako dyrektor, muszę powiedzieć, że bez dzieci w szkole jest pusto. Czekamy na nie z utęsknieniem – przyznaje Alina Wolska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 31 w Rzeszowie.
Jedna grupa uczniów w jednej sali, odrębne wejścia do szkoły i przerwy w różnych godzinach, a także częste mycie rąk czy wietrzenie sal – to część z licznych wytycznych opublikowanych na stronie resortu edukacji. – Właściwie pracowaliśmy tak od września
– stwierdza dyrektorka. – Klasy powinny przebywać w jednej sali, a uczyć miał jeden nauczyciel. Do końca nie spełnimy tych zaleceń, bo np. języka angielskiego uczy ktoś inny. A chcąc realizować podstawę programową, muszę zorganizować lekcje języka angielskiego, wychowania fizycznego czy też religii – tłumaczy.
Nie ukrywa, że wyzwaniem będzie zorganizowanie pracy w świetlicy. – Na ile się da, będziemy utrzymywać dzieci w stałych grupach, ale wiadomo, że koło godziny 15 – 16 podopiecznych zostaje niewiele i trzeba stworzyć jedną grupę. Trudno, żeby troje wychowawców opiekowało się np. trojgiem dzieci w osobnych klasach – zauważa Alina Wolska.
Co z belframi, którzy prowadzą lekcje u najmłodszych, a potem starszych uczniów? – Zajęcia online będą prowadzić ze szkoły. Panie mają dostęp do Internetu, laptopów i mogą skorzystać z wolnej sali – słyszymy.

Powrót – tak, ale bezpieczny

– Jesteśmy za tym, żeby wrócić do nauczania stacjonarnego, ale nie można się zgodzić z tym, co powiedział minister Czarnek, że jesteśmy świetnie przygotowani. Wydanie wytycznych nie jest równoznaczne z przygotowaniem szkół – oświadcza Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. Jak mówi, sytuacja jest podobna do tej z września, kiedy wszystko robiono na ostatnią chwilę. – Dziś dyrektorzy mówią, że zrobią wszystko, aby uczniowie byli bezpieczni, ale trzeba dokonać poważnych zmian. – Jeżeli dzieci powinny uczyć się na różnych poziomach, to trzeba przenieść ławki, dostosować sale. W szatniach należy zapewnić zachowanie odstępów – wylicza prezes Kłak. Kolejny problem, to świetlice.
– Co, jeżeli zatrudniony jest jeden nauczyciel, a opiekę trzeba zapewnić dla 3 grup, a gdy szkoła jest dwuciągowa – nawet 6? Budżety gmin nie mają pieniędzy na dodatkowe zatrudnienie. Dyrektor będzie musiał główkować, jak to rozwiązać – stwierdza nasz rozmówca.

Zamiast testów szczepienia

Powrót do szkół poprzedza testowanie (metodą RT-PCR) pracowników szkół na obecność SARS-CoV-2. W całym kraju wymaz zostanie pobrany od grubo ponad 160 tys. osób. Na terenie Podkarpacia chęć udziału w badaniach potwierdziło ponad 7 tys. nauczycieli i pracowników administracyjnych ze szkół. Nie wszyscy się na to decydują, a czasem rezygnują w ostatniej chwili.
– Glosy pracowników są takie, że badania nic nie dają. Przecież wielu przechorowało COVID. Trzeba by w tym kierunku przeprowadzić badania. Co z tego, że przetestujemy nauczycieli i okaże się, że są zdrowi, jeśli za chwilę pójdą do szkoły i się zakażą? – pyta Stanisław Kłak. – Powinni jak najszybciej zostać zaszczepieni. Jeszcze przed emerytami, którzy przecież mogą się izolować – dodaje.
Szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk, poinformował jednak, że na szczepionki dla pracowników oświaty w pierwszym kwartale nie ma większych szans. – Nie dlatego, że nie chcemy, nie dlatego, że lekceważymy ten problem, tylko dlatego, że mamy do czynienia z problemem obiektywnym, jakim jest brak szczepionek – argumentował.
Tylko że drugi kwartał, to czas egzaminów. – Wtedy szczepienia nie będą mieć sensu. W szkołach wzrośnie liczba zakażeń. My już teraz powinniśmy być szczepieni, żeby można było przeprowadzić egzaminy klas ósmych i matury, a przede wszystkim uniknąć kolejnej fali epidemii – nie ma złudzeń prezes podkarpackiego ZNP.

wk

 

3.6 5 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Polak
Polak
2 dni temu

przestraszone nauczycielki wolą kasę za siedzenie w domu,

edcde
edcde
2 dni temu

Jakoś przedszkola, żłobki funkcjonują cały czas i jakoś zakażeń w nich nie ma. To dlaczego mają być w szkołach?

kolo
kolo
2 dni temu

Czarnek swoją pewność buduje na podstawie encyklik bestii z wadowic? :) Bo raczej nie ma jakich innych racjonalnych powodów wyjaśniających jego pewność.

romek
romek
2 dni temu

zarażeni to nie znaczy że chorzy – poza tym nie można wszystkiego zamknąc bo poumieramy z głodu

azi
azi
2 dni temu

„Za dwa tygodnie wszyscy będą zarażeni!”A za miesiąc wszyscy pomrą i będzie spokój. Tylko czym pismaki wtedy będą straszyć?!