Za śmierć 3 osób – 3,5 roku więzienia. Rumuński kierowca tira będzie się odwoływał od wyroku

Prokurator żądał dla Zsolta T. kary 3,5 roku pozbawienia wolności, rodziny ofiar 4 lat, a, obrońca 2,5 roku. Sąd zdecydował, że rumuński kierowca tira powinien spędzić za kratkami 3,5 roku. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW.  Po tragicznym wypadku w Boguchwale będzie apelacja od wyroku.

- Będzie apelacja. Uzgodniłem tą decyzję z klientem i jego rodzicami. W czwartek w przyszłym tygodniu mija termin jej złożenia – potwierdził nam wczoraj Grzegorz Baran, obrońca 24-letniego Zsolta T., którego sąd uznał winnym wypadku w Boguchwale w którym zginęła trójka ludzi i skazał go na  3 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności  oraz nałożył na niego 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów.

Przypomnijmy. Tragiczny wypadek wydarzył się 21 lutego na skrzyżowaniu nieopodal kościoła w centrum Boguchwały. Na stojące na światłach samochody osobowe najechał tir na rumuńskich rejestracjach. Samochody wbiły się naczepę stojącej przed nimi ciężarówki, która uderzyła w dwa kolejne samochody. Na miejscu śmierć poniosły trzy osoby: 19-letnia Magda, mieszkanka Mogielnicy (pasażerka) i 24-letni Piotr z Gwoźnicy Górnej, którzy podróżowali seatem ibiza oraz 33-letni Łukasz, mieszkaniec Siedlisk, który kierował peugeotem.

Zsolt T. winnym
Sąd uznał 24-letniego Zsolta T. winnym nieumyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym, poprzez nie prowadzenie prawidłowej obserwacji drogi oraz nie dostosowanie prędkości jazdy do panujących warunków na drodze. Dodał również do opisu czynu (czego nie było w akcie oskarżenia), że również umyślnie naruszył powyższe zasady, poprzez nie odebranie należytego mu odpoczynku, przez co przekroczył limit czasu pracy dla kierowców. Sąd uznał, że T jest również winnym sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.

Kara jest zbyt wysoka
- Będziemy się odwoływać, gdyż kwestionujemy to, że Zsolt T. w opinii sądu umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym poprzez przekroczenie czasu pracy. Uważamy że klient nie miał świadomości że przebywając w samochodzie był w dyspozycji do pracy – wyjaśnia mecenas Baran. – Dyrektywa unijna na którą powołuje się sąd dotyczy składu samochodu dwuosobowego. Z uwagi na to że w samochodzie ciężarowym była jedna kieszeń tachografu, załogę należy uważać za jednoosobową. Dyrektywa nie ma więc zastosowania. Wysokość kary jest również naszym zdaniem zbyt wysoka.

Katarzyna Szczyrek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.