Za wakacje kredytowe słono zapłacimy w przyszłości

Wakacje od kredytów to, zdaniem ekspertów, odłożenie zobowiązań finansowych w czasie. Fot. Archiwum

KRAJ, PODKARPACIE. W ostatnich dniach kurs franka znajduje się powyżej poziomu 4,30 zł, a polska złotówka wciąż słabnie, co oznacza, że frankowicze muszą przygotować się na wzrost rat.

W związku z koronawirusem większość banków zdecydowała się na wprowadzenie tzw. wakacji kredytowych, czyli zawieszenia obowiązku spłaty rat na okres 3-6 miesięcy. Pomocna dłoń wyciągniętą dziś przez banki to realne wsparcie, lecz w przyszłości trzeba będzie zapłacić za nie z odsetkami. Dlaczego? Po okresie zawieszenia spłat wzrosną raty zobowiązań.

Wakacje od kredytu to nic innego jak odroczenia w czasie (3-6 miesięcy) płatności za raty kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych. Większość banków w Polsce wprowadziła taką możliwość dla klientów, co docelowo pomóc ma im utrzymać stabilność finansową w trudnym czasie spowodowanym epidemią koronawirusa. Jak się jednak okazuje, kilkumiesięczne wakacje kredytowe mogą spowodować… wzrost raty po okresie zawieszenia spłat.

Należy pamiętać, że w większości przypadków, przez okres „wakacji” kredyt jest normalnie oprocentowany i finalnie trzeba więc do banku zwrócić więcej. Środki, których teraz nie zapłacimy w formie rat bank dopisze do salda naszego kredytu. Banki oferują: albo zawieszenie samej raty kapitałowej (kredytobiorca i tak musi płacić odsetki) albo całości kredytu (mimo doraźnej ulgi kredytobiorca musi zapłacić odsetki za przedłużony czas kredytowania). – Oba rozwiązania mają minusy, gdyż spowodują że za kilka miesięcy będziemy mieć większe raty kredytów – ocenia Dominik Łazarz, ekonomista WSIiZ w Rzeszowie.

Jeszcze kilka dni temu Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów roboczo proponował, aby wakacje kredytowe wydłużyć… do 12 miesięcy. Propozycja ostatecznie upadła, ale wciąż trwa etap przygotowywania mechanizmów dla potrzeb tarczy antykryzysowej. Kształt nowych wytycznych, także w obszarze ulg dla kredytobiorców, przedstawi rząd. Władza skłania się m.in. do cięcia maksymalnych kosztów pozaodsetkowych.

Co z frankowiczami?

Przez koronawirusa w trudnej sytuacji znaleźli się także frankowicze. Szwajcarska waluta zaledwie w ciągu kilku tygodni podrożała o 6,4 proc., a przeciętny kurs franka podskoczył do poziomu 4,35 zł. Co to wszystko oznacza? Że frankowicze muszą przygotować się na wzrost rat. Już dziś kredytobiorcy mają do spłacenia o 10 mld zł więcej niż jeszcze w styczniu! Jak podaje serwis ekonomiczny Business Insider, osobie która wzięła kredyt na 30 lat w kwocie 150 tys. franków (303 tys. zł) w 2008 r – rata wzrośnie z 1916 zł miesięcznie do 2023 zł, czyli o 107 zł. To sporo. – Mówiąc najprościej, frankowicze płacą zgodnie z kursem franka na dany dzień i Polacy zarabiający w złotówkach, która ciągle traci, muszą wydać więcej – wyjaśnia Łazarz. – Winna całej sytuacji jest obniżka stóp procentowych wprowadzona przez NBP – dodaje.

Kamil Lech

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o