Za większość antybiotyków płacimy 100 procent ceny

Żeby uzyskać pewność, jaka bakteria wywołała infekcję, trzeba zrobić antybiogram. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Lekarze rodzinni: – Pacjentom ostro ograniczono dostęp do refundowanych antybiotyków.

- Zgodnie z charakterystyką produktu leczniczego refundacja przysługuje tylko po wykonaniu posiewu, wyizolowaniu bakterii i określeniu jej wrażliwości na antybiotyk. Dopóki nie mam na biurku wyników, to za antybiotyk, pacjent musi płacić sto procent jego ceny – mówi Marek Krupowczyk, lekarz rodzinny z Porozumienia Podkarpackiego.

Żeby jednak uzyskać pewność jaka bakteria wywołała infekcję trzeba zrobić antybiogram, których lekarze nie zlecają bo… nie mają na to pieniędzy. Wpisują więc na recepcie znaczek X, a chory, nie wiedząc o tym, płaci 100 proc. za lek. I tak np. popularny augmentin ze zniżką kosztuje ok. 13 zł, a pełnopłatny ponad 20 zł.
Bez wykonania antybiogramu muszę pisać antybiotyk za pełną odpłatnością lub szukać innego leku, o szerszym zastosowaniu, który nie wymaga posiewu. To jednak może narazić chorego na wydłużenie terapii – mówi doktor.

Ani czasu, ani pieniędzy

Zdaniem prof. Walerii Hryniewicz, konsultanta krajowego w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej trzymanie się w zakresie antybiotyków nieuporządkowanej charakterystyki produktu leczniczego (ChPL), pod groźbą karania lekarzy jest niesłuszne. – Pierwsze badanie pacjenta jest zazwyczaj empiryczne, bo na diagnostykę laboratoryjną często nie ma ani czasu (ok. 3 dni), ani pieniędzy. Rozwiązaniem mogłyby być szybkie testy tzw. POCT – point of care testing, robione w gabinecie lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Jednak takie rozwiązanie nie jest u nas dostępne w ramach kontraktów placówek z NFZ – mówi.

Nadużywanie antybiotyków i związana z tym rosnąca oporność bakterii prowadząca do nieskuteczności leczenia jest poważnym problemem nie tylko w Polsce. W Wielkiej Brytanii lekarze, którzy nie maja testów korzystają z tak tzw. “map” epidemiologicznych, podających jakie bakterie najczęściej wywołują choroby u mieszkańców danego regionu i na ich podstawie tworzone są odgórne wytyczne, dzięki którym dobierają najskuteczniejszy antybiotyk. U nas resort poszedł prostszą drogą. Zabronił lekarzom wypisywania refundowanych antybiotyków i skazał chorych na płacenie większej kasy za leczenie tymi samymi “nieskutecznymi” lekami.

Anna Moraniec

do “Za większość antybiotyków płacimy 100 procent ceny”

  1. Aga

    To w takim razie niesa nam potrzebni lekarze bo za antybiotyk refundowany teraz mam placic 100 procent nastac sie w kolejce a lekarz i tak nie zleci badań aby itrzyac refundację bo brak kasy

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.