Zabił młodą żonę, a potem strzelił sobie w głowę

Na miejscu tragedii przez kilka godzin pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora.

STALE k. TARNOBRZEGA. Szalejący z zazdrości 36-latek zabił na oczach trójki dzieci żonę, a potem siebie.

Koszmarny finał małżeńskiej awantury pod Tarnobrzegiem. 24-letnia kobieta zginęła od strzału w serce, a jej 36-letni mąż popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę. Świadkami tragedii była trójka dzieci w wieku ośmiu, siedmiu i trzech lat.

Do tragedii doszło w sobotę, 9 lipca w Stalach pod Tarnobrzegiem. Było około godziny 11, gdy w jednym z domów stojących wzdłuż głównej ulicy we wsi padły strzały. Chwilę później okazało się, że doszło do morderstwa i samobójstwa.

Oszalał z zazdrości
Z tego, co udało nam się nieoficjalnie ustalić, bo policja bardzo szczątkowo informuje na temat zdarzenia w Stalach, między małżonkami doszło do kłótni. Jej powodem miała być zazdrość męża o żonę. Do takich awantur dochodziło już zresztą między nimi dużo częściej.
Gdy na miejsce tragedii przybyli policjanci martwa kobieta leżała na podwórku przed domem, mężczyzna z oznakami życia leżał kawałek dalej. Pogotowie ratunkowe zdołało zabrać go jeszcze do szpitala, ale kilkanaście minut później 36-latek zmarł.
Z tego co ustaliła policja wynika, że mężczyzna najpierw oddał z broni własnej roboty strzał w klatkę piersiową żony, a potem przyłożył sobie broń go głowy i strzelił ponownie.
Bardzo młoda żona
- W sumie nie widziało się tu wcześniej takich awantur – mówi starsza kobieta mieszkająca tuż obok domu, w którym doszło do tragedii. – Ona wyszła za niego bardzo wcześnie. Miała tylko 16 lat, potem urodziła dwoje dzieci, jedno za drugim. Trzy lata temu urodziła trzecie dziecko. Nie wiem, czy się między nimi nie układało. On był od niej sporo starszy i podobno był o nią bardzo zazdrosny.
Czy miał powody? Mieszkańcy Stalów nie byli w sobotę zbyt rozmowni, chociaż część z nich sugerowała, że między małżonkami bardzo źle się układało i kobieta chciała sobie ułożyć życie z innym mężczyzną.
W sobotę w Stalach wielu mieszkańców oderwało się od swoich zajęć i przy płotach komentowało to, co wydarzyło się w domu Wioletty i Zenona. Żałowali dzieci i matki mężczyzny, która gdy dowiedziała się o tragedii trafiła do szpitala.

Troje sierot
- Matka Zenka mieszkała z nimi. Może gdyby była w domu nie doszłoby do tragedii – zastanawia się znajoma rodziny. – Ona pojechała rano sprzedać jagody na targ w Tarnobrzegu. Może właśnie jej zabrakło? A może doszłoby do jeszcze większej tragedii?  Nikt z nas tam nie był, nie wiemy co się tak naprawdę stało.
Świadkami tragedii było jedynie troje dzieci w wieku 8, 7 i 3 lat. – Te starsze to powiedzą co się tam stało – nie ma wątpliwości kobieta. – Ale co się teraz z nimi stanie? Kto się nimi zajmie? Babcia jeśli w ogóle to wszystko przeżyje nie będzie sama w stanie ich wychować.
Prawo polskie przewiduje w takich sytuacjach, że o losie dzieci zadecyduje sąd rodzinny. Do sprawy wrócimy.

Małgorzata Rokoszewska

do “Zabił młodą żonę, a potem strzelił sobie w głowę”

  1. petroza

    Myśliwy albo kłusownik !Ważne jest to, że potwierdza się stara maksyma ”Od zabijania zwierząt do zabijania ludzi prowadzi tylko mały krok”

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.