Zabił ojca, chciał zabić brata

Bartłomiej Z. twierdzi, że nie planował zabójstwa brata, zaatakował go, bo poczuł impuls. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Po zabójstwie ojca miał żal do rodziny, że zeznawała przeciwko niemu. Gdy wyszedł po 10 latach odsiadki, rzucił się z nożem na brata i zadał mu cztery ciosy.

Przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu ruszył proces 31-letniego Bartłomieja Z. z Padwi Narodowej. Prokuratura zarzuca mężczyźnie usiłowanie zabójstwa młodszego brata. Do zdarzenia doszło zaledwie 21 dni po tym, jak mężczyzna opuścił zakład karny, gdzie odsiadywał wyrok 10 lat więzienia za zabójstwo ojca.

Bartłomiej Z. zaatakował brata, który odpoczywał wieczorem leżąc na łóżku 9 stycznia br. Z relacji oskarżonego wynika, że atak spowodowany był impulsem, który poczuł podczas męskiej rozmowy z bratem. Chciał wyjaśnić z nim sprawę sprzed 10 lat.

- Cały czas w więzieniu zastanawiałem się, dlaczego moja rodzina zeznawała przeciwko mnie. Miałem do nich żal, miałem poczucie krzywdy, mimo że odwiedzali mnie w więzieniu i otrzymywałem od matki paczki – przyznał 31-latek. – Krytycznego dnia chciałem porozmawiać z bratem w cztery oczy. Rozmówić się za te zeznania sprzed lat, dowiedzieć się, dlaczego zeznawał przeciwko mnie.

Bo się ironicznie uśmiechnął
31-latek twierdzi, że podczas rozmowy 4 lata młodszy brat powiedział: „że niewinni nie idą siedzieć” i ironicznie się uśmiechnął. – Bardzo mnie to zabolało wewnętrznie. Poczułem taki impuls, że teraz on będzie cierpiał tak, jak ja cierpiałem w więzieniu. Chciałem go pociąć, poszedłem więc do kuchni po nóż i go zaatakowałem – mówił przed sądem Bartłomiej Z.

W sumie 31-latek zadał 27-letniemu bratu kilka ciosów z pięści w głowę i cztery ciosy nożem w brzuch i klatkę piersiową. Poważnemu okaleczeniu uległa także dłoń mężczyzny. Napadnięty bronił się. Szamocząc się z napastnikiem wyszedł z pokoju, a potem przed dom, na śnieg. Tam z pomocą matki, która odciągnęła Bartłomieja Z. udało mu się wyrwać i uciekł po pomoc do sąsiadów.

Podziwia Hitlera, Stalina i Breivika
27-letni brat oskarżonego, który w procesie występuje w charakterze oskarżyciela posiłkowego, bardzo szczegółowo opisał trzytygodniowy okres od powrotu brata z więzienia do chwili ataku.

- Niewiele z nim rozmawiałem, bo brat miał wiele dziwnych przemyśleń religijnych i dotyczących otaczającego go świata. Mówił mi raz, że my tu na wolności żyjemy w jakimś układzie i jesteśmy urabiani. Twierdził, że w zakładzie karnym spotkał kogoś, kto go oświecił. Mówił, że ludzie dzielą się lepszych i gorszych. Był pod wrażeniem Hitlera, Stalina i Breivika. Podziwiał to, czego oni dokonali – mówił 27-latek. – 10 stycznia planowałem wyjazd za granicę, nie chciałem więc wdawać się z nim w żadne dyskusje, bo wiedziałem, że nie ma to sensu. Wspominał też, że ma jakiś plan do wykonania. Nie zdążyłem się jednak dowiedzieć jaki.

Małgorzata Rokoszewska

do “Zabił ojca, chciał zabić brata”

  1. stary rzeszowiak

    Za krotko siedzial ! Powinien dostac za morderstwo dozywocie bez prawa laski, to nie bylo by teraz klopotow.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.