Zabójca Dominiki o feralnej awanturze: – Tylko się broniłem

Śmierć Dominiki wstrząsnęła Polską. Młoda dziewczyna zginęła bez żadnego powodu ugodzona nożem podczas zabawy z przyjaciółmi. Fot. Bogdan Myśliwiec

Czy Andrzej U. miał jakiś powód, by skrzywdzić dziewczynę? Wszystko wskazuje na to, że nie.

W miniony wtorek przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu ruszył proces 22-letniego mieszkańca Stalowej Woli, którego prokurator oskarżył o zabójstwo 18-letniej Dominiki R., usiłowanie zabójstwa 22-letniej Sylwii K. oraz zranienie nożem trzech mężczyzn. Andrzejowi U. grozi dożywotnie więzienie. Wielu już go skazało. Oskarżony przedstawił swoją wersję wydarzeń i twierdzi, że nie działał w obronie własnej.

Śmierć Dominiki wstrząsnęła całą Polską. Wiadomość o tragicznym finale imprezy w Stanach koło Niska była pierwszą złą wiadomością jaka obiegła serwisy informacyjne 1 stycznia 2012 roku.

Jak doszło do tragedii? Sylwestrowa noc rządzi się swoimi prawami. Wiedzą o tym policjanci, prokuratorzy, wiedzą także pracownicy pogotowia ratunkowego. W tę ostatnią noc roku dzieje się więcej niż przez niejeden tydzień. Na zorganizowanych z wielką pompą balach i skromniejszych domówkach bawią się tysiące Polaków. Nie tylko szampan leje się tej nocy strumieniami. Przez kilka godzin łączących stary rok z nowym młodsi i starsi nie żałują sobie alkoholu. Na imprezie zorganizowanej w Stanach koło Niska nie było inaczej.

Awantura
Z zeznań świadków i ustaleń Policji wynika, że na sylwestrze w niezamieszkanym domu stawiło się około 30 osób. Średnia wieku uczestników zabawy wynosiła około 20 lat. Młodym ludziom zdążyło już zaszumieć w głowach. O północy złożyli sobie życzenia i bawili się dalej, czekając aż za oknem zacznie powoli świtać. Prywatkę przerwała niestety awantura.

- O północy przywitaliśmy nowy rok i wszystko było w porządku. Później było szybkie tempo picia alkoholu i zasnąłem na kanapie znajdującej się w sali, gdzie było jedzenie i picie – wyjaśniał we wtorek Andrzej U. przed tarnobrzeskim sądem. – W pewnej chwili ktoś mnie uderzył albo kopnął w ramię. Obudziłem się i byłem przez to zły. Nie wiedziałem kto mnie kopnął, ale ktoś wskazał na jednego z uczestników zabawy, że to on mi to zrobił, podszedłem i uderzyłem go pięścią w twarz. Mieszkaniec Stalowej Woli twierdzi, że uczestnicy prywatki zaczęli go szarpać, a on usiłował wyjść na zewnątrz domu.

Niezawiniona śmierć
Jaki był dokładnie przebieg awantury pomiędzy mężczyznami być może uda się ustalić po tym, jak przesłuchani zostaną świadkowie tragicznego zajścia. Według tego, co śledczy ustalili dotychczas, pyskówka przerodziła się w szarpaninę, a ta w bójkę, w trakcie której Andrzej U. wyciągnął nóż i zaczął nim dźgać uczestników zabawy. Rany w wyniku bijatyki odniosło w sumie pięcioro młodych ludzi: dwie kobiety – 18-letnia Dominika R., 22-letnia Sylwia K. – oraz mężczyźni w wieku 21, 22 i 23 lat.

- Dominika w ogóle go nie znała – przyznała w dniu rozpoczęcia procesu matka zamordowanej. – Starsza córka go kojarzyła, bo widywał się z jej koleżanką. Dominika go nie znała.

Czy Andrzej U. miał jakiś powód, by skrzywdzić dziewczynę? Wszystko wskazuje na to, że nie. Dziewczyna najprawdopodobniej próbowała rozdzielić szarpiących się mężczyzn. Z zeznań świadków wynika nawet, że mogła stanąć w obronie Andrzeja U., ale ten, trzymając w ręce nóż, po prostu dźgał nim na oślep. Dominikę trafił dwa razy. Cios w klatkę piersiową okazał się śmiertelny.

To oni mnie bili i kopali
Andrzej U. w dniu rozpoczęcia procesu nie okazywał skruchy. Po odczytaniu aktu oskarżenia skorzystał z prawa do odmowy zeznań. Odpowiadał na pytania sądu i stron. Nie czuje się winny. Przedstawia siebie jako ofiarę zaistniałej sytuacji.

- Ja tylko się broniłem, to oni mnie bili i kopali – stwierdził oskarżony o zabójstwo. – Tam było ciemno, nie widziałem kto mnie okłada i ile osób. Wołałem, że to nieporozumienie i żeby mnie nie bili, ale nic to nie dało. Wtedy sięgnąłem po nóż do kieszeni i zasłaniając lewą ręką twarz, prawą ręką wymachiwałem tym nożem na oślep. Chciałem ich odstraszyć – opisywał tragiczne chwile Andrzej U. Linia obrony mężczyzny zakłada, że to nie on atakował. Noża użył dlatego, że się bronił. Z feralnej nocy pamięta także, że ktoś krzyknął „skur… ma nóż!”. Potem zrobiło się cicho i uciekł z miejsca zdarzania. Z dala patrzył, jak pod dom podjeżdżają karetki. Przestraszył się. Nóż wyrzucił w trakcie ucieczki. Niedługo później, około 2 km dalej, na przystanku autobusowym zatrzymała go policja.

Wiedział co robi
W chwili, gdy doszło do zabójstwa Dominiki Andrzej U. był mocno pijany. Miał około 2 promili alkoholu. W okresie przygotowawczym do procesu został przebadany psychiatrycznie. Biegli uznali, że w momencie, gdy dopuścił się zbrodni był świadomy swojego postępowania i może odpowiadać przed sądem za popełnione czyny. Grozi mu od 8 do 15 lat, 25 lat lub nawet dożywotnie więzienie.

Śmierć Dominiki od trzynastu miesięcy opłakują jej rodzice i dwie starsze siostry. Z odejściem dziewczyny, której życie tak brutalnie przerwano, nie mogą pogodzić się także jej przyjaciele i znajomi. W tym roku zdawałaby maturę, mogła mieć piękne wspomnienia ze studniówki. Była spokojna, grzeczna, udzielała się na rzecz szkoły, brała udział w konkursach. Powinna żyć i cieszyć się jeszcze z niejednego zakończenia roku. Niestety, każdy sylwester, wraz z wybuchem kolorowych fajerwerków, jej najbliższym kojarzyć się będzie z zakończeniem jej młodego i bezsensownie przerwanego życia.

Małgorzata Rokoszewska

do “Zabójca Dominiki o feralnej awanturze: – Tylko się broniłem”

  1. Jagoda

    jasne ze sie bronil dlatego nan sylwestra przyszedl z nozem w kieszeni przeciez jak kazdy

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.