Zabójca recydywista znowu przed sądem

Za usiłowanie rozboju z niebezpiecznym narzędziem sprawca działający w warunkach recydywy, może zostać skazany na karę od 3 do15 lat więzienia. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Siedział w więzieniu już osiem razy, a gdy wyszedł warunkowo na wolność, znów zaatakował.

Witold R. to jeden z najbardziej niebezpiecznych przestępców w historii Stalowej Woli. Mężczyzna ma na swoim sumieniu śmierć dwu osób, a także pobicia, rozboje i przestępstwa przeciwko mieniu. Dwa lata temu zabójca–recydywista wyszedł na wolność. Wczoraj znów stanął przed sądem. Tym razem za próbę rozboju z użyciem noża.

59-letni Witold R. ma na swoim koncie już osiem wyroków. Najpoważniejszy za to, że w 1989 roku wspólnie ze swoim bratem najpierw pobił na śmierć mężczyznę, a następnie dwa dni później udusił kobietę, która znała szczegóły pierwszego dramatu. Obaj mężczyźni usłyszeli wówczas wyrok 25 lat pozbawienia wolności. W więzieniu powinni siedzieć do 2014 roku, ale dwa lata temu zostali warunkowo zwolnieni.

Niestety, tak jak można się było spodziewać, Witold R. nie był w stanie wykorzystać danej mu przez sąd szansy. 2 maja 2012 mężczyzna wtargnął do jednego z osiedlowych sklepów w Stalowej Woli kompletnie pijany i z nożem zaatakował jego właścicielkę i jej syna.

- Wszystko zaczęło się przed południem – mówił wczoraj na sali sądowej 17-letni syn właścicielki sklepu. – Siedziałem na ławce, gdy nagle zobaczyłem kobietę, która uciekała przed tym mężczyzną i schroniła się w naszym sklepie. Podszedłem wówczas do niego i zapytałem, czy jest jakiś problem, ale on zwyzywał mnie i kazał się nie wtrącać. Ta kobieta w międzyczasie uciekła.

Witold R. po zamieszaniu, którego narobił, odszedł spod sklepu, ale po około półtorej godzinie wrócił i miał przy sobie nóż.

- Oskarżony wszedł i zaczął wymachiwać nożem. Machał przed moją szyją i żądał pieniędzy – zeznawała właścicielka sklepu. – Przechylał się nad ladą i ręką próbował otworzyć kasę. Gdy mu się to nie udało, szarpnął worek z paragonami. Potem zaczął uderzać nożem w blat. Byłam przerażona, bo on mówił, że mnie zabije, chciał też zabrać pieniądze. Wyszedł po tym, gdy kolega wyciągnął go sklepu, gdy udało mu się naciągnąć innego klienta na kupno dla nich piwa.

Oskarżony nie przyznał się wczoraj do zarzucanego mu czynu. Przed sądem mówił, że nóż dostał od kolegi chwilę przed wejściem do sklepu i tylko go oglądał. W blat wbijał go po to, żeby sprawdzić jego wytrzymałość. Nie przyznaje się, że chciał ukraść pieniądze, bo jak twierdzi miał przy sobie 30 zł i stać go było na piwo. Swoje agresywne zachowanie tłumaczył natomiast tym, że jest cukrzykiem i jak wypije alkohol, a w dniu napadu miał ponad 3,3 promila alkoholu, to dzieje się z nim coś dziwnego i nie panuje nad sobą.

Małgorzata Rokoszewska

do “Zabójca recydywista znowu przed sądem”

  1. zezowaty

    Ja to bym posadzil tego sedziego ktory go wypuscil z kryminalu.
    A co, bilans MUSI wyjsc na ZERO !!
    Jak tamten wyszedl to niech w jego miejsce idzie siedziec ten co go wypuscil !

  2. marika

    To ma tyle wyroków co Marcin P.
    Jeden siedział drugi nie. Obydwaj skazani z kodeksu karnego.

  3. Robert

    Romek tylko się bronił został sprowokowany to wszystko wina społeczeństwa

  4. ROMAN

    no proszę po 8-miu wyrokach gość chodzi spokojnie po ulicy i atakuje i nic wcześniej go wypuszczają – to teraz go posadzą czy znowu wypuszczą do następnej akcji ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.