Zabójcy na podwójnym gazie

Policyjne statystyki pełne są spraw dotyczących dramatów, do których mogło nie dojść, gdyby nie kompletna głupota kierujących pojazdami. Fot. Bogdan Myśliwiec

W ubiegłym roku zatrzymano w Polsce 183 tysiące pijanych kierowców. Gdyby wszyscy trafili za kraty z mapy Polski można byłoby wykreślić miasto wielkości Rzeszowa.

Na Podkarpaciu codziennie zatrzymywanych jest do 20 do 50 pijanych kierowców. W całej Polsce około pół tysiąca. Nie pomagają kampanie społeczne, publikowanie w mediach danych skazanych za jazdę na podwójnym gazie, ani wizja grzywny, czy więzienia. Nietrzeźwi kierowcy nie myślą o tym, że mogą kogoś skrzywdzić lub zabić. W ogóle nie myślą.

Mimo antyalkoholowych kampanii społecznych, coraz ostrzejszych policyjnych kontroli i surowszych kar za jazdę po pijanemu liczba kierujących po alkoholu w 2011 r. wzrosła w porównaniu z 2010 r. ze 165 do 183 tysięcy. Jak ogromna jest to liczba? Wyobraźmy dobie, że w liczącym obecnie ponad 181 tysięcy mieszkańców Rzeszowie jednego dnia wszyscy wsiedliby do samochodów na podwójnym gazie. To byłby szok.

Wiemy, że nie wolno, ale… wsiadamy
Polacy zdają sobie sprawę z tego, że nie można wsiadać za kierownicę pod wpływem alkoholu. Ale, jak pokazuje nasze doświadczenie, gotowi są zdecydować się na to z powodu – w ich odczuciu – stanów wyższej konieczności, np. powrotu w wyznaczonym terminie do domu czy ryzyka spóźnienia się do pracy. Za kółko po wypiciu alkoholu siadają także dlatego, że nie są nawykli do korzystania z taksówek. W mniemaniu większości społeczeństwa taryfy są na tyle drogie, że nie warto po nie dzwonić. Lepiej “zaoszczędzić” i wrócić z przyjęcia lub pubu własnym pojazdem. A jak sprawdziliśmy w mieście średniej wielkości na Podkarpaciu za nocny kurs na trasie do 10 km nie zapłacimy więcej niż 30 zł. Gdy do taksówki wsiądzie więcej niż jedna osoba, kwota ta zostanie jeszcze podzielona na mniejsze. Warto ryzykować dla kilku złotych?

Własna śmierć nie robi wrażenia
Z badań Komendy Głównej Policji wynika, że na kierowcach, którzy jadą pod wpływem alkoholu nie robi zupełnie wrażenia fakt, ze mogą na własne życie stracić życie lub zdrowie. Bardziej dociera do nich natomiast świadomość, że w wyniku ich postępowania mogą zginąć ich najbliżsi. Niestety, codzienne statystyki pokazują, że z pijanym kierowcą wsiadają do samochodu całe rodziny. Pijane matki wiozą małe dzieci. Pijani mężowie wiozą żony.

Codzienne przed polskimi sądami zapadają także wyroki na pijanych kierowców. Wiele z nich, szczególnie, jeżeli nie towarzyszy im zainteresowanie mediów kończy się niezbyt wysokimi wyrokami. Za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości grozi kierowcy do 2 lat pozbawienia wolności, a wyrok taki często zapada w zawieszeniu. Za spowodowanie wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu nawet 12 lat pozbawienia wolności. Ale takie wyroki praktycznie nie zapadają.

Rzadko płaczą i nigdy nie patrzą w oczy
Przez pijanych kierowców codziennie giną na drogach dzieci, nastolatki, matki i ojcowie. Co roku nawet 2500 osób. Pijani kierowcy to plaga, która przynosi Polsce hańbę przed całą Europą.

Podczas procesów kierowców, którzy spowodowali wypadki ze skutkiem śmiertelnym rzadko zdarza się, by któregoś z nich dręczyło sumienie. Całą uwagę skupiają na swojej obronie. Rzadko płaczą. Przepraszają za namową obrońców, którzy bardziej niż oni czują, że wypadałoby aby sąd usłyszał słowa skruchy i praktycznie nigdy nie patrzą w oczy tych, którzy w wyniku ich głupoty stracili najbliższych. Wielu próbuje uciec przed odpowiedzialnością i żąda badań psychiatrycznych.

Zabił ojca wielodzietnej rodziny
Przed tarnobrzeskim sądem zapadły już tysiące wyroków na pijanych kierowców. Jeden z najwyższych usłyszał 32-letni Jerzy Sz., który będąc najprawdopodobniej pod wpływem alkoholu wjechał w 63-letniego mężczyznę i nie udzielając mu pomocy uciekł, a potem przez kilkadziesiąt godzin ukrywał się w podtarnobrzeskich lasach. Ofiara wypadku osierociła wielodzietną rodzinę. A Jerzy Sz. tłumaczył się przed sądem, że nie zauważył rowerzysty, bo schylił się, by zajrzeć pod kierownicę, a uciekł bo był w szoku. Sąd zdecydował, że spędzi za kratami 7 lat.

Nastoletnia ofiara recydywisty
Do tragicznego wypadku z udziałem pijanego kierowcy doszło także kilka dni temu Dymitrowie Dużym koło Baranowa Sandomierskiego. W jedną z dwóch idących poboczem dziewczyn wjechał pijany kierowca. Jedna z nastolatek wpadła na maskę, a potem uderzyła o ciężkie podłoże. W stanie krytycznym trafiła do szpitala. Kierowca, którym już godzinę później okazał się 51-letni mieszkaniec tej samej wsi odjechał z miejsca zdarzenia nie interesując się tym, co się stało.

Po wytrzeźwieniu sprawcy dramatu, sąd przychylił się do wniosku prokuratury i osadził mężczyznę na trzy miesiące w areszcie. Z akt 51-latka wynikało zresztą, że był już za jazdę po pijanemu karany dwukrotnie. Ostatni raz na początku tego roku. Sąd dał mu wtedy jeszcze jedną szansę, orzekając karę półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Mężczyzna miał także odebrane prawo jazdy ale nie respektował wyroku sądu. Teraz grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Pijani kierowcy powodują milionowe straty
Skutki jazdy pijanych kierowców to nie tylko rodzinne tragedie, ale także milionowe straty dla państwa.

- Bank Światowy oszacował, że każda ofiara śmiertelna to dla państwa koszt rzędu 1,5 mln zł – wlicza się w to m.in. zasiłki dla rodzin, ale przede wszystkim brak zysku z pracy takiej ofiary. W 2011 z powodu jazdy po alkoholu zginęło 300 osób. Oznacza to, że z tego powodu Polska straciła około pół miliarda zł. O wiele więcej kosztowało podatników ponad 3700 rannych ofiar wypadków. W ten sposób, tylko jednym roku pijani kierowcy uszczuplili budżet państwa bardziej niż cała budowa Stadionu Narodowego – szacują specjaliści z Rzeczpospolitej.

Konieczne wyższe kary
Co zrobić aby zwalczyć plagę pijanych kierowców. Prof. Piotr Kruszyński, karnista z UW wypowiadał się wielokrotnie, że potrzeba radykalnych rozwiązań. – Kary są zbyt łagodne i nie działają odstraszająco. Jestem za konfiskatą samochodów, zwłaszcza wobec recydywistów – uważa.
Naszym zdaniem konieczne jest także uświadomienie osobom, które uczestniczą w spożywaniu alkoholu, że pozwalając kierowcy na użycie kluczyków, biorą na swoje sumienie to, co może się wydarzyć.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.