Zabójcze piękno góry

Maciej Berbeka (na zdjęciu) i Tomasz Kowalski to ostatnie polskie ofiary gór. 8 marca br zostali uznani za zmarłych. Fot. Archiwum

Maciej Berbeka zatrzymał się zaledwie 12 m przed szczytem góry, na której zginął równo 25 lat później. Wanda Rutkiewicz transportowała w plecaku zwłoki, a sama nie wróciła z Kanczendzongi. Andrzej Marciniak przeżył lawinę na Mount Everest, by potem zginąć w Tatrach. Jerzy Kukuczka odpadł z pionowej ściany na wysokości 8300 m n.p.m.

- Reanimacja Wacława Otręby nie powiodła się. Mirek Gardzielewski nie dawał znaków życia. Gdy go odkopałem, był jeszcze ciepły. O pomoc błagał “Zyga” Heinrich, który złamał kręgosłup i wył z bólu. Genek Chrobak miał złamaną nogę. Sam wyplułem kilka zębów, krwawiłem – tak najtragiczniejszą wyprawę polskich himalaistów wspominał jej uczestnik Andrzej Marciniak, który w maju 1989 roku jako jedyny przeżył zejście lawiny z najwyższego szczytu świata – Mount Everest (8848 m n.p.m.).

Do grona tych, którzy swoje życie oddali za góry, dołączyli 6 marca br. Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Obaj, dzień wcześniej, razem z Adamem Bieleckim i Arturem Małkiem, jako pierwsi na świecie zdobyli zimą 12. pod względem wysokości górę świata – Broad Peak (8047 m n.p.m.). Jak poinformował Jacek Berbeka, brak zmarłego himalaisty, w czerwcu br. planowana jest wyprawa na Broad Peak, celem której będzie odnalezienie i sprowadzenie zwłok obu wspinaczy.

12 metrów i pechowy 6 marca
Maciej Berbeka był zdobywcą pięciu ośmiotysięczników. Dokonał pierwszych zimowych wejść na Manaslu (1984 r.), Czo Oju (1985 r.) oraz Broad Peak. Zaginiony himalaista był też pierwszym człowiekiem, który zimą przekroczył wysokość 8000 m n.p.m. w Karakorum. Wobec ubiegłotygodniowej tragedii, nie sposób nie wspomnieć o wydarzeniu sprzed ćwierć wieku. Wówczas himalaista był zaledwie o 12 metrów (40 minut drogi) od szczytu Broad Peak. – On chciał dokończyć wspinaczkę, którą rozpoczął w… 1988 roku. Był wtedy bliski zimowego zdobycia Broad Peak, ale zatrzymał się na przedwierzchołku Rocky Summits (8035 m n.p.m.) – przypomina wybitna himalaistka Anna Czerwińska.

Berbeka był przekonany, że stoi na szczycie Broad Peak, co zresztą potwierdził kierownik wyprawy, Andrzej Zawada. Dopiero później okazało się, że obaj byli w błędzie. Pytanie, czy to był błąd, czy świadome działanie Zawady? (himalaiści nie mieli zezwolenia na wejście na Broad Peak, bowiem pierwotnie planowali zdobyć K2). Odpowiedź Zawada zabrał ze sobą do grobu (zmarł w 2000 roku).

Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.