Zacząć od zwycięstwa

Fot. Paweł Bialic

HOKEJ. PLH. Z dziewięciu oficjalnych spotkań tego sezonu pomiędzy Ciarko PBS Bank i ComArch Cracovią, sanoczanie wygrali aż osiem.

Z jednodniowym poślizgiem dziś w Sanoku rozpocznie się finałowa rywalizacja pomiędzy Ciarko PBS Bank Sanok i ComArch Cracovią. Złoty medal mistrzostw Polski zapewni sobie ta drużyna, która wygra cztery razy.

Z opóźnienia początku finałowej batalii (mecz pierwotnie miał zostać rozegrany wczoraj), spowodowanej ogłoszeniem przez prezydenta RP żałoby narodowej, nie jest zadowolony trener sanoczan, Marek Ziętara. – Zaburzyło nam to trochę rytm przygotowań, ale rozumiemy i akceptujemy taką sytuację – przekonuje szkoleniowiec Ciarko PBS.

Patent na Cracovię
Sanoczanie w tym sezonie rewelacyjnie radzą sobie w pojedynkach z Cracovią. Na dziewięć oficjalnych spotkań wygrali aż osiem. – Nie przywiązywałbym dużego znaczenia do tych statystyk. W finale walka rozpoczyna się od nowa. To jest pierwszy finał sanockiego klubu, również pierwszy mój, tak więc zrobimy wszystko, aby zdobyć mistrzowski tytuł – zapewnia bramkarz Ciarko PBS Bank, Przemysław Odrobny. Trenera Ziętarę z pewnością cieszy fakt, że do pełni zdrowia wrócił już Martin Vozdecky, który uskarżał się na uraz pachwiny. Problemy z barkiem ma z kolei Paweł Dronia, ale powinien zagrać w dzisiejszym spotkaniu. Do gry po kontuzji wraca także Michał Radwański. – W ciągu czterech dni zagramy trzy mecze, tak więc będzie się liczyć dobre przygotowanie fizyczne i szeroki skład. Cracovia to już nie ten sam zespół, co w fazie zasadniczej. Dołączył do niego Kostuch, a pozostali gracze powrócili po kontuzjach. Chcemy rozpocząć rywalizację od zwycięstwa. To da nam przewagę psychologiczną przed kolejnymi spotkaniami – dodaje trener Ciarko PBS Bank Sanok.

Szanse pół na pół
Cracovia przez większą część sezonu zasadniczego spisywała się poniżej oczekiwań. Jednak podopieczni Rudolfa Rohacka sprężyli się na decydującą część sezonu i w półfinale nieoczekiwanie szybko, w czterech meczach, uporali się z Aksam Unią Oświęcim. – Po raz trzeci zdarza się sytuacja, że gramy dobrze, zdobywamy tytuł, a po sezonie zawodnicy mają astronomiczne wymagania, których my nie jesteśmy w stanie spełnić i im dziękujemy. Nie stać nas na tak wysokie kontrakty. Na ich miejsce przychodzą następni, którzy się promują i znowu będą odchodzić. To jest takie koło – analizuje na łamach strony internetowej krakowskiego klubu przyczyny słabszej dyspozycji na początku sezonu trener Rohacek. Jego zdaniem w finałowej rywalizacji każdy wynik jest możliwy. – Obie drużyna mają po 50 procent szans na mistrzostwo. Nie satysfakcjonuje nas jednak sam fakt, że awansowaliśmy do finału. Gramy zawsze tylko o najwyższą stawkę. Chcemy w finale wypaść jak najlepiej i go wygrać. Jeśli będziemy w stanie pokazać wszystkie nasze umiejętności i aktualna forma będzie na odpowiednim poziomie, to wierzę, że my wygramy – kończy trener “Pasów”.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.