Zaczął mordować w łazience, skończył w przedpokoju

W tym bloku przy ul. Kędziora rozegrała się krwawa tragedia, która wstrząsnęła całym Mielcem. Dziś palą się tam znicze. Fot. Autor

MIELEC. Ujawniamy nowe wątki makabrycznej zbrodni, która wstrząsnęła Mielcem.

Dotarliśmy do nowych, istotnych informacji w sprawie żonobójstwa, które nie tak dawno wstrząsnęło Mielcem. Przypomnijmy, że chodzi o wydarzenie, do którego doszło 19 ub. m. w jednym z mieszkań bloku przy ul. Kędziora. Podczas kłótni małżeńskiej 39-letni Dobiesław T. chwycił za nóż kuchenny i zadźgał nim swoją żonę, Iwonę (33 l.).

Prokuratura Rejonowa w Mielcu postawiła Dobiesławowi T. zarzut zabójstwa. 39-latek formalnie przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień. Wkrótce potem Sąd Rejonowy w Mielcu zastosował wobec niego areszt tymczasowy na okres trzech miesięcy. Kiedy z niego wyjdzie, wszystko wskazuje na to, że trafi do więzienia. Na jak długo?

Kluczem będzie opinia sądowo-psychiatryczna
- Maksymalną karą, jaka grozi Dobiesławowi T. jest dożywocie – mówi nam Małgorzata Dobosz-Słąba, szefowa Prokuratury Rejonowej w Mielcu. – Jednak kodeks karny w tym przypadku jest dosyć rozpięty. Mężczyzna może zostać również skazany na karę od 8 do 15, albo 25 lat pozbawienia wolności. Trudno wyrokować – zaznacza nasza rozmówczyni.

Jakiej zatem kary dla Dobiesława T. będzie domagać się mielecka prokuratura? – Aby móc odpowiedzieć na to pytanie, musimy mieć motyw czynu i precyzyjnie ustalony sposób działania sprawcy – wyjaśnia Małgorzata Dobosz-Słąba. – Istotna będzie też opinia sądowo-psychiatryczna, która pozwoli nam na ocenę stanu poczytalności Dobiesława T. w chwili dokonywania tego czynu. To wszystko bezpośrednio wpływa na wymiar kary – podkreśla.

Żyli w tym samym mieszkaniu, ale w osobnych pokojach
- Czy są przesłanki ku temu, żeby stwierdzić, że Dobiesław T. był niepoczytalny? – Nie umiem odnieść się do tego pytania. Będziemy to badać – odpowiada szefowa prokuratury. – Można powiedzieć, że ktoś, kto działa w ten sposób, może mieć ograniczoną poczytalność. Ale nie zamierzam tutaj wróżyć. To muszą ocenić biegli lekarze: psychiatra i psycholog.

Dotychczas w mediach donoszono, że Dobiesław i Iwona nie mieszkali razem. Jak się jednak dowiedzieliśmy z grona bliskich rodziny T., małżonkowie żyli w jednym mieszkaniu, ale w osobnych pokojach. Informację tę potwierdziła nam prokuratura. Dowiedzieliśmy się również, iż 39-latek pierwsze ciosy żonie zadał w łazience. Przypomnijmy, że zwłoki kobiety znaleziono w przedpokoju. Nie wiadomo, czy świadkiem zbrodni była 9-letnia córka Iwony T.

Pierwsze ciosy zadał jej w łazience
- Ustaliliśmy, że do zabójstwa doszło w mieszkaniu, w którym przebywała małoletnia córka. Natomiast co dokładnie widziała, to nie jestem w stanie stwierdzić  – zaznacza Małgorzata Dobosz-Słąba. – Awantura rozpoczęła się w łazience, natomiast zwłoki Iwony T. zabezpieczono w przedpokoju, a więc tu miała miejsce pewna dynamika: zdarzenie “ciągnęło się” od łazienki do przedpokoju, w którym się wszystko, że tak powiem, zakończyło – dodaje.

Nasz informator zdradził nam także, że Dobiesław T. był dobrym mężem, takim co pierze, gotuje i sprząta. Taki “dusza chłop”. – Ja nie mogę tego potwierdzić. Może był dobrym mężem, a może nie – komentuje szefowa mieleckiej prokuratury. – Natomiast wiadomym nam jest, że nieporozumienia rodzinne w tym domu na pewno były i to od dłuższego czasu.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.