Zadawał ciosy siekierą gruchocząc kości głowy!

O godzinie 00.20 szwagier znalazł Adama Pasternaka na drodze w miejscowości Głuchów.

Kto zmasakrował młodego człowieka? Zabójca był niebywale agresywny

Tuż po północy jeden z mieszkańców miejscowości Głuchów zauważył leżącego na drodze szwagra. Widok był makabryczny, bo zabójca dosłownie pastwił się nad Adamem Pasternakiem. Co się stało tego feralnego wieczoru? Dlaczego pan Adam, który mieszkał niedaleko miejsca zbrodni nie doszedł do domu? Tego nie wiadomo, bo sprawa zabójstwa sprzed 19 lat do dzisiaj nie została wyjaśniona. Prawdopodobnie zrobił to jeden z mieszkańców Głuchowa, który nie może jednak czuć się bezkarny, bo nawet po latach policjanci łapią zabójców.

16 lutego 1992 roku około godziny 21.00 30-letni Adam Pasternak poszedł do kawiarni hotelu w Głuchowie. Tam spotkał swoich trzech kolegów, z którymi wypił piwo. Wpadł na pomysł, żeby zagrać w karty. Gra trwała bardzo krótko ponieważ pan Adam podejrzewał, że koledzy go oszukują. Zdenerwowany poszedł do baru, gdzie wdał się w kłótnię z bufetową. Jeden z jego kolegów od kart postanowił wyrzucić go na zewnątrz.

Za niedługo kawiarnia miała zostać zamknięta, dlatego trzej koledzy pana Adama opuścili lokal. Szli w kierunku krajowej „czwórki”. W oddali zobaczyli Adama Pasternaka, który zaczął im ubliżać. Po chwili doszło do małej scysji. Jeden z kolegów kopnął pana Adama i uciekł, reszta mężczyzn rozeszła się do domów.

Zmasakrowane zwłoki na drodze

20 minut po północy szwagier Adama Pasternaka znalazł go na drodze. Jak się później okazało miał liczne złamania: kości czaszki, nosa, żuchwy, żebra. Z kolei na podudziach widoczne były rany cięte i kłute. Jak wynikało z sekcji, zmarł z powodu licznych obrażeń mózgu. Jak doszło do tej ohydnej zbrodni? Policjanci przyjęli kilka wersji.

W pierwszej badano sprawę trzech kolegów, z którymi Adam Pasternak grał w karty, w noc zabójstwa. Wszyscy mężczyźni mięli jednak dobre alibi, a pobrane do badań biologicznych ich ciuchy wykluczyły jakikolwiek udział w zabójstwie. Zaczęto więc szukać wśród najbliższych pana Adama. Do badań zabezpieczono siekierę i młotek szwagra, który znalazł pana Adama na drodze. Narzędzia te odpowiadały kształtowi ran jakie miała ofiara na swoim ciele. Badania jednak nic nie wykazały.

Jeden z sąsiadów miał alibi

Policjanci postanowili sprawdzić osoby, z którymi ofiara miała zatargi. Zainteresowanie śledczych skupiło się także na jednym z sąsiadów Pasternaka. Ten w noc zabójstwa przebywał w towarzystwie innego mężczyzny. Żona sąsiada twierdziła jednak, że mąż wrócił do domu przed godziną zabójstwa jaką ustalili policjanci. Do badań biologicznych pobrano natomiast kurtkę z plamą należącą do kolegi sąsiada. W laboratorium okazało się jednak, że nie była to krew.

Przesłuchano kilkudziesięciu świadków. Niestety sprawa nie została rozwikłana. Prawdopodobnie jednak zabójca był mieszkańcem Głuchowa i nie powinien spać spokojnie, bo po tylu latach w świetle nowych badań i technologii jakimi dysponują policjanci całkiem możliwe, że któregoś dnia odpowie za tą ohydną zbrodnię.

Wszystkich świadków, którzy przypomną sobie po latach nawet najdrobniejszy szczegół pomocny w złapaniu mordercy proszeni są o kontakt z z-cą naczelnika Wydziału Kryminalnego KPP Łańcut – (17) 249 03 21 lub na numer 997.

Tekst powstał we współpracy z policjantami z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Łańcucie.

Grzegorz Anton

do “Zadawał ciosy siekierą gruchocząc kości głowy!”

  1. i

    jak mógł ktoś zrobić coś tak okropnego pozbawiono rodzinę syna brata szwagra i wujka niech ten ktoś zapłaci za to co zrobił

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.