Zagadkowa śmierć nadpalonej kobiety

RZESZÓW. To było zabójstwo, czy nieszczęśliwy wypadek? Co chciała powiedzieć umierająca 37-latka?

- Widok był straszny. Jak ją zobaczyłem to jeszcze żyła. Była cała we krwi, miała nadpalone ciało. Nie miała na sobie ubrania. Musiała strasznie cierpieć – opisywał mężczyzna, który natknął się na zmasakrowaną kobietę na działkach przy ulicy Podwisłocze. Na razie nie wiadomo czy 37-latka padła ofiarą brutalnej zbrodni, czy zmarła na skutek nieszczęśliwego wypadku.

O całej sprawie napisaliśmy jako pierwsi we wczorajszym wydaniu naszej gazety. Do zdarzenia doszło w niedzielę. Spacerująca z psem rzeszowianka zauważyła w krzakach człowieka wydającego jakieś dźwięki, podobno próbował wymówić jakieś nazwisko zaczynające się na literę B lub D. Następny na miejscu pojawił się mężczyzna, który dzwonił po pogotowie. – Była w okropnym stanie. Widok był tak przerażający, że prawie zwymiotowałem – mówi mężczyzna, który widział kobietę kiedy jeszcze żyła.

Wpadła do ogniska?
Po chwili na działkach pojawiło się pogotowie i policjanci. Jak dowiedzieliśmy się poparzonym człowiekiem okazała się 37-latka, która została zabrana do karetki i w drodze do szpitala zmarła. Edyta Lenart, prokurator rejonowy w Rzeszowie twierdzi, że za wcześnie jest na wyjaśnienie tej zagadkowej śmierci. – Dzisiaj zostanie przeprowadzona sekcja zwłok kobiety – mówiła nam wczoraj szefowa prokuratury.

Ludzie opowiadają o zabójstwie, gwałcie, ale niewykluczone, że do śmierci kobiety nikt się nie przyczynił. Powód jej obrażeń i zgonu, może być zgoła inny. Poszkodowana mogła wpaść … do ogniska. Tym bardziej, że niedaleko miejsca jej śmierci są ślady wypalonych na ziemi kręgów. Śledczy rozważają też wersję, że miała wylaną na siebie jakąś substancję łatwopalną.

Po zmroku lepiej na działki nie chodzić
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że kobieta nadużywała alkoholu i widywana była już wcześniej na działkach. O tym, że jest  to miejsce, w którym alkoholem raczy się wiele osób przekonaliśmy się osobiście. Niedaleko miejsca gdzie odnaleziono kobietę widzieliśmy wczoraj kilka grup mężczyzn, którzy pili w krzakach. Spotkany przez nas wędkarz opowiada, że chodzi tamtędy codziennie na ryby i o ile kiedyś można było wracać o północy, to teraz idzie do domu jak robi się szarówka. – Pełno pijanych gówniarzy i starych meneli – relacjonuje. Wędkarz twierdzi, że przez działki na skróty chodzi wiele kobiet i jak mówi jest to niezwykle niebezpieczne. – Lepiej nadłożyć trochę drogi i iść chodnikiem wzdłuż ul. Podwisłocze – dodaje.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.