Zagłosujmy przeciw

RZESZÓW. Niech prezydent Ferenc zadba bardziej o obecne osiedla

Lada dzień rozpoczną się konsultacje z mieszkańcami Rzeszowa dotyczące przyłączenia do miasta Matysówki. Rzeszowianie mogą pokazać w nich, że wolą, by prezydent Ferenc zamiast walczyć o przyłączenie kolejnej wsi wymagającej dużych inwestycji, zabrał się za spełnianie obietnic złożonych na osiedlowych spotkaniach przed wyborami.

Przypomnijmy, że 14 lutego pod naciskami prezydenta Tadeusza Ferenca głosami Rozwoju Rzeszowa i części radnych PO, Rada Miasta wyraziła wolę zmiany granic przez włączenie Matysówki. Radni postanowili też o przeprowadzeniu wymaganych przez prawo konsultacji z mieszkańcami.

Pytanie, na jakie będą odpowiadać rzeszowianie brzmi: „Czy jesteś za zmianą granic Miasta Rzeszowa polegającą na włączeniu do Miasta Rzeszowa obszaru sołectwa Matysówka z gminy Tyczyn?”. Wyrażenie opinii polegać będzie na umieszczeniu w odpowiedniej rubryce: „Jestem za”, „Jestem przeciw”, „Wstrzymuję się”, znaku „x” i złożeniu podpisu na Ankiecie konsultacyjnej. Prawo głosu ma każdy, kto stale mieszka na terenie miasta i najpóźniej w dniu konsultacji ma ukończone 18 lat.

Przy poprzednich poszerzeniach, w takich konsultacjach brała udział niewielka część mieszkańców miasta, ale większość z nich była za zmianą granic. Jednak sprawa przyłączenia Matysówki wzbudziła szczególne kontrowersje. Rada zgodziła się zagłosować „za” dopiero za piątym razem.

Ferenc głuchy na argumenty

Radni opozycji prosili, by przed podjęciem decyzji ratusz przedstawił bilans dotychczasowych zmian granic – zyski i straty z tego tytułu. Prezydent Ferenc był jednak głuchy na te prośby. Podobnie jak na argumenty, że Matysówka wymaga ogromnych nakładów. Chodzi m.in. o budowę wodociągu i likwidację osuwiska w ciągu drogi powiatowej. Tymczasem w budżecie miasta coraz bardziej odczuwalny jest brak pieniędzy na oczekiwane inwestycje na osiedlach w dotychczasowych granicach. Ferenc nie zwraca też uwagi, że pagórkowata Matysówka jest kiepskim terenem inwestycyjnym, a więc dla miasta jest to wątpliwy nabytek.

Bój toczy się o radnych

Może prawdziwy cel prezydenta jest więc inny? Zdradził go na jednej z ostatnich sesji poseł SLD Tomasz Kamiński, gdy zapytał radnych czy głosują przeciwko poszerzeniu miasta, bo boją się o utratę większości przez PiS i PO na rzecz Rozwoju Rzeszowa. Bo właśnie taki jest ukryty cel prezydenta Tadeusza Ferenca, który już wie, że dwójka radnych gminnych z Matysówki po włączeniu wsi zasili jego lewicowy klub w Radzie Miasta.

Ferenc liczy też, że uda mu się przeprowadzić konsultacje tak jak dotąd: po cichu, wśród swoich zwolenników, rękami pracowników podległych placówek i instytucji. Będzie się spieszył, bo 31 marca upływa termin złożenia wniosku do wojewody w sprawie zmiany granic.

Pokażmy Ferencowi własne zdanie

Rzeszowianie mogą jednak pokazać prezydentowi Ferencowi, że od włączania kolejnych zaniedbanych wsi, wymagających wielkich nakładów, wolą, by wywiązał się z obietnic składanych na spotkaniach osiedlowych przez listopadowymi wyborami. Wystarczy tylko wziąć udział w konsultacjach i w ankiecie znaczek „x” postawić w rubryce „Jestem przeciw”.

Zgodnie z uchwałą prezydent ma zawiadomić mieszkańców o przeprowadzeniu konsultacji na 7 dni przed ich terminem. Prawdopodobnie stanie się to w tym tygodniu. Ankiety konsultacyjne będą dostępne w punktach Urzędu Miasta, radach osiedli, jednostkach organizacyjnych miasta. Szczegółową listę takich miejsc przedstawimy gdy konsultacje rozpoczną się oficjalnie.

Swoje stanowisko muszą wyrazić także radni gminy Tyczyn, którzy mogą zarządzić podobne konsultacje w swojej gminie. Jednak na odniesienie się do planów władz Rzeszowa mają 3 miesiące. Wystarczy więc, by się nie spieszyli, a wtedy Ferencowi nie uda się złożyć kompletnego wniosku u wojewody.

Do tematu wrócimy.

Krzysztof Kuchta

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.