Zagryźć zęby i walczyć

Fot. Archiwum

III LIGA. Tomasz Wacek o zbieraniu cennych doświadczeń i zawodnikach, którzy powinni uwierzyć w swoje umiejętności.

Grające poniżej oczekiwań Karpaty wygrały w sobotę 2-1 na boisku Orląt Radzyń Podlaski, co zostało przyjęte w Krośnie za dobrą monetę. – Pojechaliśmy w okrojonym, 15-osobowym składzie, ale wreszcie zostawiliśmy na murawie zdrowie. Wierzę, że oto narodziła się nowa drużyna Karpat – zakomunikował TOMASZ WACEK, trener biało-niebieskich.

- Po kilku tygodniach na pana twarzy wreszcie zagościł uśmiech.
- Oby na długo. Jak nie ma wyników, nie ma atmosfery. Każdy to przeżywał. Ja, zawodnicy, prezesi, kibice. Mam nadzieję, że zwycięstwo nad Orlętami będzie dla Karpat przełomowe, że moi podopieczni uwierzą w swoje niemałe możliwości.

- Ponoć cieszy się pan, że najbliższy mecz gracie z niepokonaną Tomasovią?
- Wierzę, że stać nas na przerwanie znakomitej passy lidera (10 zwycięstw i remis – red.), tak jak kiedyś biliśmy przyszłych II-ligowców Wisłę Puławy i Siarkę Tarnobrzeg. Pierwszy raz od tygodni do meczu będziemy się przygotowywać w spokoju. Moi piłkarze naprawdę nie muszą się w tej lidze nikogo obawiać. Ważne, żeby sami się o tym przekonali. Temu zespołowi najbardziej brakuje właśnie tej wiary, bo umiejętności i zdrowie są.

- Był natomiast problem z odpowiednim zaangażowaniem.
- W trudnych chwilach jeden patrzył na drugiego i kończyło się tym, że żaden z zawodników nie brał na swoje barki odpowiedzialności za wynik. Brakowało nam kogoś, kto pociągnie zespół.

- Mecz z Orlętami wykreował lidera? Coś nie chce mi się wierzyć…
- Oba gole zdobył Marcin Włodarski, krośnianin z krwi i kości, mocna osobowość. W Karpatach nie brakuje doświadczonych zawodników z charakterem. Sęk w tym, że futbol to gra zespołowa i wszyscy muszą ciągnąć wózek w jedną stronę. Ci chłopcy mają tworzyć zgraną paczkę. Z liderem, nawet najbardziej utalentowanym, daleko się nie zajedzie. To tylko jeden piłkarz.

- Jesień 2012 to dla pana najtrudniejszy okres?
- W styczniu miną trzy lata odkąd zostałem trenerem Karpat. Szmat czasu. Tegoroczna jesień to faktycznie okres próby, ale i gromadzenia bezcennych doświadczeń. Zahartowałem się, pewnych rzeczy już nie powtórzę, bo dostrzegłem, że się nie sprawdziły. Inna sprawa, że wszyscy mówią o kryzysie Karpat, a przegraliśmy zaledwie dwa mecze. Sęk w tym, że apetyty były przed tym sezonem dużo większe, niż wcześniej i niełatwo pogodzić się z rolą ligowego średniaka. To się jeszcze może zmienić, ten sezon nie musi być stracony. Trzeba jednak zagryźć zęby i walczyć!

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.