Zaiskrzyło na Podpromiu

PLUSLIGA. Komplet punktów Asseco Resovii na rozpoczęcie II fazy rozgrywek

Od zwycięstwa, które pozwoliło umocnić się na pozycji wicelidera, rozpoczęli siatkarze Asseco Resovii II fazę rozgrywek PlusLigi. Emocji na Podpromiu w sobotę nie brakowało, zwłaszcza w II i IV secie.- Mecz mógł się podobać kibicom. Było sporo walki, efektownych akcji i co najważniejsze dla nas, zakończyliśmy go z kompletem punktów. Nie brakowało też spornych sytuacji, które podnosiły ciśnienie tego spotkania – mówił kapitan Asseco Resovii, Tomasz Józefacki.

- Dobrze zagraliśmy w bloku, realizowaliśmy założenia taktycznie i to nam bardzo dużo pomogło – dodaje Józefacki. W ekipie gospodarzy w wyjściowym składzie w sobotę wyszedł Grzegorz Kosok, który potwierdził, że przeciwko zespołowi z Warszawy regularnie spisuje się bardzo dobrze. – Z każdym rywalem lubię grać – mówił z uśmiechem środkowy Asseco Resovii. – W Politechnice mam paru kumpli, np. z Maikelem Salasem trochę razem spędziliśmy czasu i przez to wiem, co będzie chciał grać z niektórych piłek. Może i przez to jest mi trochę łatwiej niż innym – dodaje Kosok, który regularnie dawał się we znaki rywalom niemal w każdym elemencie.

Prowokacje pod siatką

Siatkarze z Warszawy z jak najlepszej strony pokazali się w II secie. Zdecydowanie poprawili przyjęcie a ich rozgrywający mógł wreszcie uruchomić środkowych (w pierwszej partii atakowali tylko dwa razy). Kibice też bardziej się ożywili, bowiem kilka razy mocno zaiskrzyło pod siatką. . Przy stanie 14:14 doszło do wymiany zdań pomiędzy zawsze spokojnym Matejem Cerniciem, a Maikelem Salasem. Gdy dołączyli do ww. dwójki Gyorgy Grozer i Zbigniew Bartman to od razu nieco senna atmosfera meczu wyraźnie się poprawiła. Te kłótnie jednak wybiły gospodarzy z rytmu i mimo szaleńczej pogoni (ze stanu 15:21 do 26:25) to seta nie udało się już uratować. – W tej części meczu zagrali to co najlepiej umieją, czyli mocno zagrywali. U nas w tych dwóch setach, które były na styku nasz serwis ni był aż tak skuteczny i za dużo popełnialiśmy w nim błędów – mówi Kosok.

Zmęczenie arbitrami

Zespół z Warszawy nie ukrywał, że liczył w Rzeszowie na punktową zdobycz, ale z Podpromia wyjechał z pustymi rękoma. – Chcieliśmy wywieźć stąd punkty, ale nasza skuteczność w ataku był mizerna i trudno w takim przypadku pokonać Resovię – mówi trener AZS Politechniki, Radosław Panas i dodaje. – Najgorzej to wyglądało z trudnych niedogranych piłek, bo jak mieliśmy wszystko poukładane, to nasz atak fajnie funkcjonował. W I i III secie trochę odstawaliśmy i nie mogliśmy znaleźć swojego rytmu. W II i IV było już lepiej, choć ta skuteczność ataku nadal. pozostawiała wiele do życzenia. Zespół jednak walczył – mówi szkoleniowiec ekipy z Warszawy, który miał nieco zastrzeżeń do pracy arbitrów. – Ci panowie na cztery ostatnie mecze sędziują nam trzy razy. Nie ma już innej pary w Polsce, że musimy ciągle patrzeć na tych samych?- pytał retorycznie trener Panas.

Asseco Resovia – AZS Politechnika Warszawa 3-1 (25:18, 26:28, 25:15, 25:22)

Sędziowali: Piotr Król (Katowice) i Waldemar Niemczura (Węgierska Górka).

Widzów 3800. MVP meczu: Gyorgy Grozer.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.