Zaiskrzyło

W końcówce meczu zawodnicy obu drużyn skoczyli sobie do gardeł, ale na szczęście nie doszło do rękoczynów.

STAL SANOK – IZOLATOR BOGUCHWAŁA. W linii ataku sanockiej drużyny zagrał nominalny obrońca.

Bramka Jakuba Ząbkiewicza przesądziła o zwycięstwie sanockiej Stali nad Izolatorem Boguchwała. Obie drużyny swoją postawą rozczarowały. Najwięcej emocji było w samej końcówce meczu, kiedy piłkarze obu drużyny skoczyli sobie do gardeł.

- To był bardzo ciężki mecz. Izolator to przecież drużyna z czołówki tabeli. Było trochę kłótni na boisku. Goście pokazali, że nie potrafią przegrywać, bowiem kopali i zachowywali się brzydko. Ze swojego występu mogę być zadowolony, ale najważniejsze jest to, że w końcu wygraliśmy – mówił autor zwycięskiego gola, który wykorzystał znakomite podanie Mateusza Faki. To właśnie rola, jaką w tym meczu trener Roman Lechoszest powierzył temu piłkarzowi była największym zaskoczeniem. Otóż Faka, który jest nominalnym obrońcą, zagrał w… linii ataku razem z Sylwestrem Zdunkiem. Tę roszadę wymusiła m.in. kontuzja Fabiana Pańki, który mecz obejrzał z trybun. Tuż przed końcowym gwizdkiem nerwy puściły jednym i drugim. Na boisku zakotłowało się i tylko dzięki szybkiej reakcji arbitrów oraz trenerów obu zespołów nie doszło do rękoczynów.

STAL S. – IZOLATOR
1-0 (0-0)
1-0 Ząbkiewicz (70.)
STAL: Wilczewski – Tabisz, Łuczka, Zarzycki, Sumara, Ząbkiewicz, Węgrzyn, Kuzicki, Damian Niemczyk (83. Kruszyński), Zdunek (62. Daniel Niemczyk), Faka (77. Kuzio)
IZOLATOR: Pawlus – Karwat, Czopko, Rogala, Wiącek (84. Tyburczy), Bereś, Walat, Cupryś (77. Woźniak), Domin (55. Skiba), Porada (80. M. Worosz), Rusin
Sędziował Grzegorz Wnuk (Leżajsk). Żółte kartki: Tabisz, Łuczka, Kuzicki, Ząbkiewicz oraz Walat, Woźniak. Widzów 300.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.