Zakaz sprzedaży alkoholu w nocy

Możliwe, że to podkarpackie gminy zadecydują o tym, czy kupimy alkohol po godzinie 22. Fot. Paweł Dubiel

Możliwe, że to podkarpackie gminy zadecydują o tym, czy kupimy alkohol po godzinie 22. Fot. Paweł Dubiel

KRAJ, PODKARPACIE. Nowa ustawa o wychowaniu w trzeźwości, jak wszystkie poprzednie ustawy, może okazać się martwym przepisem.

Ustalanie limitów miejsc sprzedaży alkoholów, ograniczenie sprzedaży w nocy oraz bezwzględny zakaz spożywania w przestrzeni publicznej z wyjątkiem terenów do tego przeznaczonych. To główne założenia nowelizacji projektu ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Zmian jest kilka, jednak trudno powiedzieć czy okażą się one sukcesem czy jedynie szeregiem niepotrzebnych blokad, niemających realnego wpływu na zmniejszenie spożywania alkoholu wśród Polaków.

Na ten moment gminy ustalają jedynie liczbę punktów sprzedaży napojów alkoholowych powyżej 4,5 proc. Niedługo ma się to zmienić i samorządy zadecydują o limitach miejsc sprzedaży każdego alkoholu. Dlaczego? Zdaniem autorów przygotowywanego projektu, ok. 58 proc. Polaków spożywa trunki w postaci piwa i do tej grupy należy również młodzież. Stąd pomysł ograniczenia i „wsparcia” najmłodszych. Kłopot jest jednak taki, że zmiany uderzą w społeczeństwo w każdym wieku. – Jeżeli będzie zmniejszona sprzedaż, to logicznie będzie to problem dla konsumentów z dostępnością – mówi Alan Dudkiewicz, ekspert Business Centre Club.

Walka o trzeźwość czy walka z wiatrakami?
Dla wielu konsumentów jeszcze bardziej bulwersujący wydaje się być zapis o „prohibicji” w nocy. Wedle niego, to gminy m.in. z Podkarpacia zadecydują, czy sprzedaż alkoholu w godzinach 22 – 6 będzie zabroniona lub dozwolona. – Jestem przeciwnikiem regulacji, które ograniczają wolność zakupu konsumentom – mówi Jeremi Mordasewicz, doradca w Konfederacji Lewiatan. – Powstaje pytanie, dlaczego będzie zakaz sprzedaży alkoholu w nocy, a w dzień już nie? – dodaje. Pokłosiem tego może być kolejny problem, o którym inicjatorzy zmian nie wspominają. Chodzi o rozwój szarych stref. Nie można wykluczyć, że nie powstaną nielegalne produkcje napojów procentowych i sprzedaż nocna. Popyt rodzi podaż.

Stracą producenci piwa
Zmiany uderzą w branże piwowarską. – Regulacje na pewno dotkną producentów piwa, np. w obszarze reklamy i pogorszą ich wyniki finansowe – tłumaczy Dudkiewicz. – Ucierpi również rynek gastronomiczny, gdyż wiele miast turystycznych nastawionych jest na klientów – dodaje. Czy to może oznaczać likwidację miejsc pracy? – Może być mniej pracy i mniejsza liczba pracowników – ocenia ekspert BCC.

Nowelizacja zakłada także zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Obecne przepisy regulują, że takimi terenami są m.in. parki, ulice, przystanki czy place. Już niedługo będzie to każda przestrzeń publiczna z wyjątkiem specjalnie przeznaczonych miejsc. Piwa pod chmurką – nie licząc ogródków na Rynku – już więc nie wypijemy. Planowanych zmian, ograniczeń, zaostrzeń i blokad jest sporo, pytanie tylko, czy przełożą się one na trzeźwość mieszkańców naszego regionu czy nie będą martwymi zapisami?

Kamil Lech

do “Zakaz sprzedaży alkoholu w nocy”

  1. szeptucha

    Moja stara meliniara powiedziała, że do śmierci będzie głosowała na PIS i nawet przetarła szybę w okienku w piwnicy nieużywane od wielu lat……..

  2. głos zza lasa

    Tak Bracia Smakosze.
    Wieczorkiem musicie pamiętać, aby zakupić jedną buteleczkę więcej, żeby nie biegać koło północy do pani Gieni czy Zosi, albo wzywać taksówkarza – bo drogo.
    Lepiej kupić na zapas.

  3. goldi

    zakazać alkoholu, wyjścia z domu po 20, fajki i inne używki na kartki z miesięcznymi limitami, zero dyskotek, koncertów, imprez masowych (rozrywkowych)! tylko msze i spotkania pod krzyżami i ludzie będą szczęśliwi. jak nie teraz to się przyzwyczają za sto lat!

    • ROMAN

      Kochany z tym projektem to sie spóźniłeś tak z 78 lat bo to było by dobre w 1939 tak od 01-09.
      A teraz mamy 2017- nie ten czas nie ta epoka nie te propozycje.

    • ROMAN

      No coś to nie tak ;
      Zakazu picia nie ma a i w innych krajach Kochany z gwinta na środku rynku też nie wypijesz / kartek nie ma / dyskoteki otwarte imprezy są / msze tez więc o co chodzi chcesz goły i wesoły biegac po rynku no to spróbuj np. W Paryżu / Brukseli czy w Wiedniu – dostaniesz na gołe dupsko kilka pał – zimny prysznic i dopiero bedziesz szczęśliwy co ?
      Widocznie regułu i zasady obowiązujące od stuleci nie odpowiadają no to sru do dżungli i do małp albo na sawanne do pawianów o właśnie one zaraz naprowadzą Cie na odpowiednią drogę swobody.

  4. hijena

    Pani Władzia z parteru zaciera z radości ręce i dopytuje się kiedy zmienią przepisy.

  5. Karl Krematorzysta

    Co znaczy w kodeksie karnym ,,miejsce publiczne”?Bo z tego co mi wiadomo tekstu normatywnego do tego nie ma….I co znaczy miejsce wyznaczone?!Tabliczka z napisem tu możesz chlać?Czy może wynajęty określony w m2 teren pod tzw.ogródki piwne?

  6. ROMAN

    No bardzo dobrze spite matoły od x lat siadają za kierownice i sieją śmierć – pociągnięcia muszą być ostre i drastyczne bo od lat tylko bicie piany i bełkot.
    Noc jest od spania kto chce chlać niech chla po robocie – pamiętam w latach 50- czerwoni też walczyli z piciem ale na ul.Obrońców Stalingradu obecnie Hetmańska był taki kiosk ( tu gdzie dziś jest punkt Toto-lotek gdzieś nr chyba 12) jak umęczeni rolnicy szli od stacji do zaliczenia godzin na WSK – stawali przy tym wodopoju – piwo tam było ,lało sie litrami jeden był taki co przed robotą 4- potem -3- i po południu do oporu ( wywalili go za pijaństwo) lato zima non stop i na siedząco z butelką piwa padł – ciekawe czy go do trumny wsadzili z tą butelką .
    Szynki/ zajazdy/karczmy/ knajpy / mordownie były od x lat chyba od Popiela zmutowane kreatury teraz dalej chodzą po tym padole i robią wielki kwik jak sie im chlanie ogranicza a jak nie umieją chlac i nie wiedzą ile/ gdzie i kiedy to niech kwiczą dalej
    Najlepiej niech se wanny napełnią i sie moczą ; konsumcja doustnie i przez skóre .

  7. Robson

    Kontra do Pana Moradasewicza z konfederacji.
    Zgadza sie ze popyt rodzi podaz ale w ograniczony sposob.
    Podam przyklad jak wyglada przyjazd Polaka do Norwegii, gdzie przepisy sa bardzo restrykcyjne.
    Mocny alhohol tylko w sklepach monopolowych, piwo w sklepie tylko do 20.00.
    W soboty alhohol do 18:00.
    W niedziele, zakaz.
    Co niektorych pewnie juz zatkalo, i tak tez zatyka Polakow po przeprowadzce do Norwegii.
    Zaczyna sie wolanie ze komuna, co to k… jest, jak dla dzieci itp.
    Zaczyna sie ‚walka’ wieczorami bo`’braklo’. I zgadza sie dzialaja nielegalne ‚alko-taxi’, dla swiezakow.
    Ale o dziwo po kilku latach juz nie przeszkadza.
    Masz impreze to sie zaopatrujesz na zapas, a jak braknie to idziesz grzecznie spac.

    Gwarantuje ze po kilku latach takigo przepisu w PL bylo by podobnie.

    A u nas co, wodeczka na stacji 24 na dobe… i ktos powie a niech bedzie mamy wolny rynek.
    Tylko ze za to pijanstwo, wybryki, jazde po alkoholu placimy wszyscy i dlatego nie do konca wolny rynek.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.