Zakładał wnyki, skazywał zwierzęta na okrutną śmierć

Gotowe wnyki i drut służący do wykonania wnyków, które znaleziono w domu 56-letniego kłusownika z Domatkowa. Fot. KPP Kolbuszowa

DOMATKÓW. Przeraźliwy krzyk uwięzionej zwierzyny słychać z kilku kilometrów.

Sprawiedliwości stało się zadość. W ręce policji wpadł 56-latek, który zastawił wnyki w lesie w Domatkowie koło Kolbuszowej. Mężczyznę zatrzymano w miejscu, gdzie dwa dni wcześniej znaleziono skłusowaną sarnę. – Zastawiając wnyki, skazuje się zwierzę na okrutną śmierć – mówi nam Bartłomiej Peret (37 l.), szef Nadleśnictwa Kolbuszowa. – Przeraźliwy krzyk uwięzionego stworzenia słychać z kilku kilometrów.

O skłusowanej sarnie w domatkowskim lesie policjanci zostali powiadomieni w ub. sobotę (9 bm.). W rejonie tego miejsca były też zastawione wnyki. Dwa dni później w trakcie wykonywanych czynności mundurowi zauważyli tam mężczyznę.

Nadleśniczy: – Agonia zwierzęcia jest straszliwa
Jak się okazało, miał on przy sobie narzędzia wskazujące na związek ze skłusowaną sarną, dlatego policjanci zdecydowali się przeszukać miejsce zamieszkania mężczyzny. Znaleźli tam kawałki tuszy zwierzęcej, dwa gotowe wnyki i drut służący do ich wykonania. Kłusownik (56 l.) usłyszał zarzuty, m.in. skłusowania sarny i posiadania wnyków. Przyznał się do winy.

Na Podkarpaciu rocznie leśnicy usuwają kilka tysięcy sideł. Odnajduje się też kilkaset śladów kłusownictwa m.in. w postaci rozkładających się zwłok sarn, dzików, lisów itd. Rutyniarze sprawdzają swoje wnyki co dwa, trzy dni. Natomiast amatorzy, których jest większość, robią to rzadko, albo o nich zapominają. Stąd nieraz można spotkać rozkładające się zwłoki zwierząt, które pozostawione same sobie zdychały uwięzione w pułapce.

- Agonia takiego zwierzęcia jest straszliwa, trudna do wyobrażenia – mówi Bartłomiej Peret, szef Nadleśnictwa Kolbuszowa. – Wyczuwa się to po przeraźliwym krzyku uwięzionego stworzenia, który słychać z kilku kilometrów. Kiedy się do niego podchodzi, jest tak zestresowane i zmęczone, że na widok człowieka umiera na zawał serca.

***
Kłusownicy, którzy serwują zwierzętom tak ogromne cierpienia, zasługują na odpowiednio wysoką karę. To, co robią zakładając wnyki, jest sadystycznym znęcaniem się nad istotami żywymi, które – podobnie jak ludzie – odczuwają ból.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.