Zaklikowiacy jednoczą się raz jeszcze

Miejska zabudowa Zaklikowa nie pozostawia wątpliwości. Także liczba mieszkańców nie budzi zastrzeżeń. Gdyby nie te tereny zielone w granicach, od miesiąca zaklikowiacy byliby już mieszczanami. ale nie ma tego złego…Fot. Jerzy Mielniczuk

ZAKLIKÓW. 150 lat po pamiętnym dla miasta powstaniu chcą odzyskania należnych im praw, które zostały odebrane za sprzyjanie Marcinowi Borelowskiemu i innym powstańcom.

W Zaklikowie i sąsiednich wsiach trwają konsultacje społeczne. Mieszkańcy mają się w nich określić, czy chcą, aby siedziba ich władz gminnych mieściła się w mieście. Już raz takie konsultacje zostały przeprowadzone, ale ich wynik rząd obrócił w niwecz. Mieszkańcy gminy jednak nie dają za wygraną i w półtora wieku po pamiętnym dla Zaklikowa powstaniu chcą pokazać jedność. Liczą, że w rok następny ich wójt wejdzie z pieczątką burmistrza. Szansa jest. I to duża!

Konsultacje społeczne są podstawą do dalszych starań. W przypadku pozytywnego ich wyniku, to znaczy gdy więcej mieszkańców będzie „za” niż „przeciw”, gmina składa wniosek do Urzędu Wojewódzkiego. Przychylna opinia administracji wojewódzkiej jest przepustką do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, gdzie wniosek poddawany jest szczegółowej analizie. W minionym roku właśnie w resorcie Michała Boniego odpadł pierwszy wniosek Zaklikowa. Odpadł, bo ministerialni urbaniści zauważyli za dużo terenów zielonych w granicach przyszłego miasta.

Zaklików był miastem przez trzy wieki
Zaklikowiacy nie załamali się pierwszym niepowodzeniem i krótko po uzyskaniu negatywnej odpowiedzi z rządu wytyczyli kolejne granice. Tym razem i na wszelki wypadek skonsultowali je z MAiC. Nowe granice nie budziły zastrzeżeń. Można było rozpocząć przygotowania do konsultacji, które ruszyły w styczniu.

- Pokażmy, że idea przywrócenia praw miejskich, odebranych przez zaborcę, potrafi raz jeszcze nas zjednoczyć – wójt Zdzisław Wójcik patetycznie wzywa mieszkańców gminy do udziału w konsultacjach. Polegają one na wypełnieniu krótkiej ankiety, a blankiety można dostać u sołtysa, w Urzędzie Gminy lub Gminnym Ośrodku Kultury, w którym zastał utworzony nawet punkt konsultacyjny. Ważne jest, by wypełnione ankiety zwrócić do 30 bm.

Przy poprzednich konsultacjach wynik był co prawda pozytywny, ale niezbyt imponujący tak pod względem wyniku „za”, jak i frekwencji. Wtedy jednak gmina nie angażowała się, a teraz rzuciła na szalę cały swój majestat. Zaklików przez 300 swoich pierwszych lat był miastem i ma typowy dla miasta urbanistyczny układ, z rynkiem i prostopadłymi uliczkami. Prawa miejskie stracił na mocy ukazu Senatu Rządzącego z 1869 r., którym car w ten sposób ukarał wiele miast za pomoc powstańcom styczniowym. Okolice Zaklikowa nie tylko w 1863 r. były areną powstańczych potyczek. Trzy dekady wcześniej rozegrało się tu nawet „powstanie Zaliwskiego” i zaborca nie miał wątpliwości: przez lata niepodległej Polski inne miasta z listy ukaranych dawno odzyskały prawa miejskie, a Zaklików musi dopiero teraz się o nie starać.

Co się odwlecze, to… może wyjść na dobre
Organizatorzy konsultacji muszą przekonywać mieszkańców, że na mieszczaństwie nic nie stracą. Podatki ustala samorząd gminny, który stanie się miejskim i tylko od radnych nadal zależeć będzie wysokość lokalnej daniny. Tzw. dodatku wiejskiego nie stracą też nauczyciele, bo obowiązuje on w miejscowościach do 5 tys. mieszkańców, a Zaklików ma nieco ponad 3 tys. Ciekawa natomiast sprawa jest z nowymi granicami przyszłego miasta. Gdyby tą samą miarą co podwładni Michała Boniego posługiwali się urzędnicy II RP, to nigdy nie byłoby Stalowej Woli. Po prostu pod jej budowę wycięto las, a i tak w obecnych granicach jest go prawie 60 proc. ogólnej powierzchni miasta. Miasto się dusi, ale lasu wyciąć już nie wolno. Paradoksalnie MAiC oszczędziło przyszłemu miastu nad Sanną tych samych kłopotów, jakie ma dziś Stalowa Wola, na razie jedyne miasto w najbardziej na północ wysuniętym powiecie Podkarpacia.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.