Zakochał się w swojej nauczycielce

Fot. Archiwum własne J. Mróz

Jakub Mróz pochodzi z Rzeszowa. Ukończył Wydział Aktorski Wyższej Szkoły Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Aktualnie możemy, go zobaczyć w „Klanie”, gdzie gra Rafała- młodego idealistę, maturzystę zakochanego w swojej nauczycielce. Jego aktorskim debiutem był serial „Samo życie”. Gościnnie wystąpił też w „M jak miłość”.

Skąd się wzięło Twoje zainteresowanie aktorstwem? – Teatrem zacząłem interesować się już w podstawówce. Zawsze prowadziłem szkolne akademie, mówiłem wiersze na Dzień matki, babci, nauczyciela… W czwartej klasie moja wychowawczyni (jak to się mówiło „pani”) zaproponowała mi udział w konkursie recytatorskim.  Niespodziewanie zostałem laureatem. Było to duże zaskoczenie dla mnie, a jeszcze większe dla „pani”, bo uprzedzała, że idziemy na próbę, czyli biorą tam przecież udział ósmoklasiści i mówią ambitne teksty, są dojrzalsi itp. Potem w szkole założono szkolny teatrzyk, w którym zacząłem występować. Były to już prawdziwe role: Wilk w „Czerwonym kapturku”, Komar w „Coś tam w lesie huknęło” czy nawet tytułowy „Pan Tadeusz”. Graliśmy w szpitalach, ośrodkach opieki społecznej i domach dziecka. W liceum wziąłem sprawy w swoje ręce i przy Teatrze „Maska” w Rzeszowie założyłem Teatr Młodych „Alter Ego”. Wystawiliśmy kilka premier, graliśmy regularnie na scenie „Maski”. Wtedy już wiedziałem, że chcę zdawać do szkoły teatralnej.

Jak wspominasz łódzką „filmówke”? – Podczas studiów miałem szczęście spotkać naprawdę świetnymi pedagogów. Opiekunem artystycznym w szkole był Janusz Gajos. Miałem tez okazje uczyć się u Jana Machulskiego czy Wojciecha Malajkata. Takie spotkania są bardzo ważne dla młodych aktorów. Pozwalają zobaczyć jak pracują ci najlepsi, jak się przygotowują czy nawet denerwują. Pamiętam, na studiach kiedy graliśmy „Wesele”, rolę Żyda grał profesor Janusz Gajos. Olbrzymie wrażenie zrobił na mnie widok tego wielkiego aktora,  który pełen pokory, skupiony, wyciszony, na dwie sceny przed swoim wejściem wychodzi z garderoby i czeka w kulisie. Takie spotkania są bardzo ważne dla młodych aktorów. Pozwalają zobaczyć jak pracują ci najlepsi, jak się przygotowują czy nawet denerwują.

Pamiętasz swój pierwszy dzień przed kamerą? – Mój serialowy debiut odbył się w serialu „Samo życie”. Grałem tam  dziennikarza Jeremiego, tzw. „nowego” w redakcji. Jednak zanim Jeremi się rozkręcił, zapadła decyzja o zakończeniu serialu. Pierwszy dzień  przed kamerą obarczony był potrójnym stresem, bo miałem sceny z Edytą Olszówką, która w „Samym życiu” grała moją szefową. Wydawało mi się że umrę ze strachu, ale ona szybko rozluźniła atmosferę, powiedziała, że jesteśmy z jednej „rodziny”, ponieważ oboje kończyliśmy „filmówkę” i praca poszła gładko.

A jaka była najzabawniejsza sytuacja początków aktorskich? – Grałem scenę z Beatą Tyszkiewicz. Na próbie przed ujęciem mówię: „Przepraszam, jeżeli coś mi nie wyjdzie, bo jestem tak zdenerwowany Pani obecnością”. A pani Beata uśmiechnęła się i z charakterystycznym dla siebie dystansem powiedziała: „Wiem, wszyscy się denerwują – podobno jestem ikoną…”.

Czy masz jakieś rady dla osób, które myślą o aktorstwie? – Generalnie to ciężko mieć rady. Zawód ten to rodzaj odwagi, otwartości emocjonalnej, i wrażliwości. To przede wszystkim sprawdza się na egzaminie wstępnym do „filmówki”. Dodatkowymi atutami są oczywiście głos, wymowa i warunki fizyczne, ale najpiękniej śpiewająca, czysto mówiąca i piękna dziewczyna nie dostanie się, jeżeli będzie pozbawiona inteligencji emocjonalnej, empatii i wyobraźni. Dużo krzywdy mogą wyrządzić tzw. instruktorzy teatralni, czyli osoby, które, „wciskają” młodym amatorom teatru swoje wyobrażenia tego, na czym taki egzamin polega. Uczą ludzi recytować wiersze, a nie myśleć o tym co mówią, uczą wypowiadać tekst, a nie odnajdywać w nim siebie. Zapominają też często że aktorstwo się zmienia, teraz wymaga się od aktora zupełnie czego innego niż nawet 10-15 lat temu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Paulina Dudczak

do “Zakochał się w swojej nauczycielce”

  1. Z.

    A kariera Kuby się rozkręca… Teraz pracuje w warszawskim Teatrze Muzycznym ROMA, gdzie gra Aladyna, a poza tym zajmuje się dubbingiem :)
    Niesamowity człowiek :)

  2. chris

    jeden ze zdolniejszych aktorów młodego pokolenia…..myśle,ze niedługo ,bedzie o nim jeszcze głosno.jak widac,Rzeszów,to wylęgarnia talentoów:)no może oprócz tego czegoś,co nazywa sie Milov Marina,ale cóz….

    • nuwi

      z Mariną to nie przesadzajmy… stara się to też się liczy, jej jest dużo trudniej bo nie ma wykształcenia… mogła nie rezygnować z nauki śpiewania, i tak trzymam za nią kciuki – każdemu kto jakoś zaistniał nalezy się szacunek:)

  3. michał

    Bardzo ciekawy wywiad. Szkoda tylko, że taki krótki. Chętnie dowiedziałbym się więcej o zainteresowaniach Jakuba, np. muzycznych ;)

  4. Tupi

    Kiepsko ze startem dla tych młodych aktorów skoro karierę muszą zaczynać od dennych seriali-tasiemców ;P

    • nuwi

      w każdym zawodzie ze startem kiepsko, ale jeżeli uważasz że taki start jest kiepski to zobacz ilu jest aktorów którzy nic nie robią… to duży sukces, ze tak szybko idzie do przodu i powinniśmy być dumni że mamy kogoś z rzeszowa kto zaczyna się pojawiac w mediach i robi to dobrze. Panie Jakubie powodzenia i trzymam kciuki

  5. Malwina

    A jaki piękny! WYNIOSŁabym go nad niebiosa !!

  6. gościówa

    mądry chłopak, oglądam go w Klanie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.