Zakościelny wraca do muzyki

STALOWA WOLA. „Polski Brad Pitt” przywiezie na najbardziej znaną sobie scenę, królową swingu i jej wnuczkę.

Z hutniczego miasta wyjechał na studia aktorskie, robi karierę w Warszawie, ale o rodzinnych stronach nie zapomina. Z racji zawodu, żadna rola nie jest mu obca, ale rzadko się zdarza, by aktor w szczycie kariery uciekał sprzed kamer w objęcia muzyki, która nie przebija się na wyzyny list przebojów. Maciej Zakościelny postawił na jazz i już niedługo przyjedzie przekonywać stalowowolan, że to „niestraszny” rodzaj muzyki.

Za muzykę Zakościelny wziął sie dużo wcześniej, niż za aktorstwo. Jeszcze mu po głowie nie chodziły role filmowe, gdy kończył Państwową Szkołę Muzyczną w Stalowej Woli. Miał nawet swój zespół, który rozpadł się co prawda, ale jego członkowie nic z karier na tym nie stracili. Bronek Woyciechowski z „Czasu honoru” założył ze Zbigniewem Dzięgielem Fundację Artystyczną „Kalinowe Serce”, której najbardziej znanym produktem jest „Śpiewając Jazz”.

Królowa doczekała się pierwszego krążka

- Jazz jest moją pasją od wielu lat – zdradza reżyser Zbigniew Dzięgiel. – Przynajmniej od piętnastu, piszę książkę o polskich wokalistach jazzowych. Poznałem te sławy i niektóre zaprosiłem do projektu, który teraz zechcemy zaprezentować w rodzinnym mieście Maćka.

„Śpiewając Jazz” jest czymś w rodzaju wersji live książki tworzonej przez Dzięgiela. W Stalowej Woli zostanie zaprezentowana jego pierwsza edycja z Carmen Moreno, Anną Serafińską i Maciejem Zakościelnym w kilku odsłonch, z których rola gospodarza będzie najważniejsza. Moreno, zwana jak najbardziej zasłużenie, „Królową Swingu”, to prywatnie babcia Serafińskiej. 85-letnia dziś Carmen, będzie miała osobliwy koncert w Stalowej Woli, gdyż zadebiutuje na nim ze swoją najnowszą płytą. Co ciekawe, będzie to jej …pierwszy profesjonalny krążek. A pomysleć, że pierwsze kroki na scenie postawiła w wieku 5 lat.

A podkom. Marek Brodecki z „Kryminalnych”?

Kilka lat temu Zakościelny pokazywał w stalowowolskim Miejskim Domu Kultury swoje umiejętności karateki. Teraz zaśpiewa i zagra na skrzypcach. Czyżby uciekał od aktorstwa? – Stram się unikać takich zaszufladkowań, typu aktor, czy muzyk – mówi. – Dałem się namówić Zbyszkowi do powrotu do muzyki, bo chcę łączyć te gatunki. Kiedyś było to normalne, a dziś jak aktor stanie przed mikrofonem, lub pojawi się z instrumentem muzycznym, robi się z tego wielkie halo. Aktor powinien być elastyczny i pokazywać pełnię swoich możliwości nie tylko przed kamerą, czy w teatrze.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.