– Żałuję, że to już koniec

Krystian Getinger i spółka zamierzają zdjąć w niedzielę kolejny skalp. Fot. Stal Mielec

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z KRYSTIANEM GETINGEREM, pomocnikiem PGE Stali Mielec.

Niemal 3 tysiące kibiców oklaskiwało w środowy wieczór piłkarzy PGE Stali Mielec, którzy odnieśli 6. z rzędu zwycięstwo! Biało-niebiescy pokonali 1-0 Puszczę Niepołomice, przedłużając do 12. serię meczów bez porażki.

– Zaryzykuję i postawię tezę, że po zwycięstwie nad Puszczą poczuł Pan przede wszystkim ulgę.
– Nieźle pan kombinuje (śmiech). Wiadomo, że z Puszczą zawsze ciężko się nam grało, że ostatnie mecze przeważnie kończyły się remisami. Że nigdy nie udało się nam pokonać drużyny prowadzonej przez trenera Tomasza Tułacza. To zwycięstwo ma zatem nieco słodszy smak, ale radość jest taka sama, jak po pokonaniu Warty Poznań. Puszcza to charakterny, ambitny zespół, jednak to my zasłużyliśmy na zwycięstwo. Pokazaliśmy dojrzalszy, bardziej wyrafinowany futbol. Na własne życzenie zafundowaliśmy sobie też trochę nerwów.

– Ano właśnie. Grzegorz Tomasiewicz fatalnie wykonał karnego…
– Do wykonywania „11” wyznaczonych jest trzech zawodników, Grzesiek spróbował i nie pokonał bramkarza. Jednak głowa do góry, to jest piłka, takie rzeczy się zdarzają. Grunt, że obeszło się bez przykrych konsekwencji. Trzeba się cieszyć, w kolejnym meczu nie straciliśmy bramki, nasz bilans jest imponujący. Zostało ostatnie spotkanie, passa musi zostać podtrzymana.

– Chwalił Pan drużynę z Niepołomic, tymczasem nie stworzyła ona żadnej groźnej sytuacji.
– Baliśmy się stałych fragmentów, to tradycyjnie najgroźniejsza broń Puszczy. Cenię trenera Tułacza za sposób, w jaki poukładał tę drużynę. O tym, że dobrze funkcjonują świadczy wysokie miejsce w tabeli. Chwalę Puszczę, bo to przeciwnik, który nie składa broni bez walki. Jeśli przegrywa, to minimalnie. Na ten mecz trzeba spojrzeć inaczej – to my pozbawiliśmy Puszczę atutów.

– Byłem pod wrażeniem waszej gry w defensywie…
– Dużo pracujemy nad spokojnym wyprowadzaniem piłki, nie chcemy jej wybijać na oślep. Mówi pan, że w przodzie nie wyglądało to tak imponująco, ale proszę zauważyć, że przeciwnicy się nie otwierają. Boją się naszej siły rażenia, więc bronią się całym zespołem. Niełatwo się przebić przez taki mur. Na szczęście nauczyliśmy się grać cierpliwie.

– 6 zwycięstw z rzędu to fantastyczne osiągnięcie, podejrzewam jednak, że pełną satysfakcję poczujecie po ograniu Bytovii. Co Pan powie o tym rywalu?
– To zespół oparty na chłopakach z Bytowa i okolic, waleczny, niewygodny. Bytovia zremisowała aż 11 meczów, lecz przegrała tylko cztery. Sęk w tym, że to przyjezdni mają się nas obawiać, nie na odwrót. W sumie żałuję, że runda się kończy. Akurat w momencie, gdy rozkręciliśmy się na dobre.

– ŁKS znów pogubił punkty. Zbliżacie się do miejsca oznaczonego zielonym kolorem.
– Jeśli nie spuścimy z tonu, w końcu doskoczymy do czołówki. Może uda się zakończyć pierwszą część sezonu w trójce.

– Zima w Mielcu zapowiada się pięknie.
– Pięknie to będzie, jak zwyciężymy w niedzielę. Musimy obronić mielecką twierdzę!

Rozmawiał Tomasz Szeliga

PGE STAL – BYTOVIA
niedziela, godz. 16

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o