Zamaskowani zadymiarze sprowokowali burdy

Podczas przemarszu ul. Marszałkowską, na wysokości ul. Żurawiej, w stronę policji zaczęto rzucać racami, petardami, kamieniami, kostkami brukowymi, koszami na śmieci. Policja na jakiś czas wstrzymała czoło pochodu. Na zdjęciu: specjalne oddziały policji wychwytywały zadymiarzy. Fot. PAP

WARSZAWA. Gorący 11 listopada. Zamieszki podczas Marszu Niepodległości.

Tuż po godzinie 16 policja zablokowała wczorajszy Marsz Niepodległości. Doszło do burd.

Grupa zamaskowanych chuliganów odłączyła się od Marszu Niepodległości i ignorując okrzyki „Nie wyprzedzać!”, ominęła czoło pochodu. Potem zadymiarze zaczęli zamieszki. W kierunku policjantów poleciały race i kamienie. Straż marszu nie miała nad zamaskowanymi chuliganami żadnej kontroli.

Policja starała się oddzielić chuliganów od pozostałych uczestników marszu. Skierowała ich w ul. Żurawią. Tam przed Ministerstwem Rolnictwa próbowała otoczyć grupę mężczyzn skandujących: „Ole, ole, to my kibole”. Doszło do szarpaniny.

Policjanci przez megafony apelowali do uczestników, aby nie dali się sprowokować. Zalecili także, aby osoby postronne, chronione immunitetem, i dziennikarze opuścili miejsce zadymy.

Pseudokibice?
Według jednego z organizatorów marszu, prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, Roberta Winnickiego, do burd doszło, gdy pojawiło się kilku zamaskowanych ludzi, którzy nie chcieli się wylegitymować: – Zaatakowali kordon policji, następnie uciekli za ten kordon. Dało to policji pretekst to tego, żeby oddzielić czoło przemarszu od reszty.
Marsz organizowany pod hasłem „Odzyskajmy Polskę” ruszył ponownie, już  w mniejszej liczbie, przed godziną 17. Przez megafon organizatorzy ogłosili, że doszli do porozumienia z policją i proszą o zachowanie spokoju. Poprzednia próba trwała tylko kilkanaście minut.

Uczestnicy marszu nieśli kilkunastometrową biało-czerwoną flagę. Na transparentach widać było portrety Romana Dmowskiego oraz nazwy Obozu Narodowo-Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej.

Komentarz na gorąco
Stacje telewizyjne na żywo relacjonowały zajścia na ul. Marszałkowskiej. Gen. Roman Polko, były dowódca GROM, w wypowiedzi dla TVP Info, w odróżnieniu od innych komentatorów, nie chciał tylko jednej strony obarczyć  odpowiedzialnością za te wydarzenia. Mówił też o błędach władzy. Zauważył, że tego dnia, mimo iż w Warszawie odbyło się wiele marszów, to tylko Marsz Niepodległości został potraktowany jako „politycznie niepoprawny”. Zarzucił policji nadmierne eksponowanienie siły, co mogło rozjuszyć zaprawionych w bojach zadymiarzy. Pytał się też, dlaczego policja wcześniej nie wychwyciła prowokatorów.

11 marszów
W niedzielę w sumie w stolicy przeszło 11 marszów. Przez plac Bankowy przeszła demonstracja organizacji antyfaszystowskich „Porozumienie 11 Listopada”. Manifestacja została zatrzymana, gdy na trasie przemarszu zebrała się grupa kilkuset wrogo nastawionych osób.

Oficjalny charakter miał prezydencki marsz „Razem dla Niepodległej”. Marsz przeszedł z Bronisławem Komorowskim na czele. Prezydent złożył kwiaty pod pomnikami osób walczących o polską niepodległość. Obok prezydenta i pierwszej damy w marszu wzięli udział m.in.: marszałek Sejmu Ewa Kopacz, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, Władysław Bartoszewski i polityk SLD Ryszard Kalisz. Było wielu posłów PO. W tłumie widoczne były transparenty m.in. „Bronisław Polskę zbaw”, „Ruscy agenci do Moskwy” i „TVN nie łże”, „Idę z Bronkiem”. Wzięło w nim udział około 10 tys. osób.

Opr. PS

do “Zamaskowani zadymiarze sprowokowali burdy”

  1. Ojo

    Nie liczy się ilość, a jakość, to w sprawie „bladości”
    Nie chciałbym manifestować z bandziorami, ani legitymizować takiej hołoty i zachowań. Szkoda, że żyją w demokratycznym kraju, a nie np. na Białorusi, bo by oglądali białe niedźwiedzie, a nie manifestowali z hasłem „odzyskajmy Polskę”

  2. Ambroży

    Różne PRAWDY – - wystarczy popatrzeć na nagrania lub transmisje bezpśrednie !. Brzydzi mnie fałsz w żywe oczy!!
    „W marszu „Razem dla Niepodległej” wzięli udział politycy z wielu opcji politycznych. Ramię w ramię z Bronisławem Komorowskim szli m.in. Ryszard Kalisz, Wojciech Olejniczak, Waldemar Pawlak, Marek Borowski, Jerzy Buzek. Nie zabrakło najważniejszych polityków PO: marszałek Sejmu Ewy Kopacz i prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zabrakło natomiast premiera Donalda Tuska, który podczas tego najważniejszego dla Polski święta pojechał z oficjalną wizytą do Kosowa.
    Prezydent mógł liczyć na wsparcie celebrytów, m.in. Urszuli Dudziak, Daniela Olbrychskiego i Anny Samusionek. Ani osoba prezydenta, ani atrakcyjna forma nie zdołały jednak zapewnić obecności tłumów. Do końca imprezy wytrzymało zaledwie ok. 2–3 tys. osób, co przy kilkudziesięciotysięcznym tłumie na Marszu Niepodległości wypadło niezwykle blado.” źródło GPC

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.