Zamiast do nieba, światełko poleciało w tłum

STALOWA WOLA. Nieszczęśliwy wypadek podczas niedzielnego finału Orkiestry Owsiaka mógł być tragicznym zwieńczeniem wielkiej zabawy.

Podczas pokazu ogni sztucznych na Pl. Piłsudskiego, jedna z petard wystrzeliła w tłum ludzi. Sześć osób, w tym 5-letnie dziecko, zostało odwiezionych do szpitala. Policja wszczęła śledztwo. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, bo impreza była prawidłowo zabezpieczona.

Równo o godz. 20, jak w całym kraju i poza jego granicami, tak i na Pl. Piłsudskiego w Stalowej Woli, sympatycy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy skierowali strumienie światłą z latarek na nieboskłon. W górę wystrzeliły też fajerwerki. Pokaz ogni sztucznych był główną niemuzyczną atrakcją stalowowolskiego wieczoru z Orkiestrą.

Pocisk leciał 1,5 metra nad ziemią

W niebo lał się strumień ognia, wzbudzając zachwyt przeszło tysięcznej publiczności. Nagle jedna z petard wystrzeliła z jarzma wprost w ludzi.

- Paląca się petarda grubości pięści, leciałą wprost na mnie – opowiada jeden ze świadków zdarzenia. – Na rękach miałem dziecko, obok był gęsty tłum i nie miałem gdzie uciekać. jedyne, co mogłem zrobić, to unik. Gdyby nie to, pewnie leżałbym w szpitalu. Dla mnie skończyło się na krwiaku i przepalonej kurtce. Inni mieli mniej szczęścia.

Nasz rozmówca miał szczęście, bo stał z przodu. Stojący w tłumie nie mogli widzieć petardy lecącej poziomo, ok. 1,5 m nad ziemią. Niestety, ognisty pocisk uderzył m.in. 5-letnie dziecko w policzek i ono ma najpoważniejsze obrażenia. Jego ojcu petarda uszkodziła oko. Cztery inne osoby doznały mniej poważnych obrażeń. Wszystkie po zaopatrzeniu w szpitalnym oddziale ratunkowym, zostały zwolnione do domu. Kilkoro innych osób, wracało do domu z wypalonymi dziurami w odzieniu. Panika nie trwała długo, a jej efektami są siniaki u osób przewróconych. Impreza została dokończona.

Wada fabryczna petardy

Policjanci byli obecni na koncertach WOŚP na Pl. Piłsudskiego i szybko zabezpieczyli ślady. Do poniedziałkowego poranka zostały przesłuchane wszystkie osoby odpowiedzialne za organizację imprezy. – Policyjne postępowanie trwa nadal, ale wszystko wskazuje na to, że mieliśmy do czynienia z wadą fabryczną petardy – mówi asp. szt. Andrzej Walczyna, oficer prasowy policji w Stalowej Woli.

Stalowowolski Sztab WOŚP miał wszystkie wymagane pozwolenia na organizację imprezy masowej. Na Pl. Piłsudskiego byli ratownicy medyczni, którzy błyskawicznie udzielili pomocy rannym. Strażacy pilnowali miejsca, z którego wystrzeliwały petardy, a nawet sami je odpalali. – Wyrzutnia petard była w odległości 20 m od publiczności – wyjaśnia Tomasz Zubrzycki ze Sztabu WOŚP. – Żadna z postronnych osób nie mogła się zbliżyć, bo było ono dodatkowo strzeżone kordonem strażaków. To, co się stało, było nieszczęśliwym wypadkiem. Współczujemy osobom, które doznały obrażeń, a szczególnie dziecku i jego rodzicom.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.