„Zamiast lidera, mamy frajera”

Fot. Wit Hadło

GÓRNIK ŁĘCZNA – APKLAN RESOVIA. Fatalne ostatnie 5 minut resoviaków spowodowało, że z Łęcznej wyjechali z niczym.

Zamiast lidera, mamy frajera – taki komentarz umieścił na klubowej stronie po meczu jeden z kibiców Resovii. Dosadnie pasuje on do tego, co wydarzyło się w Łęcznej. Rzeszowianie, choć zagrali w osłabionym składzie, mogli i powinni dowieźć skromną wygraną do końca, ale tak się nie stało.

W pierwszej połowie niewiele się działo. Niby optyczną przewagę posiadali goście, ale nic z niej nie wynikało. Sytuacji do zdobycia gola pod obiema bramkami było jak na lekarstwo. Pod koniec pierwszych 45 minut inicjatywę przejęli miejscowi, ale też nie mieli pomysłu, jak pokonać Daniela. Po przerwie nadal klarownych akcji do zdobycia bramki było jak na lekarstwo. Dopiero w 72 min bramkarz gospodarzy nie złapał piłki po dośrodkowaniu jednego z rywali i Płatek nie miał żadnych problemów ze skierowaniem futbolówki do pustej bramki. Od tego momentu gospodarze, nie mając już nic do stracenia odważnie ruszyli do ataku, ale resoviacy kontrolowali sytuację. W 77. min nerwowo zrobiło się na boisku po tym jak Leandro uderzył łokciem jednego z piłkarzy z Rzeszowa, ale arbiter tego nie zauważył i nie zareagował. – Nie wiem, jak mógł arbiter tego nie widzieć. To była ewidentna czerwona kartka, a tak to ja za protesty zostałem upomniany żółtą – mówił trener Apklan Resovii, Szymon Grabowski, którego zespół fatalnie zagrał w końcówce. Goście zostali zepchnięci do obrony i daliśmy się stłamsić rywalom. W 85. min faulowany w polu karnym był Stromecki, a jedenastkę wykorzystał Wojciechowski. Trzy minuty później miejscowi przeprowadzili składną akcję, którą skutecznie zamkną Banaszak i ku rozpaczy resoviaków pokonał Daniela. Zespół z Rzeszowa po takim ciosie już się nie podniósł. – Do 85 minuty byliśmy zespołem lepszym, który miał więcej z gry – mówił na pomeczowej konferencji trener Szymon Grabowski. – Piłka nożna polega jednak na grze do końcowego gwizdka, na strzelaniu bramek i wykorzystaniu błędów przeciwnika, co pokazał Górnik i wygrał mecz. Mam pretensje do zawodników o końcówkę meczu i błędy, które popełnili. Graliśmy momentami ładnie dla oka i zdecydowanie lepiej niż tydzień temu. Niestety, ładna gra nie przełożyła się na zdobycz punktową, a była na to szansa zwłaszcza, gdyby sędzia pokazał ewidentną czerwoną kartkę dla zawodnika Górnika. Wracamy do Rzeszowa bardzo źli, ale pretensje możemy mieć tylko do siebie. Szkoda, bo w przekroju całego spotkania na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę  – stwierdził trener resoviaków.

GÓRNIK 2
APKLAN RESOVIA 1
(0-0)
0-1 Płatek (72.), 1-1 Wojciechowski (85. – karny), 2-1 Banaszak (88.)

rm

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o