Zamknięcie Plusligi to głupi pomysł

Pomysł zamknięcia siatkarskiej PlusLigi stworzenia z niej coś na wzór koszykarskiej NBA jest z pewnością rewolucyjny, nowatorski, jak również głupi. Według mnie zwolennicy takiego rozwiązania, chcą tylko nabić sobie kabzę, w nosie mając rozwój dyscypliny, której może zapewnić tylko popularyzowanie jej w nowych ośrodkach.

Wbrew pozorom pozycja siatkówki w naszym kraju nie jest tak silna, jak jeszcze kilka lat temu. Moda na nią osiągnęła już punkt kulminacyjny i nawet w swoim szczytowym okresie, siatkarze nie byli w stanie zaabsorbować uwagi kibiców bardziej niż robili to futboliści, żużlowcy, a niekiedy i szczypiorniści. O tym, że znakomicie już było świadczy, frekwencja na meczach w takich typowo siatkarskich miastach jak Bełchatów, Rzeszów czy Częstochowa, która nieznacznie, ale jednak spada w przekroju całego sezonu. To normalne zjawisko, bo rynek już się nasycił.

By od nowa nakręcić koniunkturę na PlusLigę potrzebne są sukcesy reprezentacji (tych jednak ostatnio jak na lekarstwo) oraz nowe zespoły, które spróbują przełamać obecny układ sił panujący na krajowym podwórku. Zamknięcie ligi spowoduje efekt, zupełnie odmienny od zakładanego. Ileż bowiem będzie można nakręcać balon zainteresowania, rywalizacją tych samych drużyn?

Nasi siatkarscy decydenci, chyba czerpią wzorce z swoich odpowiedników umiejscowionych we władzach Międzynarodowej Federacji Siatkarskiej. Oni wbrew trendom i logice, doprowadzili do tego, że kolejne mistrzostwa świata organizowali w Japonii. To nic, że na meczach były pustki, ważne, że Azjaci zapłacili najwięcej z przywilej goszczenia uczestników turnieju. Czy tak samo za kilka lat ma być też na meczach w PlusLidze.

Piotr Pezdan

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.