Zaniechali leczenie chorych na raka płuc

Rak płuca jest nowotworem zbierającym śmiertelne żniwo dlatego powinien być szybko diagnozowany (bronchoskopia na zdj.) i kompleksowo leczony. Fot. Anna Moraniec

RZESZÓW. Dyrekcja szpitala zlekceważyła zalecenia inspektoratu farmaceutycznego, ten więc zakazał placówce leczenia chemioterapią.

- Piszę poruszony chorobą przyjaciela, który zmaga się z rakiem płuca. W ubiegłym roku rozpoczął terapię chemiczną w Specjalistycznym Zespole Gruźlicy i Chorób Płuc w Rzeszowie, ale nie może jej kontynuować w tym roku, bo zaniedbania dyrekcji doprowadziły do tego, że w placówce nie będzie możliwe wykonywanie chemioterapii nowotworów układu oddechowego – napisał do nas zaniepokojony Czytelnik.

Sprawdziliśmy informację u źródła. – To prawda, końcem grudnia musieliśmy szukać pomocy, czyli miejsc na kontynuowanie leczenia dla około 20 pacjentów, którzy rozpoczęli lub powinni rozpocząć terapię. Odsyłaliśmy ich do Podkarpackiego Ośrodka Onkologii w Brzozowie, lub Rzeszowie. Najwięcej zrozumienia wykazał i najwięcej naszych pacjentów przyjął zaś rzeszowski MRUK-MED. W ten sposób udało nam się ulokować wszystkich naszych pacjentów – mówi dr n. med. Ryszard Olesiejuk, ordynator Oddziału Pulmunologii i Chemioterapii w Specjalistycznym Zespole Gruźlicy i Chorób Płuc w Rzeszowie.

Nie leczą już chemią
Dlaczego szpital, który dotychczas leczył kompleksowo cały układ oddechowy zaniechał podawania chemii dla chorych na nowotwory? Powodem ograniczenia usług jest niedostosowanie apteki szpitalnej do wymogów przygotowywania cytostatyków. Decyzję taką podjął Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny. – WIF wytykał tę usterkę szpitalowi od czterech lat. Wiedział o tym też organ założycielski, aż dziw, że nic z tym nie zrobiono, pewnie liczono, że jakoś to będzie – pisze nasz internetowy informator.

W pół roku zrobią to co zaniedbywali przez cztery
- Dyrektor Krzysztof Barwinek ma teraz pół roku na kupienie i zamontowanie komory laminarnej do przygotowywania cytostatyków. Potrzebuje na to 300 tys. zł, a ponieważ szpital jest w złej kondycji finansowej jako organ założycielski będziemy starać się mu pomóc – mówi Teresa Gwizdak, dyrektor Departamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim. – Przez pół roku pacjenci będą leczeni w innych rzeszowskich placówkach, na pewno nie będą odsyłani poza województwo.

Anna Moraniec

do “Zaniechali leczenie chorych na raka płuc”

  1. Tomasz

    sam szpital nie spełnia żadnych wymogów, a zwany pałacyk!!!! jak można leczyć w takich warunkach!!!

  2. kika

    Dyrektor Krzysztof Barwinek prowadzi taką politykę nic nie robić w szpitalu, doprowadzić do ruiny a jak się nadarzy okazja to oddać wszystko w dobre ręce. I tak to już chciał go oddać szpitalowi miejskiemu już chyba z 3 razy a teraz pomysł połączenia z górką. W szpitalu nie ma żadnych inwestycji w porównaniu z innymi szpitalami w Rzeszowie. Niezłe plecy chyba ma bo za takie przekręty jak tu przechodzą to już dawno powinien w ciupie siedzieć. A to na pewno też mu się upiecze. Bo nie przysłali go przecież z urzędu marszałkowskiego a tam sami swoi przecież to jak koleszkę wysadzą ze stołka.

  3. bob

    Przecież wiadomo że działania dyrekcji (dyrektora) prowadzą do zlikwidowania szpitala. Od dawna to wiadomo.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.