Zarabiamy średnio 1500 zł mniej niż w Warszawie

PODKARPACIE. Między stolicą, a Podkarpaciem zieje gigantyczna zarobkowa dziura.

Statystyczny mieszkaniec Podkarpacia zarabia o prawie 700 zł mniej niż przeciętny Polak. Według statystyk przeciętny mieszkaniec naszego województwa zarabia 2960 zł brutto. Jednak większość mieszkańców regionu nie ma takich zarobków. 60 procent z nas zarabia nie tylko poniżej średniej krajowej, ale i średniej województwa.

Okazuje się, że między Rzeszowem, a Warszawą jest nie tylko 300 kilometrów różnicy. Różnica ta wynosi 1500 zł. Tyle więcej miesięcznie zarabia przeciętny mieszkaniec stolicy Polski od mieszkańca “stolicy innowacji”.

Za swoją pensje ów statystyczny warszawiak kupi prawie dwa razy więcej bochenków chleba niż mieszkaniec Rzeszowa. Jeśli obaj przeznaczyliby cała pensję na benzynę, to mieszkaniec Warszawy byłby w stanie dojechać do Lizbony i wrócić. Natomiast rzeszowianin też dotarłby do Lizbony, jednak dojechałby tam już na oparach, paliwa na drogę powrotną by mu nie starczyło.

Dysproporcja w zarobkach jest rażąca. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ceny na Podkarpaciu podstawowych produktów wcale nie odbiegają od tych w stolicy. Mało tego za wiele produktów płacimy nawet więcej. Wyjątkiem są tu mieszkania i czynsze, które w stolicy są droższe.

Jednak bardziej martwi to, że siła nabywcza naszych pensji słabnie. Rok temu za przeciętne wynagrodzenie netto mieszkaniec Rzeszowa mógł kupić 422 litry paliwa, to o 70 litrów mniej niż dzisiaj. To samo dotyczy chleba. W ubiegłym roku przeciętna pensja starczała na kupno 40 bochenków więcej niż obecnie.

Artur Getler

do “Zarabiamy średnio 1500 zł mniej niż w Warszawie”

  1. Jola

    Przestańcie winić o wszystko rządzących, przecież Wam wynagrodzenia płacą świetni biznesmeni. Obojętnie kto będzie rządził zawsze grosze dostaniecie bo biznes potrzebuje kasy dla własnych potrzeb. Trzeba kupić nową brykę, ciuchy firmowe jak i kosmetyki na odpowiednim poziomie. Sama prowadzę firmę. Czy wy wiecie że za średniej klasy perfum trzeba zapłacić ze 4 stówki. A ciuchy, samochód. Wszystko kosztuje. Skąd mam wziąć ano z waszej pracy klaso robotnicza. O SPA nie wspomnę bo relaks mi się też należy i obojętnie kto będzie żądził to wy i tak będziecie grosze zarabiać. Bo ja i do mnie podobni mają was tam gdzie słońce nie dochodzi. A co może PIS mnie zmusi? Napewno nie. Kto się pod stołem urodził to na stół nie wejdzie.

  2. Margo

    Rostek masz racje. Trzeba mieć umiejętności do życia za tysiąca a jednocześnie biegać po galeriach i tam robić zakupy dojeżdżając np. BMW nówką. Tak tylko potrafią na Podkarpaciu. Samochodów jest tyle że w Rzeszowie nie ma gdzie zaparkować. Zapomniałem że u nas to od pokoleń umie się kombinować.

  3. 2Tech

    ale bzedty
    przecietny czlowiek zarabia jakies 1400 na łape
    a jak zaczyna t dostaje 1091zł na łape
    i ma sie cieszyć jak małpa z banana

  4. rostek

    Skoro na Podkarpaciu nie ma pracy, a ci co ją mają zarabiają 1300 lub 700 to ja się pytam skąd te tabuny w galeriach w Rzeszowie? Skąd tyle samochodów że nie idzie przez takie miasteczko przejechać? Czyżby codziennie odwiedzali nas warszawiacy? Raczej nie. Bądźcie trochę bardziej realni. A może wszyscy wokół kradną i oszukuję oprócz was? A może na podkarpaciu wszyscy wyznają zasadę „nic nie robić, dużo stękać i nikogo się nie lękać …”

  5. tomek

    PO by ludzion zylo sie lepiej. chyba tej cholocie na Wiejskiej!!!! NIE CHODZE NA WYBORY!!!!

  6. Markiz de Sade

    A co się dziwicie?
    Podkarpaacie to matecznik PIS-u.
    Oczekujecie, że obecnie rzadzące partie będą dbały o interesy tego regionu?
    Oj naiwni, naiwni…

  7. pracownik

    2000 netto? jakby tyle było naprawdę to na Podkarpaciu byłby raj i wcale bym się nie przenosił. Pracuję w sąsiednim woj, niby się tutaj „zarabia lepiej”, a mogę tylko pomarzyć o tych 2000 zł…
    Autor powinien napisać jaki % pracujących w Rzeszowie czy też w Warszawie zarabia te 2000/3500 netto, wtedy czytający artykuł poznałby obecną i realną różnicę. Przedstawione, bardzo ogólne porównanie w artykule jest oczywiste i każdy wiedział o nim chyba od dawna.
    Wg mnie w ogóle nie powinno się mówić o „średniej krajowej” bo to tylko ludziom ciśnienie zbędnie podnosi ( tym przeciętnym, bez znajomości i układów jak ja).
    Pozdrawiam

  8. wiesiek

    Propaganda pochwał rządzących zadziwia Podkarpacie. Bydle wylicza średnią! Czy wszystkich ministrów dyrektorów rodzinnie powiązanych z PO bierze się pod uwagę czy nie?

  9. gość

    Założenie było liczone ze średniej krajowej, jednak zobaczmy jakie są realia, większość pracuje za najniższą 1300zł i musi przewegetować od pierwszego do pierwszego. A są też pracodawcy, którzy potrafią wypłacić 700zł i ma to wystarczyć. Co porównywać, wschodnia ściana Galicyja bida z nędzą i ta Polska jest niczyja.

  10. Markiz de Sade

    A co na to władze „stolicy innowacji”?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.