Zarażeni grypą leżą z chorymi po chemioterapii!

RZESZÓW. Grypa, szczególnie AH1N1 może być zabójcza dla osób ze zmniejszoną odpornością.

- Z 24 chorych hospitalizowanych w Oddziale Hematologii około 70 proc. ma głęboko zaburzoną odporność w przebiegu samej choroby i/lub stosowanej chemioterapii – mówi specjalista hematolog Jolanta Starzak-Gwóźdź, ordynator Oddziału Hematologii z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie. – W tej grupie przebieg każdej infekcji wiąże się często z ciężkimi powikłaniami, również zagrażającymi życiu.

Co robią chorzy na grypę na oddziale hematologii? W ciągu ostatnich dni chorych na grypę gwałtownie przybyło. Szybko więc zapełniły się miejsca na oddziałach zakaźnych. Decyzją konsultanta ds. chorób zakaźnych pacjentów z objawami grypy mają przyjmować oddziały wewnętrzne szpitali pełniące, w danym dniu, ostre dyżury internistyczne. Na pierwszy ogień padło na szpital przy ul. Szopena. Co ma jednak oddział wewnętrzny z oddziałem hematologii? Otóż ma. Część łóżek hematologicznych (dwie sale) mieści się na oddziale wewnętrznym. Mają wspólny korytarz, wspólne łazienki, kontakt z tym samym personelem.

Maseczka dzieli od reszty chorych

- Na internie mamy jedną izolatkę jednołóżkową, w której umieściliśmy dwie kobiety z podejrzeniem grypy, więcej osób nie jesteśmy w stanie odizolować bo nie mamy po temu warunków – mówi Marian Słomba, ordynator oddziału wewnętrznego z podoodziałem kardiologii w WSS w Rzeszowie. – Każdą kolejną osobę, którą przyjmiemy na dzisiejszym dyżurze (średnio 20 osób z czego 3-4 z objawami grypy) będę musiał położyć bez wymaganej, dla tej grupy pacjentów, izolacji od reszty chorych. Już w tej chwili na sali intensywnego nadzoru kardiologicznego gdzie leżą chorzy w ciężkich stanach mamy osobę z podejrzeniem grypy i jedynym zabezpieczeniem dla reszty chorych jest maseczka, którą chora ma założoną na twarz.

- Oczywiście, że chory hematologiczny nie może leżeć z chorym na grypę – przyznaje dr n. med. Jerzy Sieklucki, konsultant wojewódzki ds. chorób zakaźnych. – Skoro jednak ordynator oddziału nie ma miejsca dla chorych to nie powinien ich przyjmować tylko znaleźć dla nich miejsce w innej placówce. Większa liczba chorych na grypę o tej porze roku dla nikogo nie powinna być zaskoczeniem. W regionie mamy 206 łóżek zakaźnych, to bardzo dużo.

Lekarze jednak boją się, odsyłania pacjentów z własnych izb przyjęć do innych palcówek. Wielu pacjentów bowiem znajduje się w poważnych stanach, ma kłopoty z oddychaniem czy zaburzenia krążenia. Dla nich przewożenie do innej lecznicy oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów może zakończyć się źle. Według nich scenariusz postępowania w takich przypadkach powinien być przygotowany wcześniej, przed szczytem zachorowań. Bo zorganizować dodatkowy oddział dla zakaźnych można w każdej placówce tylko potrzeba na to trochę czasu, i decyzji podjętych wyżej niż na poziomie jednego szpitala.

Komentarz:

dr Marian Słomba, ordynator oddziału wewnętrznego z pododdziałem kardiologii w WSS w Rzeszowie.

- Nie mam już sali z osobnym węzłem sanitarnym gdzie mógłbym odizolować chorych z podejrzeniem grypy. Każdego kolejnego chorego będę musiał położyć na zwykłym odcinku oddziału

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.