Zarobią jak w trzeciej lidze

Bartosz Madeja ma ważny kontrakt z Siarką, ale nie jest wykluczone, że wiosną zagra w innym klubie. Fot. Wit Hadło

II LIGA. Wielkie wietrzenie składu w Siarce Tarnobrzeg; Bartosz Madeja dostanie jeszcze szansę.

Zamykająca tabelę Siarka podziękowała już pięciu piłkarzom, a to wcale nie musi być koniec kadrowej rewolucji. – Żałujemy, że z niektórymi zawodnikami nie rozstaliśmy się przed sezonem – mówi Dariusz Dziedzic, wiceprezes tarnobrzeskiego klubu.

Siarka pożegnała czterech obrońców i napastnika. Nie wiadomo, czy taki sam los nie spotka jej reżysera, Bartosza Madeję. 27-letni środkowy pomocnik dostał wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. W Siarce wciąż może występować, ale po spełnieniu pewnych warunków. – Bartek ma duże umiejętności, lecz fizycznie prezentuje się skandalicznie. Waży stanowczo za dużo, a najgorsze, że ma problem, by zbędne kilogramy zrzucić, nie pomogło nawet ultimatum – kieruje zarzuty w stronę piłkarza Dziedzic.

Madeja odpowiada spokojnie. – Wiadomo, jaką mam budowę ciała. Sucharem nie byłem i nigdy nie będę. Dwa, trzy kilogramy faktycznie muszę jednak zrzucić. Nie od tego zależy jednak moja przyszłość w Siarce – podkreśla i prosi, by nie ciągnąć go za język, bo nic więcej nie powie. Nietrudno się jednak domyśleć, iż piłkarz, który przez trzy lata kreował grę zespołu, obawia się o miejsce w składzie. Nowy trener Artur Kupiec buduje drużynę w oparciu o znanych sobie ludzi, głównie z Radomia, gdzie ostatnio pracował.

Wyników nie było, więc dostaną po kieszeni
Rozgoryczenie działaczy wynikami w rundzie jesiennej i postawą zespołu skutkować będzie zmianą w regulaminie płac. – Zawodnicy mogli liczyć na wysokie podstawy, ale od wiosny wracamy do zarobków trzecioligowych. Dobre będą natomiast premie. Zapłacimy zatem za konkretne punkty – tłumaczy Dziedzic. Nie chce zdradzić, ile wyniesie obniżka wynagrodzenia zasadniczego. Dowiedzieliśmy się jednak, że będzie to ok. 30 procent.

Ingerencja w umowy piłkarzom raczej się nie spodoba, ale szefowie Siarki odpowiadają tak jak ich koledzy z sąsiedniej Stalowej Woli: zawodnicy sami sobie zgotowali ten los. I tak jak ci ze Stali, żałują, że refleksja nadeszła tak późno. – Wszystkim w klubie zabrakło nieco pokory. Piłkarsko nie odstawaliśmy od innych beniaminków, ale to oni znaleźli się na półmetku w dużo lepszym położeniu – zauważa Dziedzic.

Płacą niewiele, ale na czas
Dla szefów Siarki najważniejsza jest dyscyplina budżetowa. – Zapomnijmy o spektakularnych transferach. Zresztą głośne nazwiska nie stanowią jeszcze gwarancji sukcesu. Nie mamy wielkich pieniędzy, za to płacimy na czas. Tym się szczycimy i swojej polityki nie zmienimy – klaruje Dziedzic, odpowiadając jednocześnie na pytanie, czy miejsce zwolnionych zajmą piłkarze o wyższych umiejętnościach. – Ufamy trenerowi Kupcowi. Chcemy, by nowa Siarka była drużyną z charakterem – precyzuje.

Tak czy owak, w Tarnobrzegu zdają sobie sprawę, że uniknięcie degradacji może być zadaniem ponad siły. Straty są poważne, a trzeba się liczyć z tym, iż z II ligi spadnie 5 zespołów. W takich okolicznościach nikt nie zaryzykuje, bo lepiej wylądować w III lidze bez długów, niż z nimi.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.