Zawody dla 100 tysięcy młodych ludzi

JACEK BIGUS urodził się 49 lat temu w Dębicy. Jest byłym lekkoatletą MKS Dębica i Tarnovii. Od 1999 roku pracuje w Podkarpackim Wojewódzkim Szkolnym Związku Sportowym w Rzeszowie. Jest redaktorem i wydawcą kwartalnika „Sprinter” oraz jednym z założycieli Międzyszkolnego Uczniowskiego Klubu Lekkiej Atletyki Dębica Korzeniowski.pl. Lubi muzykę, dobre książki (głównie historyczne), a jego wielką pasją pozostaje turystyka. – Zwiedziłem 25 krajów – uśmiecha się. Fot. Zbiory prywatne J. Bigusa

Rozmowa z JACKIEM BIGUSEM, wiceprezesem zarządu Podkarpackiego Wojewódzkiego Szkolnego Związku Sportowego.

Super Nowości rozpoczynają współpracę z podkarpackim Szkolnym Związkiem Sportowym, organizatorem niezliczonej liczby imprez dla dzieci i młodzieży. W KAŻDY CZWARTEK (począwszy od najbliższego) na łamach naszej gazety przedstawiać będziemy osiągnięcia młodych sportowców, publikować zdjęcia, wyniki i wywiady. Zapraszamy do lektury Super Nowości!

- Czym zajmuje się Szkolny Związek Sportowy?
- Jesteśmy organizacją, która zajmuje się „promocją zdrowia środkami kultury fizycznej”. Najwięcej czasu zajmuje nam prowadzenie współzawodnictwa sportowego dzieci i młodzieży w ramach Igrzysk Młodzieży Szkolnej (mistrzostwa szkół podstawowych), Gimnazjady (mistrzostwa gimnazjów) i Licealiady (mistrzostwa szkół ponadgimnazjalnych. Organizujemy kolonie i obozy sportowe, kursy sędziowskie, kursokonferencje metodyczno – szkoleniowe dla nauczycieli i działaczy sportu szkolnego. Zajmujemy się organizacją życia sportowego w prawie każdej gminie poprzez realizację programów „Animator sportu dzieci i młodzieży”, „Animator sportu osób niepełnosprawnych”, Animator – Moje boisko ORLIK 2012”. W ramach tych programów zatrudniamy na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki kilkuset szkoleniowców i organizatorów imprez. Prowadzimy konkursy: plastyczny „Sport w wyobraźni ucznia”, fotograficzny „Sport w obiektywie”, „Sport dla każdego” i „Fair Play”. Corocznie jesteśmy organizatorami inauguracji sportowego roku szkolnego, wojewódzkiego podsumowanie współzawodnictwa sportowego szkół, gmin i powiatów,  tygodnia sportu szkolnego, igrzysk wychowanków domów dziecka i ośrodków szkolno – wychowawczych, turniejów piłkarskich. U nas można nabyć akcesoria sportowe: puchary, statuetki, medale, dyplomy, flagi sportowe, książki i dzienniki pracy trenera. Jak widać, jest to szeroko pojęta działalność sportowa.

- Jak duża liczba dzieci uczestniczy rocznie w imprezach organizowanych przez SZS?
- Corocznie Podkarpacki Wojewódzki Szkolny Związek Sportowy w Rzeszowie organizuje ponad 400 imprez tylko od szczebla rejonowego do wojewódzkiego. W zawodach tych bierze udział ponad 100 tysięcy dzieci i młodzieży z ok. 1400 szkół wszystkich typów. Najlepsi startują później w zawodach ogólnopolskich. W ubiegłym roku wysłaliśmy na finały centralne 62 zespoły.

- Które dyscypliny cieszą się największą popularnością?
- Zdecydowanie największą popularnością cieszą się wszelkiego rodzaju zawody lekkoatletyczne. Na brak chętnych nie możemy narzekać także w grach zespołowych. Ale jako ciekawostkę powiem, że w dyscyplinach, wydawałoby się mniej popularnych udział bierze bardzo dużo szkół. Np. w unihokeju w naszych rozgrywkach startuje ponad 500 zespołów szkolnych, w badmintonie mamy ok. 300 zespołów, a ponad 400 drużyn rywalizuje w pływaniu. Kilka dni temu rozgrywaliśmy w Ustianowej k. Ustrzyk Dolnych mistrzostwa województwa w narciarstwie biegowym, w których udział wzięło 66 pięcioosobowych zespołów, a do zawodów łyżwiarskich zgłosiło się ponad 100 szkół.

- Z tej masy dzieciaków biorących udział w zawodach udaje się wyłowić od czasu do czasu perełkę?
- Nas nie interesuje jakim wynikiem zawodnik wygra bieg na 100 m czy przepłynie 50 m klasykiem. Od tego są kluby sportowe i okręgowe związki sportowe. My tylko budujemy szeroką podstawę sportowej piramidy. Rolą Szkolnego Związku Sportowego jest dążenie, aby jak najwięcej dzieci umiało pływać, jeździć na nartach czy łyżwach, grać w piłkę i badmintona. Czasami zarzucają nam tzw. punktomanię, ale jeżeli dzięki temu chociaż kilkadziesiąt dzieci nauczy się grać w koszykówkę, tenisa, skakać w dal, czy pływać to już warto to robić. Większość znanych sportowców, olimpijczyków, uczestników mistrzostw świata czy Europy rozpoczynała swoją sportową karierę od zawodów szkolnych. Chociażby nasi uczestnicy ostatnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie: Paulina Buziak i Rafał Augustyn. Warto tutaj przypomnieć także przykład z ubiegłego roku, kiedy to drużyna siatkarzy z Gimnazjum Sportowego w Rzeszowie, po wygraniu Gimnazjady na szczeblu miejskim, rejonowym a następnie wojewódzkim, wystartowała w finale krajowym w Radomiu. Wygrała i te zawody i jako reprezentacja kraju wyjechała na finał światowy do Francji. Również tam pokonała wszystkich rywali zdobywając tytuł najlepszej drużyny szkolnej na świecie. Zachęcam więc trenerów kadr wojewódzkich do szukania sportowych talentów na naszych zawodach. Jest tam wiele sportowych perełek, które tylko czekają aby je znaleźć i obrobić.

- Jak wygląda sprawa z bazą sportową? Czy to aby nie największa bolączka?
- Największe problemy mamy za sobą. Jeszcze dwa lata temu byliśmy jedynym województwem w kraju, które posiadało zaledwie jeden stadion lekkoatletyczny z nawierzchnią tartanową. Obecnie mamy już 13 takich obiektów. Z roku na rok powstają nowe hale sportowe czy baseny kryte. Najlepiej sprawa wygląda z boiskami wielofunkcyjnymi typu orlik. Na Podkarpaciu mamy ponad 160 orlików w 100 gminach. Niestety, jest jeszcze trochę białych plam na sportowej mapie Podkarpacia.

- Utarło się, że młodzież nie garnie się do sportu. Tak jest naprawdę czy to stereotyp?
- Jest wiele osób dla których sport jest sposobem na życie. Ale pozostaje też duża grupa, która od gry w piłkę czy wyjścia na basen wybierze komputer lub telewizor. Zadaniem nauczyciela WF, trenera czy działacza sportowego jest zachęcenie młodego człowieka do aktywnego stylu życia, i to od najmłodszych lat, najlepiej już od przedszkola. Dużą rolę powinni odgrywać również rodzice zachęcający swoją postawą do ruchu. Nie zawsze jednak nawet oni są świadomi jak ważny jest rozwój fizyczny dziecka.

- Ma pan poczucie misji w swojej pracy? Pytam, bo wiem, że poświęca się jej pan całkowicie.
- Nie jest to praca urzędnika od 8 do 15. Jak to w sporcie bywa, zawody często są w soboty i niedzielę, a nierzadko  trwają do późnych godzin wieczornych. Ale przynajmniej mogę powiedzieć że robię to, co lubię. W tym roku Szkolny Związek Sportowy obchodzi jubileusz 60-lecia istnienia. Ja też mam mały wkład w bogaty dorobek tej organizacji. Od niemal 29 lat pracuję w różnych strukturach Szkolnego Związku Sportowego. Na szczęście moja żona też „czuje” sport. Jest nauczycielem wuefu, trenerem i prezeską klubu. Często się wspieramy w swoich działaniach. Staramy się również zaszczepić sportową żyłkę swoim dzieciom. Powoli nam się udaje, bo starsza córka od kilka lat uczęszcza na zajęcia formacji tanecznej a młodsza rozpoczęła treningi pływackie i lekkoatletyczne. W swojej pracy mam też duże wsparcie koleżanek z biura i kolegów z Zarządów Wojewódzkiego i Powiatowych SZS.

Rozmawiał TOMASZ SZELIGA

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.