Zboczeniec atakował dębiczanki!

DĘBICA. Czekał do nocy, atakował znienacka, wykorzystując swój spryt i nieuwagę kobiet.

Kiedy robiło się ciemno rozpoczynał polowanie na samotne kobiety. Wypatrywał je z ukrycia, potem, wykorzystując swój spryt, podstęp i nieuwagę swych ofiar, atakował je znienacka. Dopuszczał się na nich tzw. innych czynności seksualnych (m.in. dotykał je w miejscach intymnych). Dziś Marcin K., 24-letni pracownik jednej z dębickich stacji paliw, jest już w rekach organów ścigania. Grozi mu za to nawet osiem lat więzienia.

Sprawa wyszła na jaw, gdy napadnięte dębiczanki przemogły wstyd i zgłosiły się na policję. Ta podjęła skuteczne działania w celu ustalenia i schwytania nadpobudliwca.

Chciał zgwałcić ją w pobliżu kościoła

Dziś w jego sprawie postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Dębicy. Za molestowanie kobiet może trafić za kratki. Grozi mu za to od pół roku do ośmiu lat wiezienia.

Niestety, to nie jedyny przypadek napaści na tle seksualnym w Dębicy. Najbardziej szokująca była próba gwałtu biały dzień w centrum miasta, obok… kościoła p.w. Św. Jadwigi.

To było południe, po wyspowiadaniu się i przyjęciu komunii 23-letnia dębiczanka udała się do domu parafialnego, aby ta skorzystać z ubikacji. Kiedy wychodziła z WC, niespodziewanie drogę w drzwiach zastąpił jej mężczyzna o śniadej cerze. Mężczyzna próbował ją wepchnąć do środka. Napastnik był obnażony. Próbował zedrzeć z niej spodnie. Kobieta zachowała jednak zimną krew, wyrywała się z uścisku napastnika i uciekła.

Napadnięte kobiety wstydzą się zgłaszać na policję

Jacek Żak, szef dębickiej prokuratury przyznaje, że sprawy związane z próbą lub dokonaniem gwałtu notowane są sporadyczne. – To nie jest nagminny proceder – przekonuje. – Zdarza się, że mamy zgłoszenia, ale brakuje wniosku. Albo okazuje się, że są wątpliwości, czy doszło do gwałtu. Poza tym, kobiety raczej wstydzą się zgłaszać tego typu zdarzenia.

Edyta Gągała, 21-letnia dębiczanka na własnej skórze przeżyła, że jej miasto nie jest do końca bezpiecznym. – Kiedyś na jednym z przystanków MKS zaczepił mnie pijany mężczyzna. Wyglądał na ok. 50 lat – wspomina. – Proponował mi seks. Na szczęście nie był agresywny, ani natarczywy. Nie używał przemocy. Widocznie miałam szczęście.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.