Zbrojeniówka musi się skonsolidować! A rząd będzie się dwa miesiące zastanawiał

Na razie zbrojeniowcy z HSW mają pełne ręce roboty, ale obecne decyzje rządu będą rzutować na przyszłe zamówienia nad Sanem. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Miała być strategiczna decyzja, ale jej nie było. Ministrowie kłócą się o przyszłość polskiej zbrojeniówki, a związkowcy się niecierpliwią i już grożą protestami.

Na razie nie będzie programu konsolidacji przemysłu zbrojeniowego. Decyzja o wyborze konsolidacyjnej drogi miała zapaść na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Rady Ministrów. Nie zapadła. Rząd dał sobie jeszcze dwa miesiące na przemyślenie propozycji łączenia zakładów zbrojeniowych w większe koncerny. – Tego się można było spodziewać – mówi Henryk Szostak, szef „S” w Hucie Stalowa Wola, który we wtorek był w Warszawie.

Rządowi zaczęło się spieszyć, po przez ostatnich 6 lat obowiązywania poprzedniego planu konsolidacji nic nie zrobił i wkrótce duże zagraniczne koncerny zaczną wygrywać z naszymi małymi firmami podczas przetargów. Można obronić pozycję naszej zbrojeniówki, przez połączenie jej sił. Ale nie na siłę i nie pod dyktat Grupy Bumar, jak to było w programie na lata 2007-12.

Tak czy owak zawsze Bumar
Po naciskach związkowców, rząd obiecał przegłosować program konsolidacji w ostatni wtorek stycznia. Było to mało prawdopodobne, bo założenia tego programu nie były dyskutowane ani w Komisji Trójstronnej, ani w parlamentarnych komisjach. Na posiedzenie senackiej komisji obrony narodowej został zaproszony przewodniczący „S” z HSW. Odbyło się ono właśnie we wtorek. – Spotkaliśmy się z senatorami i ministrami – mówi przewodniczący Szostak. – To było spotkanie ze związkowcami i każdy mógł powiedzieć, w jakiej konfiguracji widzi przyszłość swojej firmy. My mieliśmy w HSW referendum, w którym załoga powiedziała, że nie chce łączyć się z Bumarem. Przekazałem to stanowisko, a teraz pozostaje czekać na decyzję rządu.

Podobne spotkania, jak wtorkowe ze związkowcami, będą jeszcze z pracodawcami zakładów zbrojeniowych. Został powołany zespół międzyresortowy, który zbiera opinie, by na ich podstawie do końca marca opracować program konsolidacji. – Mam na stole dwa interesujące warianty konsolidacji i spodziewam się, że wokół nich będzie się toczyć dyskusja – powiedział dla PAP Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej. Nie mówił o jakie warianty chodzi, ale to tajemnica poliszynela. W jednym wariancie wszystkie firmy od razu wchodzą pod skrzydła Bumaru, a w drugim następuje etap pośredni, w którym na początek wyłączona byłaby grupa pancerno-artyleryjska z HSW na czele, która po kilku latach też zostałaby włączona do Bumaru.

Co minister, to inny pomysł
Temat jest tak gorący, że podzielił nawet związkowców. „S” i OPZZ zawiązały już komitet protestacyjny. Obie centrale chcą przeforsować pomysł jednego koncernu na czele z Bumarem. Przeciwko temu oficjalnie wypowiedzieli się już związkowcy z HSW i Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach, gdzie produkowany jest transporter opancerzony „Rosomak”. Przed Bumarem bronią się też mniejsze wojskowe zakłady remontowe, które należą do MON. Rząd, by nie wywołać napięć, musi opracować wariant kompromisowy, ale taki, by wszystkie zakłady zbrojeniowe podlegały jednemu ministrowi. Teraz należą do trzech resortów, co czyni negocjacje niezwykle trudnymi. Chociażby dlatego, że każdy minister ma inny pomysł na konsolidację.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.