Zbrojeniowy szturm na Indie

Huk przy wystrzale z "Kraba" jest doskonale znany stalowowolanom. Nikt jednak nie protestuje, bo ogniowe próby oznaczają zarobek dla głównego zakładu pracy w mieście.

STALOWA WOLA. Ledwo nasza armia zamówiła pierwsze haubice „Krab”, a już zainteresowali się nimi Hindusi.

Huta Stalowa Wola ma duże szanse na intratny kontrakt zbrojeniowy z Indiami. Byłby to największy zagraniczny kontrakt zbrojeniowy Huty w ostatnich latach. – Dajmy szansę czasowi i komisjom przetargowym – uspokaja emocje Antoni Rusinek, prezes Centrum Produkcji Wojskowej HSW.

Armia indyjska ogłosiła kilka przetargów, których wartość idzie w miliardy dolarów. Na taki kąsek rzuciły się wszystkie liczące się fabryki broni na świecie. Chyba jak nigdy, wielkie szanse mają producenci uzbrojenia z Polski, w tym HSW.

Setki milionów dolarów w zasięgu

Stalowowolanie chcą sprzedać Hindusom samobieżną armatohaubicę „Krab” i wóz minowania narzutowego „Kroton”. Ten ostatni. w wersji gąsienicowej, już służy w polskiej armi. Teraz HSW promuje „Krotona” na kołach, który w naszym wojsku nazywany jest „Baobabem”. Właśnie kilkadziesiąt „Baobabów” chce kupić indyjskie ministerstwo obrony. Wyniki przetargu zostana podane jeszcze w tym, lub na początku przyszłego roku. – Przeszliśmy już pierwszą przetargową weryfikację i zostaliśmy zaproszeni do ostatecznych negocjacji – mówi prezes Rusinek. – Jeżeli wygramy przetarg, to będziemy do Indii dostarczać sam system minowania, który w tamtejszych fabrykach będzie montowany na podwoziu kołowym.

Wygrać i obronić niezależność

Ewentualna wygrana „Stalowej Woli” w przetargach indyjskich, miałaby jeszcze jeden wymiar. Ciągle nierozstrzygnięta jest przyszłość CPW HSW, które chce wchłonąć grupa „Bumar”. Zwycięstwo dałoby HSW atut na dalszy samodzielny byt, ku czemu skłania się szef MON i duża grupa wojskowych.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.