Zbudowali drogę na prywatnej działce

RZESZÓW. Droga serwisowa wzdłuż ul. Rzecha na Zalesiu została zbudowana niezgodnie z projektem.

Geodeci wyznaczyli ją tak, że zamiast przebiegać obok działki pana Wiesława, asfalt położono na jego gruncie. Jak naprawić błąd firmy budującej drogę? Urzędnicy wymyślili, że zrobią to na koszt podatników. Budowę drogi rozpoczęto wiosną 2009 r. i zakończono w sierpniu.

- Przy wydawaniu pozwolenia na budowę sprawdzałem projekt i droga miała przebiegać pomiędzy moją działką, a ulicą Rzecha – opowiada Wiesław P. czytelnik Super Nowości. – Gdy rozpoczęto prace zauważyłem, że droga wytyczona jest niezgodnie z projektem. Wielokrotnie zwracałem na to uwagę wykonawcom. Mimo moich próśb kierownik budowy nie skontaktował się ze mną i nigdy nie udało mi się go zastać na placu budowy.
Trudno zgadnąć, dlaczego kierownik budowy “nie zauważył”, że droga powstaje trochę w innym miejscu niż ją zaprojektowano. “Przeoczyli” to również inspektorzy nadzoru budowlanego i miejska komisja dokonująca odbioru technicznego inwestycji. Drogę odebrano i pan Wiesław rozpoczął walkę o odzyskanie kawałka swojej ziemi (zagarniętej pod drogę), za którą płaci podatek gruntowy.

We wrześniu Miejski Zarząd Dróg uznał racje naszego Czytelnika i stwierdził na piśmie, że; “…stwierdzono częściowe zajęcie (około 5 m kw.) pod drogę serwisową poprzez utwardzenie masą bitumiczną działki nr 758/2”.

- Zaproponowano mi odkupienie tego kawałka gruntu – mówi pan Wiesław. – Zapytałem, dlaczego mam odsprzedawać miastu zajętą mi bezprawnie ziemię w wyniku błędu firmy budującej drogę? Dlaczego urzędnicy chcą publicznymi pieniędzmi naprawiać to, co źle zrobiła firma wykonująca zlecenie i która wzięła pieniądze za tę robotę?

Upór pana Wiesław sprawił, że urzędnicy zreflektowali się i pismem z 10 listopada tego roku zobowiązali wykonawcę drogi do rozebrania źle zbudowanego odcinka, przesunięcia drogi we właściwe miejsce i obsianie trawą fragmentu prywatnej działki. Drogowcy mają to wykonać na swój koszt i to bezzwłocznie.

Wygląda na to, że ta “bezzwłoczność potrwa co najmniej do wiosny przyszłego roku. Wtedy właściciel odzyskanej ziemi będzie mógł zażądać odszkodowania za bezprawne użytkowanie jego gruntu, za który cały czas płaci podatki. Te pieniądze także powinien wypłacić niechlujny wykonawca, a nie budżet miasta.

Sprawie będziemy się przyglądać do końca.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.