Zdaniem komisji, urządzenia podsłuchowe to… części do komputera

Urządzenia podsłuchowe (dwie pluskwy i odbiornik sygnału) pozostają w Urzędzie Gminy, a więc do dyspozycji wójta Daniela Fili (31 l.). Fot. Autor

RANIŻÓW. Tragikomiczny finał afery podsłuchowej.

Skandalem zakończyło się podsumowanie tzw. afery podsłuchowej na ostatnim posiedzeniu gminnej Komisji Rewizyjnej. Większością głosów radni zdecydowali, że zakupienie przez wójta Daniela Filę (31 l.) urządzeń podsłuchowych na koszt gminy nie było niegospodarnością w zarządzaniu finansami publicznymi. Zdaniem komisji, sprzęt ten nie został źle przez wójta opisany, a więc są to… części do komputera.

Przypomnijmy, że „słynną” pluskwę znaleziono ponad rok temu na szafie Referatu Podatkowego podczas podlewania kwiatków. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Kolbuszowej, z czasem jednak umarzając dochodzenie w tej sprawie. Wójt Daniel Fila (31 l.) nie krył radości. – Cieszę się, że sprawiedliwość zatryumfowała – komentował.

Koledzy wójta w komisji załatwili sprawę
Ostatnie słowo należeć miało jednak do Komisji Rewizyjnej Rady Gminy. Sęk w tym, że jej werdykt wydawał się być z góry przesądzony. W skład komisji wchodzi pięciu radnych, z których trzej – Marian Pomykała (64 l.), Stanisław Sudoł (53 l.), Stefan Gancarz (58l.) – są związani z wójtem m.in. ze względu na fakt startowania z tego samego komitetu wyborczego.

Mimo to szef komisji Karol Ozga (27 l.) nie składał broni. – Według mnie, nie ma żadnych wątpliwości, że wójt zakupując te urządzenia, wykazał się niegospodarnością w dysponowaniu środkami publicznymi – mówi nam Ozga. – Niestety, wniosek w tej sprawie, który poddałem pod głosowanie na ostatnim posiedzeniu przepadł stosunkiem głosów 3:2. Za byłem ja i radny Janusz Grochala (41 l.), przeciw panowie: Pomykała, Sudoł i Gancarz.

Urządzenia podsłuchowe zostają u wójta
- Drugi wniosek, jaki poddałem pod głosowanie, dotyczył faktu, iż faktura na zakup urządzeń podsłuchowych została opisana błędnie – zaznacza szef komisji. – Na odwrocie czytamy, że zarówno dwie pluskwy podsłuchowe, jak i urządzenie do odbioru sygnału są częściami do komputera, a tak wcale nie jest. Nie trzeba specjalisty, aby o tym wiedzieć. Ten wniosek, podobnie jak wcześniejszy, został odrzucony stosunkiem głosów 3:2.

- Na komisji zapytałem o to, co stanie się teraz z urządzeniami podsłuchowymi, skoro prokuratura umorzyła sprawę – dodaje Karol Ozga. – Wójt odpowiedział, że zostaną one zdeponowane w urzędzie. Jeśli dobrze zrozumiałem tą wypowiedź, pluskwy i odbiornik sygnału będą nadal do jego dyspozycji. I to niepokoi mnie najbardziej.

***
Wyświechtane i w gruncie rzeczy banalne stwierdzenie, że demokracja nie jest systemem idealnym znów znalazło swoje potwierdzenie, tym razem karykaturalne. Otóż w Raniżowie demokratycznie wybrani radni stwierdzili, iż zakup podsłuchów na koszt podatnika nie był przejawem niegospodarności, a opisanie ich jako części do komputera niczym niezgodnym z prawdą. Mało tego, niektórzy członkowie Komisji Rewizyjnej chcą pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy o całej sprawie poinformowali media. I można byłoby się śmiać, bo jak widać jest z czego, tylko co mają powiedzieć raniżowianie, na których koszt ten cały cyrk się odbywa.      

Paweł Galek

do “Zdaniem komisji, urządzenia podsłuchowe to… części do komputera”

  1. haker

    Sudoł gra w kościele na Woli, a nie ujawnia w zeznaniach majatkowych że bierze opieniadze za granie, społecznik czy bierze kase na lewo od ksiedza?????? Gancarz to chłop ze wsi najlepiej nadaje sie do zamoaatania i wywiżenia sniegi :-) a pomykała jak popije to sika w portki i rzyga :-)

  2. Z RODZINY

    CO WY GŁUPOTY GADACIE? JAK FILA NASTAŁ TO I SYN POMYKAŁY I SYN SUDOŁA PRACOWALI. JEDEN W ZGK A DRUGI W SZKOLE. FILA ICH NIE PRZYJMOWAŁ TYLKO PO NIEMCZYKU ODZIEDZICZYŁ I TAK DALEJ SĄ. ŻADNA CÓRKA SUDOŁA ANI ZADNEGO INNEGO RADNEGO NIGDY NIE PRACOWAŁA W ŚDS W PORĘBACH WOLSKICH. TO CO TO ZA BREDNIE. SIOSTRZENCY POMYKAŁY TO W USA SĄ panowie z brzozowej, sienkiewicza, słowackiego, armii krajowej itd. TAK ŻE SIĘ NAJPIERW PAN DOWIEDZ panie m. in. tomaszu A POTEM PISZ, BO ZDAJE SIE ŻE PANA TO ZA NIEMCZYKA OJCIEC WSADZIŁ. A PAN ANI DO GMINY SIE NIE NADAJESZ ANI DO TIRÓW BO I TAM SIĘ POZNALI I WYWALILI.

  3. gall sam

    i radni wsytydu nie mają. Sudoł Stanisław jest organistą w kosciele na Woli, wójt zatrudnił mu syna w ZGK i córkę w SDŚ w Porębach, radny Pomykała Marian, przew. Komisji Rozwoju Gospodarczego, w szkole na Woli jest zatrudniony przez wójta syn Pomykały Piotrek (dla niego trzeba było podzielić klasy żeby miał pracę) a siostrzniec Pomykały Grzegorz Wyka w urzędzie zatrudniony jako pomoc administracyjna, niedlugo będzie pod niego ogłoszony konkurs, (koleś wójta wszędzie z nim jezdzi), a radny Stefan Gancarz no cóz jak wypowiadał się na jednej sesji to ona jest zatrudniony przez wójta ale prawie pracuje za darmo i gmina wiele do niego nie dokłada. Oto wizerunek trzech bardzo inteligentnych radnych z komisji rewizyjnej, którzy znają się na wszystkim tyle ile im wójt powie. Żałosne.

  4. anonim gall

    No od początku było wiadomo że to atak na wójta!!!

  5. anonim

    Radni pewnie nie wiedzą jak komputer wygląda i do czego słuzy ?

  6. Ambroży

    Powiem szczerze wstyd czytać ten serial niczym ” Moda na sukces”. Tak to jest jak pisze się o bzdetach w dodatku nie do końca sprawdzone panie „red’?.

  7. anonim

    To nie jest cyrk tylko gorzka prawda.

  8. anonim

    Ha,ha ha jakie demokretyczne były wybory tacy i demokratyczni radni
    Skąd ta trójka ma wiedzieć czy to do komputera wójt tak powiedział tak ma być
    wkońcu gdzie pracują rodziny tych radnych i jeden radny?????????

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.