Zdjęcia fotoreportera Super Nowości dowodem w sprawie śmierci 21-latka!

Na zdjęciach faktycznie widać głowy Rafała Z. i Konrada S., którzy siedzą z tyłu pojazdu, zdaniem biegłych Rafał Z. znalazł się z tyłu pojazdu w wyniku potężnego uderzenia. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. 20-letni Paweł nie żyje, jego rówieśnik Rafał ledwo uszedł z życiem z koszmarnego wypadku. Do dziś nie ustalono, który z nich siedział za kierownicą i doprowadził do tragedii.

Wczoraj, przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu odbyła się kolejna rozprawa w procesie dotyczącym tragicznego wypadku, do którego doszło 9 października 2009 roku. Trzech młodych mężczyzn bez prawa jazdy, za to z puszkami piwa w ręce ruszyło na przejażdżkę, którą zakończyli na oświetleniowym słupie. Jeden z nich zginął, drugi ledwo uszedł z życiem, a trzeci został ciężko ranny.

Przypomnijmy; feralnego wieczoru trzej młodzi tarnobrzeżaninie skrzyknęli się, że wybiorą się na nocną przejażdżkę, samochodem ojca jednego z nich. Paweł L. i Rafał Z. pili wcześniej alkohol przed blokiem, potem dołączył do nich wyrwany z łóżka Konrad S. Wsiedli do forda sierry i pojechali w stronę Sandomierza. Kilkaset metrów przed granicą obu miast kierujący pojazdem stracił panowanie nad kierownicą, odbił się od krawężnika i z całym impetem, przy nadmiernej prędkości uderzył w słup oświetleniowy. Siła uderzenia była tak duża, że samochód owinął się wokół słupa. A kierowca i pasażer, który siedział na przednim siedzeniu wgnieceni zostali w siedzenia znajdujące się z tyłu.

Ofiara czy sprawca?

Akcja ratunkowa trwała kilkadziesiąt minut. Strażacy i ratownicy wydobywali mężczyzn jednego po drugim. Najważniejsze było uratowanie im życia. Niestety 20-letni Paweł L. nie przeżył. Z pierwszych ustaleń wynikało, że to on siedział za kierownicą. Po przeprowadzeniu badań genetycznych przez biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa, okazało się jednak, że samochodem kierował Rafał Z., a Paweł L. siedział na siedzeniu pasażera. Prokuratura sformułowała akt oskarżenia przeciwko 20-latkowi.

Z dotychczasowych przesłuchań świadków, wśród których byli uczestniczący w akcji ratownicy, a także dowódca zastępu Straży Pożarnej oraz bliskich ofiary i oskarżonego nie wynika jednoznacznie, kto w tragicznym momencie siedział za kierownicą forda sierry.

Twierdzi, że się zamienił

- To ja wyjeżdżałem spod bloku, na stacji benzynowej, po zatankowaniu gazu, przejechałem jednak na parking dla tirów i zamieniłem się z Pawłem – mówi oskarżony. Jego wersję, choć nie w całości, potwierdza trzeci uczestnik wypadku. Konrad S. jechał na tylnym siedzeniu. Przed sądem potwierdził, że choć zaraz po wypadku mówił, że to Rafał prowadził forda, to teraz przyznaje, że na stacji benzynowej, przy dystrybutorze z gazem koledzy zamienili się miejscami i w chwili zderzenia ze słupem, za kierownicą siedział Paweł. – Wtedy byłem w szoku, teraz sobie to przemyślałem i potwierdzam obecną wersję – mówił mężczyzna.

Cenne zdjęcia z miejsca tragedii

Na wczorajszej rozprawy zeznania złożyła koleżanka nieżyjącego Pawła, która przyznała, że Paweł chciał zrobić prawo jazdy, prosił ją nawet, żeby go poduczyła, ale zdawał sobie sprawę, że musi poznać podstawy na kursie nauki jazdy. – Bał się siadać za kierownicą nawet na parkingu – powiedziała kobieta.

Zakończeniem wczorajszej rozprawy było wystąpienie obrońcy oskarżonego o dołączenie dowodu w postaci zdjęcia, które ukazało się w Super Nowościach po wypadku, a na którym widać głowy dwóch pokrzywdzonych , którzy są wgnieceni w tył pojazdu.

- Na tym zdjęciu dokładnie widać, że mój klient siedzi na tylnym siedzeniu, podobnie jak trzeci poszkodowany. Nie widać na zdjęciu za to Pawła L., który siedział za kierownicą – mówił adwokat. – Wnoszę o dopuszczenie tego zdjęcia jako dowodu i przesłuchanie fotoreportera Super Nowości, który był na miejscu zdarzenia zaraz po tym, jak doszło do wypadku.

Sąd dopuścił dowód w postaci zdjęcia i wezwie dziennikarza na najbliższą rozprawę.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.