Zespół może na mnie liczyć

KOSZYKÓWKA MĘŻCZYZN. I LIGA. Maciej Klima powoli wraca do optymalnej formy

Młody zespół Polonii 2011 Warszawa nie dał rady Sokołowi Łańcut. Goście walczyli jednak ambitnie i napsuli sporo krwi podopiecznym Dariusza Kaszowskiego. Kiedy pod koniec meczu doszli rywala na 5 “oczek” do ostrej pracy wziął się Maciej Klima, który był wyróżniającą się postacią sobotniego meczu. – Polonia to młody, nieobliczalny zespół. Starał się z nami ambitnie walczyć, ale nie ukrywajmy, byliśmy lepsi – mówi MACIEJ KLIMA.

- Mecz z koszykarzami z Warszawy spacerkiem dla Sokoła nie był.

- Chłopcy z Polonii ustępują nam warunkami fizycznymi, inna sprawa, że stworzyli kilka ładnych i ciekawych akcji, którymi wyprowadzili nas w pole. Plan był taki, aby odnieść łatwe i przekonujące zwycięstwo. Na boisku momentami nie wyglądało to najlepiej. Wystarczy przypomnieć drugą kwartę, w której przegrywaliśmy chyba 5 czy 6 punktami. Wtedy Polonia nas postraszyła. My snuliśmy się po boisku, dobrze, że w porę opanowaliśmy sytuację.

- Kiedy wymagała tego sytuacja, zespół mógł liczyć na Macieja Klimę. W drugiej części meczu rozegrał się Pan na dobre. Udało się nawet zaliczyć 3 efektowne bloki i wsad, po którym kibice wstali z miejsc i nagrodzili akcję oklaskami.

- Dzisiaj grało mi się bardzo dobrze. Ostatnio nie było najlepiej. Czułem, że moja dyspozycja nie jest najlepsza. Na szczęście czuje, że forma powoli się odbudowuje. Mecz z Polonią był pierwszym w którym przez całe spotkanie prezentowałem równy poziom. Dobrze, że forma wraca, bo przed nami przecież te najważniejsze mecze w sezonie. A ja chcę pomóc zespołowi w tych ważnych pojedynkach. Niech chłopcy z zespołu, trener i kibice wiedzą, że mogą na mnie wtedy liczyć. Bardzo szybko moja dyspozycja zostanie zweryfikowana. Kolejny mecz gramy już w środę, następny w sobotę. Natężenie spotkań jest duże z czego bardzo się cieszę. Taki rytm meczowy bardzo mi odpowiada.

- Z zawodnikami Polonii grało się trudno. W podkoszowej walce dochodziło czasem do ostrych spięć.

- To prawda, kilka razy zaiskrzyło. Oba zespoły zagrały ambitnie. Młodych polonistów czasami trochę poniosło, ale już po meczu przybiliśmy piątkę. Ja sam byłem “bohaterem” takiego spięcia z Wojtkiem Glabasem, z którym znam się nie od dziś. Po meczu chwilę porozmawialiśmy i nie żywimy do siebie urazy.

Paweł Bialic

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.