Zginęli trzymając się za ręce

Fot. Facebook

16-letnia Kamila miała całe życie przed sobą. Zakochała się jednak w gangsterze i razem z nim była do końca.

Piątek, 11 stycznia godzina 1 w nocy. On w garniturze, ona w białym swetrze, pomalowana jakby wybierali się na ekskluzywną imprezę. Leżą na łóżku. 32-letni Andrzej B. łapie za rękę swoją ukochaną 16-letnią Kamilę M. i strzela jej w głowę, po chwili wypala w swoją skroń. 40 godzin wcześniej w Międzybrodziu strzałem w głowę, zabił 29-letniego Krystiana L. ps. Lala, znanego praktycznie wszystkim młodym mieszkańcom Leska, sympatyka miejscowego klubu Sanovia. To właśnie tam zaczyna się ta historia, która mogłoby posłużyć za scenariusz do filmu i którą do dzisiaj żyje cała Polska.

Środa 9 stycznia. Tuż po godzinie 7 rano przypadkowo osoba odnajduje zwłoki mężczyzny leżące obok kościoła w Międzybrodziu. Okazuje się, że to Krystian L., mieszkaniec Leska. Ma rany postrzałowe głowy, zabójca dla pewności dobił go strzałem w plecy. Policjanci i prokurator będący na miejscu przyznają, że to nie jest przypadkowe zabójstwo. Mówią: – To była egzekucja!

Siedem strzałów do policjantów
Wieczorem tego samego dnia, policjanci ubrani po cywilnemu, podjeżdżają nieoznakowanym radiowozem przed blok w Sanoku przy ul. Cegielnianej 14. To tam mieszka Andrzej B., którego wytypowali i są pewni, że to on pociągnął rano za spust zabijając Krystiana L. Nie przychodzą do jego drzwi, ale prowadzą jak to w tego przypadkach bywa rozpoznanie i obserwację. Parkują swój nieoznakowany radiowóz obok bloku.

- Około południa, w czwartek przeparkowali tak auto, że ten facet widział ich ze swojego okna, podjechał także drugi nieoznakowany radiowóz i w sumie wysiadło czterech policjantów. Nie trudno było ich poznać, bo Sanok to przecież małe miasto Gdy byli w połowie drogi do klatki, gangster ich zauważył i zaczął do nich strzelać- relacjonuje świadek tego zdarzenia. – Dokładnie to chyba nie celował, bo tylko wystawił rękę z pistoletem za okno. Wydaje mi się, że strzelał na oślep – dodaje.

Gangster oddał w sumie siedem strzałów, cztery z nich trafiają w karoserię jednego z policyjnych pojazdów, trzy w ziemię. W domu miał sztucer mogący z kilkuset metrów przebić policyjną kamizelkę kuloodporną oraz bardzo popularny radziecki pistolet Makarov. Nie miał żadnych materiałów wybuchowych, ale o tym policjanci dowiedzieli się dopiero na drugi dzień.

W mieszkaniu oprócz B., przebywała jego partnerka Kamila M, która dopiero w święto zmarłych 1 listopada ubiegłego roku ukończyła 16 lat. Przestępca postanawia się zabarykadować. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy otacza szczelnie blok. Mężczyzna wie, że już nie ma dla niego ucieczki. Na miejsce przylatują dwa śmigłowce z elitarnymi policjantami z Biura Operacji Antyterrorystycznych. Zaczyna się ewakuacja pobliskiej szkoły i bloków. Największe stacje telewizyjne nadają na żywo relacje z oblężenia bloku, w którym zabarykadował się gangster. Ściągani są także negocjatorzy aż z Warszawy.

Rodzice przetrzymani na komendzie
Mama Kamili ostatni raz ma telefoniczny kontakt z córką o godzinie 10 w czwartek. Gdy rodzice dowiadują się o strzelaninie przy ul. Cegielnianej natychmiast zaczynają wydzwaniać do córki. Ta nie odbiera już telefonu. W programie “Interwencja” wyemitowanym w stacji Polsat Marian M., ojciec Kamili relacjonuje: “Pojechaliśmy na komendę, żeby spróbować z policjantami porozmawiać, żeby nas tam wpuścili. Zostaliśmy zatrzymani i przesłuchani, zatrzymano nas tam do 3 w nocy, aż to wszystko się skończyło. Dobrze, że na komendzie było włączone radio, z radia się więcej dowiadywaliśmy, niż policjanci chcieli nam powiedzieć”.
Około 1 w nocy mieszkańcy bloku słyszą głośny huk, ponieważ antyterroryści po około 12 godzinach postanowili szturmować mieszkanie. – Był wybuch. Dziewczyna zaczęła krzyczeć, po czym usłyszałam jeden strzał z pistoletu. Następnie słyszałam kilka strzałów, ale to już strzelali policjanci – mówi sąsiadka pary, która mieszka dwa piętra niżej. Już w środku mieszkania antyterroryści zabijają psa, który znajdował się wewnątrz, a ich oczom ukazuje się obrazek jak z romantyczno-gangsterskiego filmu. Andrzej leży na łóżku w garniturze, a Kamila w białym swetrze. Trzymają się za ręce.

Okazało się, że 16-latka zginęła pierwsza, od strzału w prawą skroń z przyłożenia, a chwilę później mężczyzna strzelił sobie również w głowę. Co prawda na badania balistyczne trzeba będzie poczekać minimum kilka miesięcy, ale już wiadomo, że Kamila nie popełniła prawdopodobnie samobójstwa. Skąd takie wnioski? Jej ojciec przyznał, że była leworęczna, a więc mało prawdopodobne, żeby prawą ręką strzelała sobie w głowę. Pozostaje więc pytanie, czy chciała żeby do niej strzelił Andrzej, czy zrobił to ponieważ nie chciał, żeby po jego śmierci była z innym. Tego już prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Wiele wskazuje również na to, że B. był prawdopodobnie pod wpływem narkotyków. Kwestię tę wyjaśnią jednak dopiero szczegółowe badania.

Czy można było zapobiec tragedii i ocalić Kamilę? – Owszem można było próbować od razu szturmować mieszkanie, ale mogłoby się to skończyć źle. Sanok to nie warunki afgańskie gdzie można od razu wchodzić. W Polsce obowiązują trochę inne przepisy i przede wszystkim liczy się dobro ludzi – mówi dr Tomasz Bąk, generał brygady rezerwy, szef Centrum Studiów nad Terroryzmem w WSIiZ w Rzeszowie. – Priorytetem są przede wszystkim negocjacje lub próby ich podjęcia. W takich przypadkach obowiązuje stopniowanie siły, a więc od najłagodniejszych środków do tych najostrzejszych. Nie było też wiadomo czy ten mężczyzna nie posiadał w domu jakiś materiałów wybuchowych. Dlatego uważam, że pod względem antyterrorystycznym akcja była wykonana prawidłowo. Prawdopodobnie nie poznamy jednak kulisów tego co się wcześniej działo i nie wiemy na jakim poziomie było wcześniejsze rozpoznanie. Za to jednak są odpowiedzialni inni policjanci, a nie antyterroryści – dodaje generał.

Kim byli bohaterowie dramatu?
Wiadomo, że zamordowany w Międzybrodziu Krystian L. ps. Lala znał Andrzeja B. Czy to B. był sprawcą zabójstwa, o tym oficjalnie przekonamy się dopiero za kilka miesięcy. Wszystko wskazuje jednak, że to on pociągnął za spust przed kościołem. Co wiemy o zamordowanym? Krystian L. miał własną firmę, jeździł do pracy za granicę. Był ochroniarzem, ale przede wszystkim znany był w Lesku z innej działalności. Tuż po jego śmierci na profilu podkarpackich kibiców pojawiło się jego zdjęcie i podpis: “Lala – fanatyk Sanovii Lesko… 9 stycznia zasiadł w sektorze Niebo”.

- W Lesku znali go wszyscy młodzi ludzie, to była osoba nie do ruszenia – mówi nam jeden z młodych mężczyzn spotkanych w centrum Leska.
Czym się naraził B.? Na razie tego oficjalnie nie wiadomo. Choć już nieoficjalnie policjanci mówią o porachunkach za narkotyki. Jedna z gazet twierdziła nawet powołując się na osoby znające szczegóły śledztwa, że obydwaj mężczyźni planowali napad na stację benzynową.

O tym kim był L. mogą świadczyć również działania policjantów po jego śmierci. Kilka dni temu funkcjonariusze w Lesku zostali postawieni w stan najwyższej gotowości, bo obawiali się, że podczas pogrzebu Krystiana L. może do “czegoś dojść”. Mięli informację o tym, że kibice innych klubów przyjadą na jego pogrzeb. Jedna z osób napisała o Krystianie w sieci: “Śmierć kibica jak śmierć brata”.

Co wiemy z kolei o domniemanym zabójcy Lali? – To trochę inna liga niż Krystian L. – mówi nam jeden z policjantów. Andrzej B. ps. Żółw obracał naprawdę dużymi pieniędzmi, uwielbiał dobre samochody, zwłaszcza niemieckie i był fanem Legii Warszawa. Kochał Kamilę i miał słabość do psów.

32-letni Andrzej B. pochodził z Leska, a jego ojcem był zmarły w ubiegłym roku były milicjant. 32-latek miał w Lesku firmę zajmująca się wszystkim co dotyczy obróbki drewna. Sam jednak mieszkał od wielu lat w Sanoku. Z jego profilu na jednym z portali społecznościowych można dowiedzieć się, że studiował przez pięć lat w Kalifornii. Przede wszystkim był jednak gangsterem z licznymi powiązaniami na Ukrainie. Odpowiadał za znieważenie sądu, policjantów, jazdę po pijanemu autem, ale także za pobicia, rozbój. Głównym jego zajęciem miał być handel narkotykami. Obnosił się bogactwem i kochał życie jakie przeciętni ludzie znają co najwyżej z gangsterskich filmów. Mieszkał w bloku, ale kończył budować dom z bali pod Sanokiem, który mu stawiali górale z Podhala.

Jego pasją były psy. Sam miał dwa, jeden potężny czarny wabił się Yogi i to jego właśnie tuż po szturmie zastrzelili policyjni antyterroryści, bo rzucił się na nich. Od półtora roku posiadał też suczkę rasy shar-pei wabiącą się Cassiopeia. Ona z kolei przeżyła i trafiła do schroniska dla zwierząt.

Andrzej B. uwielbiał jeździć dobrymi autami. Zmieniał samochody jak rękawiczki. Lubił zwłaszcza niemieckie, w sieci umieścił wiele zdjęć swoich samochodów. Na ostatnim widnieje nowe, lśniące, czarne BMW warte około 200 tys. zł.

B. jako, że pochodził z Leska kibicował podobnie jak Krystian L. Sanovii Lesko, ale za jego drużynę uchodziła przede wszystkim Legia Warszawa. Na swoim profilu pokazywał zdjęcia transparentu jaki wywiesili kibice Legii “Boże chroń fanatyków” czy “Witamy w piekle”, także w wykonaniu sympatyków Legii. Gdy drużyna Legii wygrała w Poznaniu z tamtejszym Lechem 3-1 cieszył się jak dziecko.

Gangster gustował w dobrych filmach i dobrej muzyce. Podobał mu się bardzo nagradzany na festiwalach filmowych koreański thriller “Oldboy”. Obraz opowiada historię człowieka uwięzionego bez powodu na 15 lat w więzieniu. Mężczyzna po wyjściu na wolność ma kilka dni na dokonanie zemsty, na tych którzy spowodowali jego cierpienie. B. interesowała również muzyka artysty o pseudonimie PIH, uważanego za jednego z najinteligentniejszych raperów w Polsce.

Gorzej wiodło mu się w miłości. Rozwodził się dwa razy. Był ojcem dwójki dzieci. Z Kamilą M., która zginęła razem z nim w mieszkaniu, związał się jeszcze dwa lata temu w Lesku. Dziewczyna wprowadziła się do niego do domu, gdy miała zaledwie 15 lat. Bandyta nazywał ją pieszczotliwie Kamcią i choć była to trudna miłość, kochał ją nad życie.

Niewinna ofiara całej historii
Nie wiadomo czy Kamila pozostała w mieszkaniu otoczonym przez policję z własnej woli, choć wiele wskazuje na to, że tak właśnie było. Przynajmniej na początku. Później już prawdopodobnie nie miała wyjścia. Osoby, które ją znały twierdziły, że z pewnością chciała żyć, choć bardzo kochała gangstera. Była spokojna i nie stwarzała żadnych problemów.

- Widywaliśmy ją jak wyprowadzała psa na spacery. Grzeczna i ułożona. Wyglądała jak anioł z tymi blond włosami – mówi jedna z kobiet mieszkających przy ul. Cegielnianej w Sanoku.

Dlaczego 16-latka zamieszkała z 32-letnim mężczyzną? Na jej wyprowadzkę do Andrzeja B. mięli zgodzić się rodzice Kamili, ale postawili warunek, że ma nadal chodzić do szkoły. Miłość 16-latki i gangstera była bardzo burzliwa. Kamila wyprowadzała się po kłótniach od niego do rodziców, ale natychmiast gdy tylko dostawała od B. telefony i SMS-y wracała. Kamila i Andrzej mięli wziąć ślub, gdy dziewczyna ukończy 18 lat.

Po śmierci córki jej ojciec na swoim profilu umieścił 12 zdjęć Kamili, pod każdym dał podpis: “Kamila będziemy o tobie pamiętać”. Pełny żalu dopisał także: “Skur… zabił mi córkę. W Internecie powstał także wirtualny grób dziewczyny. Jedna z osób napisała tam komentarz: “…Dziewczyna była młoda i naiwna, a rodzice uwierzyli, że to mogła być faktycznie prawdziwa miłość. Co do kaloryfera mięli ją przywiązać jak dziewczyna i tak by się z nim spotykała?…”. Ktoś inny dopisał: “Taka ładna dziewczyna. Całe życie miała przed sobą”.

Prawdziwy pogrzeb Kamili odbył się w środę 16 stycznia, w rodzinnym Lesku. Oprócz rodziców, brata i siostry dziewczyny na pogrzebie zjawiło się około 100 osób. Kamila spoczęła w białej trumnie, a nad jej grobem postawiono biały krzyż. Niektórzy uczestnicy pogrzebu trzymali białe róże, które symbolizują niewinność, skromność i czystość. Gangster Andrzej B. decyzją rodziny ma zostać w najbliższych dniach skremowany.

Grzegorz Anton

do “Zginęli trzymając się za ręce”

  1. maniek

    Dobry przykład dali takim jak oni, czekamy na następnych przestępców.

  2. Edyta

    i niby kto będzie płakał za kolejnym pustakiem która poleciała na gangstera dla kasy. Zwykła galerianka która znalazła sponsora. Przyniosła tylko wstyd rodzinie i tyle

    zal.pl

  3. www

    ……..historia, która mogłoby posłużyć za scenariusz do filmu i którą do dzisiaj żyje cała Polska.

    Buehehehe. Bez przesady… Może cały świat?

  4. Gall

    Przestańcie wreszcie robić z nich jakichś bohaterów !!! Był szmatą i zginął jak szmata. Wszystko w temacie

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.